Anthem P2 Statement

Anthem P2 Statement Test

Topowa dwukanałowa końcówka mocy P2 Statement marki Anthem cechuje się ogromną mocą i wydajnością prądową, mając tym samym spory wpływ na charakter dźwięku

  • Data: 2017-09-05

Anthem znany jest z produkcji ponadprzeciętnie wydajnych stopni końcowych, zarówno wielokanałowych, dwukanałowych, jak i monofonicznych. Spore wrażenie robią wartości w zakresie oddawanej mocy, jak również jakość wykonania poszczególnych podzespołów bezpośrednio odpowiadających za ostateczne wzmocnienie sygnału. Stereofoniczna końcówka mocy Anthem P2 Statement należy do absolutnej czołówki wśród wzmacniaczy produkowanych przez Kanadyjczyków, a jej cena jest niższa tylko od wielokanałowego modelu P5 Statement (za 35.999zł), dostępnego wyłącznie na zamówienie.

Wzmacniacz Anthem P2 Statement w zasadzie może być wykorzystywany do zasilania dowolnej pary zestawów głośnikowych, ponieważ zainstalowane w nim stopnie końcowe charakteryzują się pełną stabilnością przy dowolnej impedancji kolumn aż do momentu zwarcia. Jest to rzadko spotykana cecha, typowa raczej dla najbardziej zaawansowanych i najwydajniejszych stopni końcowych. Anthem wyraźnie sygnalizuje, że P2 Statement adresowany jest do miłośników najwyższej jakości brzmienia, lubujących się w dzielonych systemach audio, oferujących ponadprzeciętną wydajność i przede wszystkim możliwość rozbudowy.

Potężna konstrukcja!

P2 Statement waży 34kg, zatem sama jego masa wiele mówi o tym, co możemy znaleźć w jego wnętrzu. Monolityczna obudowa prezentuje się skromnie, ale wyróżnia się sporymi gabarytami i specjalnymi uchwytami znajdującymi się z tyłu, kojarzącymi się z urządzeniami profesjonalnymi, a za takie należy przecież uznać tego Anthema. Front wykonano z aluminiowej, precyzyjnie obrobionej masywnej płyty – tutaj znajdziemy jedynie diody kontrolne i przycisk do ręcznego uruchamiania zasilania stopni końcowych. Jest też automatyka w dwóch odsłonach – wzmacniacz zostanie uruchomiony, gdy dostanie napięcie sterujące z innego źródła czy systemu, lub też wtedy, kiedy na wejściach analogowych pojawi się napięcie z przedwzmacniacza. Użytkownik może sam dokonać wyboru między trzema dostępnymi trybami uruchamiającymi stopnie końcowe i jest to bardzo dobre rozwiązanie, znacznie ułatwiające obsługę systemu, zwłaszcza takiego, który bazuje na kilku końcówkach mocy pracujących jednocześnie. Jak to bywa w przypadku typowej końcówki mocy, tylny panel nie zaskakuje ilością gniazd przyjmujących sygnał – wykorzystano tylko te niezbędne, a więc analogowe zbalansowane i niezbalansowane. P2 Statement zbudowano tak naprawdę w oparciu o dwa monobloki umieszczone we wspólnej obudowie. W zasadzie testowana końcówka mocy właśnie ze względu na specyfikę umiejscowienia oraz budowę stopni końcowych niczym nie różni się od końcówek monofonicznych, oczywiście poza wspólną obudową dla lewej i prawej sekcji wzmacniającej. Obydwa monobloki zamontowano najdalej siebie jak to tylko możliwie. W efekcie wnętrze prezentuje się dosyć oryginalnie, bowiem między skrajnie położonymi monoblokami pozostawiono puste miejsce w postaci szerokiego korytarza. Producent zadbał o maksymalną separację obydwu bloków wzmacniaczy, bowiem nawet potężne transformatory są odsunięte od siebie możliwie najdalej – po lewej i prawej skrajnej stronie, tuż za masywną aluminiową płytą czołową. Toroidalne jednostki ustawione pionowo, dostarczające prąd do końcówek mocy sprzęgnięto z jedynym wspólnym układem opracowanym przez Anthem specjalnie dla większości stopni końcowych, jest to system określany mianem modułu wejściowego uruchamiającego stopnie końcowe – to właśnie ten system odpowiada za sterowanie prądu kierowanego do końcówek mocy. Sprzęgnięto go z hebelkowym przełącznikiem, gdzie użytkownik może wybrać, tak jak wcześniej wspomniałem, jeden z trzech różnych trybów uruchamiania końcówek mocy. Obydwa stopnie końcowe, co oczywiste w przypadku Anthema, dysponują oddzielnymi, ogromnymi radiatorami oraz płytkami drukowanymi z w pełni symetrycznym układem sygnałowym. Zarówno w lewym, jak i prawym wzmacniaczu jest po 14 bipolarnych jednostek tranzystorów wzmacniających, pracujących w stopniach wyjściowych. Elementy bierne są oczywiście selekcjonowane i dobierane dla każdej pary końcówek mocy indywidualnie. Pozwala to uzyskać idealnie zrównoważony wzmacniacz stereo, mimo że w jego wnętrzu pracują tak naprawdę dwa monobloki. Z kolei układ zasilający tuż za transformatorami toroidalnymi imponuje bateriami kondensatorów oraz sporymi wysokoprądowymi prostownikami – każdy z kanałów ma do dyspozycji po cztery duże kondensatory wyprodukowane na zamówienie przez Nippon Chemi-con na napięcie 100V i charakteryzujące się pojemnością 5.600µF każdy. Użyto również nieco mniejszych pomocniczych pojemności z osobnym torem zasilającym dla układów sterujących. Magazyn prądowy dobrano w taki sposób, aby zapewnić błyskawiczne dostawy prądu do ponadprzeciętnie wydajnych tranzystorów bipolarnych przy jednoczesnym sporym zapasie pojemności, pozwalającym oddawać duże wartości prądu w newralgicznych momentach (na przykład gdy wzmacniacz pracuje przy wysokiej mocy i przy sporym poborze prądu z sieci). Pstryczek w nos należy się natomiast firmie Anthem za terminale wyjściowe ze stopni końcowych – wzmacniacz w tej cenie zasługuje na coś lepszego niż zwykłe, masowo produkowane trzpienie, powszechnie stosowane nawet w tanich amplifikacjach.

