Accuphase E-270

Accuphase E-270 Test

Najnowsza integra japońskiego producenta jest ucieleśnieniem perfekcji, do jakiej Accuphase dąży od początku swego istnienia

  • Data: 2017-07-13

Accuphase od wielu lat cieszy swoich wiernych klientów nienaganną jakością wykonania oraz dźwiękiem nie do podrobienia – oparte na tranzystorowej technologii wzmacniacze jako jedne z niewielu na świecie są w stanie osiągać piękną i naturalną barwę niczym z lampowych amplifikacji, co z punktu widzenia audiofila purysty jest niezwykle istotnym elementem. A jeśli dodamy do tego wysoką bezawaryjność projektowanych i produkowanych przez Japończyków urządzeń, to mamy przepis na wzmacniacz idealny. Accuphase jest firmą niemal rodzinną, ponieważ należy do zarządu i grupy pracowników oraz nie posiada żadnych właścicieli z zewnątrz czy też akcjonariuszy. Jest to bardzo ważne, ponieważ wszelkie decyzje zapadające na najwyższym szczeblu tej japońskiej manufaktury podejmowane są przede wszystkim za głosem rozsądku, a nie tylko i wyłącznie podyktowane jak najszybszym zyskiem, co często ma miejsce w przypadku największych korporacji. W ostatecznym rozrachunku do rąk klienta trafia produkt niezwykle dopieszczony, dopracowany do perfekcji niczym szwajcarski zegarek. Jednocześnie muszę podkreślić, że model Accuphase E-270 jest znacznym krokiem na przód jeśli chodzi o jakość brzmienia w stosunku do poprzedniej konstrukcji, a mianowicie modelu E-260, który miałem przyjemność testować. Choć model E-260 wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie, to nazywając rzeczy po imieniu, E-270 prezentuje się pod wieloma względami jeszcze lepiej. Znacznej poprawie uległa stereofonia, nabierając trójwymiarowości i jeszcze precyzyjniejszej lokalizacji poszczególnych źródeł pozornych. Zauważalnie zyskała również dynamika zwłaszcza w skali makro, ponadto wyraźnie słychać, że poprawił się także atak w gęsto zaaranżowanych utworach i w momentach kiedy zachodzi potrzeba nagłej reakcji na zmieniający się rytm. Bas dostał dodatkowej energii, a zakres wysokich tonów stał się bardziej rozdzielczy. I to wszystko za mniejsze pieniądze niż dotychczas, gdyż E-270 to obecnie najtańsza integra marki Accuphase dostępna na rynku. Moim zdaniem to najlepsza konstrukcja tego typu w swojej grupie cenowej!

Niech Was nie zwiedzie fakt, że jest to model podstawowy w katalogu producenta. Zbudowano go jednak bazując na dokładnie takich samych podzespołach, jakie znajdziemy w topowych integrach E-600 i E-470. Jest to niezwykle istotne, zwłaszcza dla przyszłego klienta, bowiem ma on pewność, że nawet za stosunkowo niewielkie pieniądze (zwłaszcza jeśli porównać cenę modelu E-270 z integrą E-600 kosztującą 49.900 złotych) otrzyma on urządzenie najwyższej klasy.

