Audeze SINE

Audeze SINE Test

Sprawdzamy, jak brzmią pierwsze na świecie słuchawki nauszne wyposażone w magnetyczne przetworniki planarne, Audeze SINE

  • Data: 2017-05-18

O marce Audeze zrobiło się głośno kilka lat temu za sprawą dużych słuchawek wokółusznych, wykorzystujących przetworniki planarne, zwłaszcza cenionego przez wielu audiofilów modelu LCD-3. Z czasem firma postanowiła wprowadzić do oferty słuchawki mobilne – i tak w jej katalogu pojawiły się douszne ISINE i nauszne SINE oferowane z dwoma rodzajami kabli: ze standardowym minijackiem oraz złączem Lightning i zewnętrznym DAC-iem, dedykowane do iPhone'ów. Może to być początek prawdziwej rewolucji w świecie mobilnego audio, tymczasem jednak sprawdzamy, jak radzą sobie słuchawki SINE podłączone klasycznym kablem do wysokiej klasy DAP-a.

Budowa

SINE wyglądają zupełnie inaczej niż modele w stylu retro z serii LCD, aczkolwiek w porównaniu z takimi ISINE już całkiem "normalnie". W sumie jest to prosty i elegancki design, który jednak ma to coś, co przyciąga oko – chodzi o nietypowy kształt muszli, zbliżony do trójkąta równobocznego o zaokrąglonych bokach i wierzchołkach, i czarny kolor, zarówno "ramy", elementów pokrytych ekoskórą (w tym zewnętrzna część muszli), jak i kabla. Wygląda to cokolwiek złowieszczo, nie na tyle jednak, by obawiać się wyznawców Świątyni Seta.

Perfekcyjnie wykonane pady są wyjątkowo sprężyste. Aby uniknąć nieprzyjemnego uczucia przytkania ucha, należy dobrze wyregulować pałąk i ustalić optymalne położenie słuchawek na głowie, w przeciwnym razie może pojawić się znaczący dyskomfort. System regulacji jest klasyczny, rozsuwany, i działa z wyczuwalnym oporem. Niestety nie oznaczono skali, więc ustawia się "na oko". Pałąk praktycznie na całej długości obszyto skórą i zakończono opaskami z tworzywa (oczywiście w kolorze czarnym), na których z zewnątrz widnieje niewielkie białe logo producenta, a od wewnątrz oznaczenie kanałów. Muszle są wpięte w widelce, a te w metalowe obręcze, w których umieszczono gniazda 3,5mm. Kabel (czy, jak chcą niektórzy, przewód słuchawkowy) jest płaski, sztywny i pokryty przyjemnym w dotyku materiałem zapobiegającym przenoszeniu hałasu. Nie ma pilota ani mikrofonu, jakby producent chciał podpowiedzieć, że najlepszym kompanem dla SINE będzie DAP. Coś w tym jest, bo podłączone do Samsunga Galaxy S7 (z maksymalną głośnością), SINE grały co najwyżej na pół gwizdka, co trzeba było "obejść" za pomocą Powerampa. Nie wykluczam, że z innymi smartfonami efekt będzie lepszy (już z iPadem 2 było wystarczająco głośno), ale dobranie się do tego, co słuchawki Audeze faktycznie potrafią, ze smartfonem może być trudne. Ciekawie wyglądają wtyki wpinane do muszli – przypominają haczyki, dzięki czemu bardzo pewnie siedzą w gniazdach, a jednocześnie ładnie przylegają do muszli. Słuchawek nie można złożyć w rogalik, jedynie na płasko, ale za to w obu kierunkach. Z kolei muszle pozwalają na swobodny ruch w kierunku góra–dół.

Clou całej konstrukcji stanowią rzecz jasna przetworniki planarne o wymiarach 80x70mm, do których produkcji wykorzystano cały arsenał opatentowanych przez Audeze technologii, jak np. Uniforce. Chodzi o specjalną konstrukcję cewki, dbającą o równomierną pracę i brak odkształceń membrany na całej jej powierzchni. Działająca w równomierny sposób, niczym tłok, membrana nie zniekształca dźwięku. Jest przy tym ponoć cieńsza od ludzkiego włosa. Warto także wspomnieć o tzw. Fluxor Magnet Arrays, zwiększających gęstość energii pola magnetycznego, czy elementach wykonanych w technologii Fazor, zmniejszających rezonanse przetworników.