Naturalna dynamika i fenomenalna stereofonia

Anthem P2 Statement miałem okazję odsłuchać w trzech konfiguracjach, bazując na trzech różnych przedwzmacniaczach. O ile po firmowym zestawieniu opartym na przedwzmacniaczu Anthem AVM 60 mniej więcej wiedziałem, czego się spodziewać, ponieważ miałem okazję słyszeć go już wcześniej w siedzibie dystrybutora, o tyle połączenie z lampową sekcją przedwzmacniającą pochodzącą ze wzmacniacza zintegrowanego Ayon Spitfire było dla mnie wielką zagadką. Na podobny krok zdecydowałem się również, łącząc P2 Statement z elektroniką japońskiej marki Accuphase, wykorzystując sekcję przedwzmacniającą z najnowszego wzmacniacza zintegrowanego E-270.

W firmowym zestawieniu model P2 Statement zachowywał wielką kulturę brzmienia i doskonałe trzymanie rytmu. Przekonałem się o tym nie tylko podczas odsłuchu energicznie brzmiącego utworu "No Sanctuary Here" z dużą ilością wykwintnie brzmiącego, gęstego jak pudding basu w wykonaniu Chrisa Jonesa, ale również wtedy, gdy do głosu doszła mieszanka rocka z elektroniką w utworze "Dead Adults" w wykonaniu The Twilight Garden. Anthem osiąga spektakularne efekty nie tylko pod względem kontroli dźwięku i dynamiki, ale również czaruje fenomenalnym, w zasadzie niczym nieograniczonym basem oraz przestrzennością brzmienia typową dla dzielonych, drogich systemów audio. Wspomniany wyżej utwór "No Sanctuary Here" zabrzmiał tak energicznie i potężnie, że nie przypominam sobie żadnego innego testowanego wcześniej urządzenia, które tak świetnie wypadło w tych aspektach. Na uwagę zasługuje też stereofonia, ponieważ przy wykorzystaniu przedwzmacniacza lampowego z Ayona Spitfire oraz przedwzmacniacza z modelu E-270 marki Accuphase udało mi się osiągnąć bardzo dobre rezultaty. Odtwarzane instrumenty z poszczególnych utworów rysowane były na scenie rozciągniętej między kolumnami w sposób dobitny, czytelny, ze znakomicie odwzorowanymi gabarytami. W jazzie trąbka Milesa Davisa miała w sobie mnóstwo blasku, za co poniekąd odpowiadała lampowa sekcja przedwzmacniająca pochodząca z Ayona Spitfire, ale nie gorzej było w sytuacji, kiedy sięgnąłem po sygnał pochodzący z rewelacyjnego przedwzmacniacza z Accuphase E-270. Swoją drogą po raz kolejny przekonałem się, że sekcja przedwzmacniająca bazująca na rewolucyjnym układzie AAVA doskonale sprawdza się nawet wtedy, gdy sprzęgniemy ją z dowolnymi stopniami wyjściowymi i to niekoniecznie pochodzącymi od Accuphase, co jednocześnie świadczy o perfekcyjnie opracowanym układzie stosowanym właśnie przez Japończyków we wszystkich integrach.