Biorąc za wzór

E-270 różni się nieco z zewnątrz od droższych wzmacniaczy marki Accuphase, a także oferuje najniższą moc, choć muszę przyznać, że na określenie "najniższa moc", zwłaszcza w odniesieniu do rynkowych realiów, powinniśmy spojrzeć z przymrużeniem oka, bowiem 120 watów wcale nie jest wartością najniższą. A wydajność prądowa, jaką oferuje model E-270, pozwala mu na bezproblemowe wysterowanie większości zespołów głośnikowych, nawet tych z niezbyt przyjazną charakterystyką modułu impedancji. Jest to przede wszystkim zasługa dopracowanego układu zasilającego, bazującego nie tylko na wyrafinowanym transformatorze liniowym, dysponującym sporym zapasem mocy, ale również magazynie prądowym, z jakim możemy się spotkać tylko i wyłącznie w przypadku urządzeń pochodzących z najwyższej półki cenowej. Można odnieść wrażenie, że Japończycy postawili sobie za punkt honoru, by zaprojektować najtańszą w ofercie integrę w taki sposób, by wysterowała niemal każde zespoły głośnikowe bez najmniejszej zadyszki. Coś w tym jest, bowiem nie tylko podczas odsłuchów związanych z testem urządzenia, ale również w siedzibie krakowskiego dystrybutora czy z okazji różnych spotkań branżowych wielokrotnie odnosiłem wrażenie, że na modelu E-270 żadna forma obciążenia nie robi większego wrażenia – za każdym razem przyrost mocy był liniowy, bez względu na podłączone kolumny, co wiązało się z brzmieniem pozbawionym jakichkolwiek problemów z basem czy też nadmiernej agresji, zwłaszcza w zakresie wysokich tonów, związanej z graniem wzmacniacza na granicy swoich możliwości, gdy dochodzi już do sporych zniekształceń. Accuphase wydaje się takim wołem roboczym, idącym cały czas do przodu, będącym w stanie pociągnąć każdą parę kolumn, z jaką go tylko zestawimy. Moim zdaniem daje to poczucie bezpieczeństwa, ponieważ nie pojawiają się choćby najmniejsze obawy, że wzmacniacz przesterujemy, przeciążymy i przegrzejemy. Accuphase zasłynął już z produkcji perfekcyjnie zaprojektowanej elektroniki, podobnie jak wiele szwajcarskich manufaktur znanych z wytwarzania najwyższej jakości zegarków wykonanych z zachowaniem najwyższych standardów.

E-270 świetnie prezentuje się z zewnątrz, ale również od wewnątrz, a więc w strefie nie zawsze dostępnej dla oka klienta, gdzie wielu producentów pomija walory estetyczne. Owszem, ktoś może powiedzieć, że liczy się przede wszystkim jakość podzespołów i ich konfiguracja, a nie tylko wygląd. Ale to właśnie swego rodzaju logika, niepozorna czystość w ulokowaniu i implementacji poszczególnych podzespołów przekłada się w przypadku wzmacniaczy Accuphase na dźwięk, a jest to przecież najważniejszy element, bo wzmacniacze kupujemy właśnie dla dźwięku, a nie tylko po to, żeby ładnie wyglądały po ustawieniu na komodzie, stoliku czy półce. Model E-270, tak jak pozostałe wzmacniacze, jakie ostatnio ten japoński producent wypuścił na rynek, wyposażono w najnowszą odmianę rewolucyjnego układu regulacji głośności AAVA, który ma niebagatelny wpływ na dźwięk. Zresztą wnętrze E-270 absolutnie w żadnym stopniu nie odbiega od tego, co prezentują znacznie droższe integry – różnice wynikają raczej z wydajności prądowej czy mocy oraz walorów użytkowych, związanych nie tylko z liczbą i kombinacją wejść oraz wyjść, ale też dostępnością slotów na opcjonalne karty. Obcując z E-270, wcale nie odniosłem wrażenia, że mam do czynienia z gorzej wykonanym wzmacniaczem, gdy pamięcią wracałem do droższych konstrukcji, z którymi miałem już styczność i to jest chyba kluczowe w odbiorze produktów marki Accuphase – nawet te najtańsze urządzenia w katalogu japońskiego producenta wzbudzają taki sam zachwyt i poczucie luksusu, co jest niewątpliwie sporą zaletą.