Do SINE trzeba się przyzwyczaić. Pewnym problemem, przynajmniej na początku, może być wyraźny nacisk na uszy, zwłaszcza dla osób noszących okulary. Dobre dopasowanie do głowy to klucz do sukcesu, a i pady z czasem powinny się nieco wyrobić. Z drugiej strony słuchawki świetnie izolują od hałasu, zaś muzyka praktycznie w ogóle nie ucieka na zewnątrz. Rzadko które modele mobilne są pod tym względem tak skuteczne.

Jakość brzmienia

Ponieważ, jak już pisałem, SINE nie do końca zgrały się z Galaxy S7 (z aplikacją "Muzyka" od Samsunga brzmienie było bardzo czyste i naturalne, ale zabrakło mocy; z kolei z Powerampem, który pozwala na głośniejsze granie, uciekła gdzieś neutralność, bas wydał mi się zaokrąglony itp.), zdecydowaną większość odsłuchów przeprowadziłem z przenośnym odtwarzaczem plików hi-res QP1R marki Questyle. Teoretycznie 20-omowa impedancja i skuteczność na poziomie 100dB nie powinny zrobić na DAP-ie żadnego wrażenia, jednak ku mojemu zdziwieniu potencjometr głośności musiał powędrować znacznie dalej niż w przypadku słuchawek Denona AH-D7200 (dla porównania: impedancja 25Ω, skuteczność 105dB), choć zdrowy rozsądek podpowiadał coś zgoła przeciwnego – oczywiście poziom wzmocnienia cały czas był taki sam (wartość H). Jak widać, pozory mylą. W tym wypadku chyba za bardzo kierowałem się wyglądem (wielkością) obu modeli.

Skoro już przywołałem flagowe Denony, to warto te słuchawki porównać pod względem brzmienia, nawet jeśli nie jest to do końca fair (z uwagi na cenę, przeznaczenie i hierarchię w katalogu). Otóż SINE wydają się zupełnym przeciwieństwem japońskich flagowców. AH-D7200 spodobały mi się na tyle, że chętnie włączyłbym je w swój system odsłuchowy. Czy to oznacza, że SINE zupełnie nie przypadły mi do gustu? Nic podobnego! Audeze zaprezentowały dźwięk szybki i precyzyjny, uzmysławiając mi, czego brakuje nausznikom Denona. Z drugiej jednak strony pokazały też pewne "braki". O ile bowiem AH-D7200 od samego początku odsłuchów oczarowały mnie przestrzenią, o tyle SINE właściwie nie pokazują dalszych planów. Ich stereofonia jest bezbłędna, ale coś takiego, jak budowanie sceny w głąb właściwie nie istnieje. To dość specyficzne przedstawianie zjawisk przestrzennych może się kojarzyć z odsłuchem monitorów w bliskim polu, w mocno wytłumionej reżyserce, niwelującym odbicia dźwięku, ale też bardziej szczegółowym niż w typowych warunkach akustycznych. Tak czy inaczej, bezpośredniości i szczegółowości słuchawkom Audeze odmówić nie można. Podobnie jak neutralności, która w porównaniu z Denonami jest niemal zabójcza. Dopiero takie porównanie uzmysławia, w jakim stopniu AH-D7200 zabarwiają, wręcz rumienią – jakże pięknie, ale jednak – dźwięk. Czy to znaczy, że SINE są pozbawione pierwiastka muzykalności? Bynajmniej, bo dźwięk nie jest suchy, chłodny czy wypłowiały, jednak Audeze przedkładają precyzję nad emocje, więc ich brzmienie ma w pierwszej kolejności charakter analityczny, a tzw. muzykalność ma trochę mniejszy priorytet. Na dobrą sprawę to, czy przekaz odbierzemy jako muzykalny, czy nie, zależy od tego, jak materiał zarejestrowano w studiu. Jeśli dźwięk wyraźnie dopalono, jak np. na płycie Madeleine Peyroux "Careless Love" (FLAC 16/44,1), to taki zabieg ze słuchawkami SINE z pewnością nie ujdzie naszej uwadze. Jeśli przegięto z wysokimi tonami, jak na "Live ? FiP" Hadouk Trio (ALAC 16/44,1), wszystko też zostanie pokazane jak na dłoni.