Anthem oferuje dźwięk kompletny, a to oznacza, że w jego przypadku możecie zapomnieć o fluktuacjach w basie, gdy przyjdzie mu współpracować z najtrudniejszymi do napędzania kolumnami – kilka godzin odsłuchu uciąłem sobie również w towarzystwie bardzo wymagających trójdrożnych zespołów głośnikowych, bazujących na lubiących spore dawki prądu przetwornikach elektroakustycznych pochodzących od duńskiego Scan-Speaka. Moduł basowy oparty na dwóch 18-centymetrowych stożkach za każdym razem i to przy bardzo wysokich poziomach głośności otrzymywał adekwatne dawki prądu ze stopni końcowych, a objawiało się to właśnie punktualną rytmiką i doskonałą przenikliwością całej faktury brzmieniowej wszystkich instrumentów, niezależnie od danej kompozycji. P2 Statement jest mocno neutralnym urządzeniem, ponieważ nie ingeruje w barwę instrumentów czy charakter wokali – ostateczny kształt brzmienia będzie głównie zależał od tego, jakiego przedwzmacniacza użyjemy. Miłośnicy lamp na pewno będą zadowoleni z faktu, że przedwzmacniacze oparte na żarzących się bańkach nie zostaną zamaskowane przez Anthema. Za to ich dźwięk zostanie przekazany w pełnej krasie, z blaskiem i słodyczą, o czym przekonałem się, łącząc Anthema z lampową sekcją przedwzmacniającą sygnał, pochodzącą z Ayona Spitfire. Na ostateczny kształt brzmienia możemy zatem wpływać, dysponując odpowiednio dobranym przedwzmacniaczem i nie ma znaczenia, czy będzie to autonomiczna jednostka, czy też sekcja wykorzystana z integry, jak w przypadku Accuphase E-270 czy też Ayona Spitfire.

Warto wiedzieć

Oddzielne stopnie końcowe stanowią o wysokim standardzie systemu audio, ponieważ właśnie dzielone zestawienia gwarantują najwyższej jakości brzmienie. Separacja dwukanałowego systemu na poziomie przedwzmacniacza i wzmacniacza niesie ze sobą wiele zalet, a zaliczyć do nich należy minimalizację przesłuchów między kanałami, a także niższe zniekształcenia wynikające z bardziej rozbudowanych układów zasilających oddzielne stopnie końcowe i przedwzmacniacza, i co za tym idzie możliwość wzrostu wydajności takiego układu. Model P2 Statement może pracować z powodzeniem zarówno w hi-endowym systemie stereo opartym na wysokiej jakości komponentach, jak i w profesjonalnie wykonanych wielokanałowych instalacjach kina domowego. To właśnie dowolność w stosowaniu tego typu stopni końcowych daje duże pole do popisu instalatorom systemów audio zarówno w domowych, jak i profesjonalnych instalacjach.

Podsumowanie

Anthem uchodzi za producenta oferującego solidnie wykonane wzmacniacze, zaprojektowane z myślą o pracy w bezkompromisowych systemach audio i znalazło to potwierdzenie w przypadku testowanej dwukanałowej końcówki mocy. Testowany wzmacniacz nie pozostawia żadnych wątpliwości, zwłaszcza w kontekście osiągnięć Kanadyjczyków na polu bezkompromisowego projektu muskularnych stopni końcowych. P2 Statement sprawi, że Waszemu systemowi nie będą straszne żadne kolumny, zwłaszcza jeśli pragniecie nagłaśniać spore powierzchnie. Niewątpliwą zaletą tej dwukanałowej końcówki mocy jest dźwięk – obszerny, z fenomenalną, trójwymiarową stereofonią i znakomitą kontrolą w pełnym paśmie częstotliwości. Bas w wykonaniu Anthema jest zjawiskowy, rytmiczny, sprężysty, ale przede wszystkim naturalny, bez jakiejkolwiek nadinterpretacji.

Werdykt: Anthem P2 Statement

★★★★★ P2 Statement jest "wołem roboczym" i niezależnie do jakiego systemu go zaprzęgniemy, pociągnie dosłownie wszystko, co przekłada się na doskonałą kontrolę dźwięku w pełnym spektrum częstotliwości, niezależnie od materiału muzycznego.