Dźwięk kompletny z nutą finezji

Tak jak wspomniałem na wstępie, bez względu na cenę konkretnego wzmacniacza, Accuphase dysponuje rozpoznawalnym brzmieniem nie do podrobienia. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z jakimkolwiek innym wzmacniaczem, który brzmiałby tak, jak Accuphase – bez względu na to, po jaki model sięgniemy, zawsze będzie on oferował dźwięk o cechach wspólnych dla wszystkich konstrukcji tej marki. Najbardziej rozpoznawalnym elementem brzmienia Accuphase jest barwa – moim zdaniem Japończycy stworzyli coś, co nikomu się do tej pory nie udało, a mianowicie doskonałe, płynne i perfekcyjne połączenie barwy brzmienia typowej dla najlepszych konstrukcji tranzystorowych i lampowych. Naturalnie wynikają z tego pewne zależności, bo Accuphase nie oferuje stylu grania typowego dla amplifikacji opartych na legendarnych bańkach 300B, ani nie miażdży bezpardonowym atakiem tranzystorowych monobloków, dysponujących potężną mocą. E-270, tak jak pozostałe integry pochodzące z katalogu Accuphase, potrafi przykuć słuchacza na długie godziny właśnie za sprawą niespotykanej kultury grania popartej naturalną i okazałą barwą. W E-270 jest blask, finezja, plastyka i niesamowity realizm. Jeśli miałbym określić dźwięk reprodukowany przez tę japońską integrę jednym słowem, to z pewnością użyłbym sformułowania – ekstrawagancki. E-270 tak samo ekscytuje brzmieniem, jak droższe integry pochodzące z katalogu tego japońskiego producenta. Barwa podana jest w estetyce typowej tylko i wyłącznie dla Accuphase, a mam tu na myśli przede wszystkim takie elementy grania, jak obłędna gładkość, spójność i naturalność. Do tego E-270 oferuje ponadprzeciętnie poukładany dźwięk, gdzie każdy, nawet najmniejszy detal ma swoje określone miejsce w przestrzeni, nie tylko pod względem wierności w odwzorowaniu rozmiarów, ale również wybrzmienia i dynamiki. Podczas odsłuchu klasyki do moich uszu docierał nasycony w alikwoty, bogaty dźwięk, a szczególnie do gustu przypadło mi brzmienie instrumentów smyczkowych. Moim zdaniem to, jak zabrzmi klasyka za pośrednictwem konkretnego wzmacniacza, poniekąd staje się wyznacznikiem jakości dźwięku, jaką oferuje. A model E-270 czyni z odsłuchu muzyki klasycznej spektakl nie do zapomnienia, nie tylko ze względu na wysublimowaną barwę, jej bogactwo i płynność, ale przede wszystkim kwiecistość brzmienia, na czym szczególnie zyskują właśnie instrumenty smyczkowe, chyba najtrudniejsze do odwzorowania w ich naturalności niemal dla każdego wzmacniacza. Zresztą podobnie jest z fortepianem czy klawesynem – te instrumenty również wymagają od systemu audio nie tylko sporej dbałości o barwę, ale przede wszystkim dynamikę, moim zdaniem nie tylko w skali makro, ale przede wszystkim mikro, gdzie w całościowym odbiorze brzmienia tych instrumentów spore znaczenie mają najsubtelniejsze wybrzmienia strun uderzanych przez młoteczki. Accuphase posiada swego rodzaju zdolność do różnicowania rytmu na możliwie najwyższym poziomie, co ma szczególne znaczenie w kształtowaniu dynamicznej czytelność dźwięku – jakiego gatunku muzycznego bym nie słuchał, to do moich uszu zawsze docierał mocno zróżnicowany dźwięk. Accuphase ma niebywałą zdolność do rozróżniania rytmiki, ocierając się w tym aspekcie o perfekcję. Dynamika jest jednak kształtowana w stylu, o jakim można by mówić w przypadku znacznie droższych wzmacniaczy – sygnał jest czysty w swojej formie, niezniekształcony, z pożądaną synergią i idealnie odwzorowaną rytmiką przy jednoczesnym braku nadmiernej agresji, najczęściej wywołanej zniekształceniami powodowanymi przez same stopnie końcowe bądź degradację sygnału już na etapie wstępnego wzmocnienia przez przedwzmacniacz. A to właśnie zarówno stopnie końcowe, jak i sam przedwzmacniacz bazujący na znakomitym i opatentowanym przez Japończyków rewolucyjnym układzie AAVA w dużej mierze odpowiadają za ostateczny kształt i jakość brzmienia. Zresztą aby przekonać się o doskonałej transparentności i brzmieniowej wnikliwości oferowanej przez stopień przedwzmacniacza modelu E-270, wystarczy połączyć go z dowolną końcówką mocy lub też monoblokami – według mnie mało który w pełni tranzystorowy przedwzmacniacz będzie w stanie uzyskać tak dobry dźwięk, nawet jeśli tę sekcję modelu E-270 zestawimy i porównamy z autonomicznymi przedwzmacniaczami w cenie porównywalnej z tą japońską integrą. E-270, dzięki świetnie zaprojektowanemu i przede wszystkim nienagannie wykonanemu przedwzmacniaczowi, znacznie zyskuje w kontekście jakości brzmienia, ale nie powinniśmy również zapominać o stopniach końcowych – dostosowano je do pracy przy wysokim poborze prądu, dzięki czemu są bardzo elastyczne i niewysilone, bezpośrednio odpowiadając za tak wybitnie kreowaną dynamikę, jaką prezentuje E-270. Accuphase dał również niezły popis odnośnie do kształtowania sceny dźwiękowej – źródła pozorne w mocno zagęszczonej i upakowanej muzyce na albumie "Amarok" Mike'a Oldfielda mogłem bez najmniejszych problemów wskazać palcem. Ponadto każdy dźwięk odtwarzany był w skali adekwatnej do swego brzmieniowego ciężaru czy też lokalizacji – poszczególne instrumenty czy wokale kreślone są w przestrzeni przez Accuphase z zachowaniem wszelkich proporcji. Jednak, co najważniejsze, ten japoński wzmacniacz ma swego rodzaju tendencję do odtwarzania poszczególnych źródeł pozornych na tak zwanym czarnym tle, pozbawionym jakichkolwiek szumów. Ma to niebagatelny wpływ na czystość muzycznego odbioru oraz nieskazitelną dynamikę, nieuatrakcyjnianą na siłę przez nie do końca zgodną z pierwowzorem nadinterpretację związaną z uwypuklaniem energicznej natury konkretnych instrumentów czy wokali. Accuphase niczego nie odtwarza na siłę, dlatego też można odnieść wrażenie, że wzmacnia sygnał pochodzący ze źródła w możliwie najczystszej postaci, bez wprowadzania do muzyki elementów niezgodnych z cechami charakterystycznymi dla danego gatunku muzycznego.