Uwagę zwraca również inna cecha charakterystyczna SINE, a mianowicie bardzo dobra liniowość w praktycznie całym paśmie. To razem ze wspomnianą już neutralnością daje świetną dyscyplinę dźwięku. Nie szukając daleko, bas ma niezłego "kopa", choć wcale nie penetruje obszarów niezbadanych. Tu liczy się coś innego: szybkość, znakomity atak, wyborna krawędź i niezwłoczne wygaszenie. Gitara basowa w "Luminol" Stevena Wilsona (FLAC 24/96) bardziej podobała mi się na słuchawkach Audeze niż Denona, była bardziej sprężysta i twardsza, lepiej zdefiniowana, wyrazista i dynamiczna.

Średnica modelu SINE ma idealną temperaturę – wokal Lou Reeda na płycie "Ecstasy" (FLAC 24/192) zabrzmiał wyjątkowo naturalnie, naprawdę autentycznie. Barwa jego głosu, wyrazistość (jakość artykulacji), rytm mówienia czy raczej melodeklamacji były bliskie ideału. To była prawdziwa siła głosu – wyrażającego wątpliwości, tworzącego nastroje i budującego dramaturgię. Tu obecne były prawdziwe emocje i tu także Audeze punktowały w starciu z Denonem. Urzekająco zabrzmiała również gitara akustyczna w "Happy Returns/Ascendant Here On" Stevena Wilsona (FLAC 24/96) – klarownie, rozdzielczo, dźwięcznie i metalicznie, ale bez cienia nieprzyjemnych wyostrzeń. AH-D7200 pokazały ją w oddaleniu, z nieco rozmytymi konturami, gubiąc gdzieś po drodze charakterystyczny, jasny dźwięk strun.

Została jeszcze góra pasma z dającym o sobie niekiedy znać niewinnym grzeszkiem ujawniającym się w brzmieniu hi-hata – trochę zbyt cykającego, a za mało szumiącego, pozbawionego soczystości – że tak to ujmę. Za to ride'y brzmią na SINE'ach znakomicie – rozdzielczo, selektywnie i krystalicznie czysto, a jednocześnie nie "rozsypują się" jak szkiełka. Wydaje mi się, że przetworniki planarne są pod tym względem bezkonkurencyjne.

Warto Wiedzieć

Dla fanów nowszych modeli iPhone'ów, iPadów i iPodów Audeze przygotowało autorski, pierwszy na świecie kabel wyposażony w wysokiej klasy przetwornik C/A oraz procesor DSP. Jest on zakończony złączem Lightning i pozwala słuchawkom ISINE (10 i 20), SINE oraz EL-8 na ominięcie DAC-a zamontowanego fabrycznie w iUrządzeniach. Dzięki temu ich właściciele mogą odtwarzać pliki hi-res (iOS limituje sygnał audio do 16/48). Ponadto posiadacze smartfonów i tabletów opartych na systemie iOS mogą ściągnąć specjalną darmową aplikację (nazwaną po prostu Audeze), wyposażoną w dziesięciopozycyjny equalizer.

Podsumowanie

Od zakupu SINE powstrzymuje mnie tylko to, że wyższe w hierarchii (niestety także sporo droższe) słuchawki Audeze mają więcej do zaoferowania pod względem przestrzeni. Nie przepadam również za modelami nausznymi, ale jeśli Wam to nie przeszkadza, to koniecznie wypróbujcie SINE ze swoimi odtwarzaczami mobilnymi. To może być strzał w dziesiątkę.

Werdykt: Audeze SINE

★★★★★ Świetne... monitory na uszach. Trzeba tylko zadbać o wysokiej klasy źródło dźwięku