Warto wiedzieć

Accuphase sporą wagę przykłada do jakości poszczególnych podzespołów i nie ma znaczenia, czy jest to zwykła śrubka, czy też kondensator lub tranzystor. Każdy element wchodzący w skład produkowanej przez Japończyków elektroniki projektowany jest z uwzględnieniem sporego zapasu odnośnie do wytrzymałości, a przede wszystkim wszelkich zależności istotnych dla pracy w określonych warunkach. Z kolei elementy bezpośrednio odpowiadające za transmisję sygnału lub jego wzmocnienie projektuje się z zachowaniem sporego zapasu związanego z pracą w różnych warunkach termicznych czy też przy maksymalnym obciążeniu. Poszczególne elementy czy też całe sekcje pracują zatem w ściśle wyznaczonych przez producenta granicach, a dzięki zastosowaniu wysokiej jakości materiałów do ich produkcji niezwykle rzadko zdarzają się jakiekolwiek awarie. Nawet te urządzenia, które zaprojektowano 10 czy 20 lat temu, nadal działają bez zarzutu. Testowany model E-270 składa się z elementów elektronicznych, jakie możemy znaleźć w topowych integrach tego japońskiego producenta – oczywiście ma to związek ze wspomnianą wyżej dbałością o wysoką bezawaryjność urządzeń, ale z drugiej strony przekłada się to również na walory brzmieniowe. Można powiedzieć, że mimo iż model E-270 dysponuje niższą mocą od usytuowanych wyżej w katalogu wzmacniaczy zintegrowanych, to jakość brzmienia, jaką prezentuje, pod wieloma względami dorównuje tym droższym konstrukcjom. Na tym właśnie polega magia marki Accuphase i chociażby z tego względu elektronika tego producenta na rynku wtórnym osiąga wysokie ceny – urządzenia kupione lata temu często okazują się znakomitą inwestycją.

Podsumowanie

Sądzę, że to, jak zabrzmi E-270, w dużej mierze będzie zależeć od komponentów towarzyszących temu wzmacniaczowi. Oczywiście pewne cechy brzmienia, niezależnie od tego, jaki styl grania zaprezentują kolumny czy też źródło sygnału, pozostaną. Jednak z drugiej strony stając się posiadaczem modelu E-270, musimy liczyć się z tym, że jeśli trafimy na jakiekolwiek słabości skonfigurowanego przez nas systemu, nigdy nie powinniśmy upatrywać winy w E-270, co również stanowi o jego unikalności. Jest to bowiem wzmacniacz idealny, przede wszystkim jeśli weźmiemy pod uwagę jego walory brzmieniowe i, co najważniejsze, cenę.

Werdykt: Accuphase E-270

★★★★★ E-270 oferuje znakomite brzmienie i fenomenalną elastyczność we współpracy z dowolnymi zespołami głośnikowymi średniej i wyższej klasy. Accuphase prezentuje swój własny styl brzmienia, o atrybutach, z jakimi można się spotkać w przypadku urządzeń pochodzących z najwyższej półki cenowej