Cyrus ONE

Cyrus ONE Test

yrus ONE to kompaktowy wzmacniacz zintegrowany w klasie D z Bluetooth oraz wzmacniaczem gramofonowym

  • Data: 2017-03-18

Cyrusa ONE można najprościej opisać jako wzmacniacz zintegrowany pracujący w klasie D. Ale taki suchy opis mógłby być dla tego ciekawego urządzenia trochę krzywdzący, bo tak naprawdę ONE to znacznie więcej. Wbudowany odbiornik Bluetooth z kodekiem AptX oraz przedwzmacniacz gramofonowy przystosowany do wkładek MM robią z tego wzmacniacza urządzenie wielofunkcyjne. A to wszystko w ładnej niewielkiej obudowie i za stosunkowo nieduże pieniądze. Już za samo to inżynierom Cyrusa należą się brawa.

Firma Cyrus Audio pochodzi z Wielkiej Brytanii. Jej obecna siedziba to Huntingdon, Cambridgeshire, gdzie są opracowywane wszystkie produkty firmy. Funkcjonuje na rynku od początku lat 80. ubiegłego wieku, proponując od swojego powstania dobrze grające urządzenia za rozsądne pieniądze. Produkty tej marki różnią się od większości dostępnych na rynku komponentów hi-fi nietypowymi gabarytami – wszystkie urządzenia Cyrusa są wielkości pudełka na buty – wąskie (mniej więcej połowa szerokości typowych urządzeń audio), ale za to głębokie. Wszystkie są też świetnie wykonane i pomimo niewielkich gabarytów oferują wiele nowoczesnych rozwiązań technicznych. Nie inaczej jest z testowanym tu wzmacniaczem Cyrus ONE.

Nowa jakość, stara nazwa

Cyrus Audio zaczynało podbój rynku w 1984 roku od wzmacniacza zintegrowanego Cyrus ONE, który w swoich czasach był przebojem pokazującym, że można zrobić dobrze brzmiący wzmacniacz za nieduże pieniądze. Ten wzmacniacz to poniekąd powrót do korzeni, ale bardziej symboliczny. Wykorzystano bowiem nazwę, która się dobrze kojarzy – tym razem jest pisana kapitalikami – ale firmie zależało najprawdopodobniej na przypomnieniu, że można jak przed laty wprowadzić na rynek dobry, ale niedrogi komponent. W przypadku Cyrusa ONE jest to uniwersalny wzmacniacz, który może być centralnym elementem każdego systemu audio.

Budowa

Z zewnątrz ONE wpisuje się w typowe produkty Cyrusa, jeśli chodzi o proporcje obudowy, ale widać też kilka nowości. Przede wszystkim przednia ścianka wykonana jest z akrylu, a na niej umieszczono dwa duże pokrętła otoczone białymi diodami LED. Brakuje tutaj typowego dla wcześniejszych produktów tej firmy wyświetlacza czy "schodka" w dolnej części ścianki, gdzie umieszczone były malutkie przyciski sterujące. Tym razem lewe pokrętło pozwala na wybór wejścia audio, a prawe reguluje głośność. Wspomniane diody wskazują wybrane wejście oraz poziom wzmocnienia. Byłbym zapomniał – poniżej lewego pokrętła umieszczony został wyłącznik zasilania, a nieco bardziej na prawo odbiornik pilota zdalnego sterowania.

Tylna ścianka urządzenia jest dość rozbudowana. Znajdziemy tam 6 wejść RCA, z których jedno jest przeznaczone dla gramofonu MM, a kolejne dla urządzeń kina domowego (pomija regulację głośności). Są tam też solidne i do tego podwójne zaciski kolumnowe oraz gniazdo zasilania. Ciekawostką jest gniazdo mini-USB do wgrywania nowego oprogramowania sterującego.

Po wzmiance o możliwości upgrade'u oprogramowania można już przeczuwać, że mamy do czynienia z urządzeniem nowoczesnym, a kolejny element wskazuje dobitnie, że ONE to konstrukcja XXI wieku. Tym elementem jest odbiornik Bluetooth, umożliwiający bezprzewodowe łączenie się testowanego urządzenia z wszelkiego rodzaju smartfonami czy tabletami i przesyłanie z nich muzyki bezpośrednio do wzmacniacza. Dodatkowo moduł Bluetooth wbudowany do ONE wspiera kodek AptX, co znaczy, że możemy osiągnąć jakość przesłanego sygnału porównywalną z płytą CD. Oprócz tego Cyrus stworzył również aplikację, która umożliwia z poziomu np. smartfona zdalne sterowanie urządzeniem.

Wnętrze testowanego wzmacniacza stanowi pewnego rodzaju połączenie tradycji z nowoczesnością. Tradycyjnie duży toroidalny transformator i solidny zasilacz przekazują życiodajny prąd do modułów wzmacniających pracujących w klasie D. Dodatkowo wzmacniacz wyposażono w autorski układ dopasowania impedancji – po włączeniu zasilania Cyrus ONE uruchamia pomiar impedancji podłączonych do niego kolumn (wraz z okablowaniem) i dobiera do nich parametry pracy modułów wzmacniających. W zamierzeniu producenta powinno to zaowocować możliwością wysterowania każdych kolumn bez konieczności dobierania ich do posiadanej elektroniki.

Od winylu po Bluetooth

Na początek muszę zaznaczyć, że na ten test miałem wyjątkowo mało czasu, dlatego też zostałem zmuszony do potraktowania nieco po macoszemu przedwzmacniacza gramofonowego, o którym mogę powiedzieć tylko tyle, że nie odbiega jakością brzmienia od części liniowej testowanego urządzenia. Jeśli więc szukacie Państwo więcej informacji na temat tego komponentu wzmacniacza, sugeruję przesłuchanie Cyrusa ONE we własnym systemie.

Testy odsłuchowe przeprowadziłem w dwóch konfiguracjach kolumn – najpierw z moimi "dużymi" Bowersami, a potem z podstawkowymi Amphionami. Poniższy opis będzie wypadkową obu odsłuchów. Zanim jednak do niego przejdę, muszę przyznać, że obietnice brytyjskich inżynierów, iż ONE poradzi sobie z każdymi kolumnami, nie były rzucone na wiatr. Moje B&W są dość paskudnym obciążeniem dla wielu wzmacniaczy, w zakresie basowym impedancja spada w okolice 2Ω, co dla niektórych, szczególnie tańszych konstrukcji z niewielką rezerwą mocy potrafi być zabójcze. Nie tym razem. Cyrus poradził sobie bardzo dobrze. Mam wrażenie, że wzmacniacze pracujące w klasie D radzą sobie z tym lepiej niż tradycyjne, pracujące w klasie AB. Wcześniej miałem okazję słuchać zintegrowanego odtwarzacza Wadii, gdzie też wzmocnienie zrealizowano w klasie D, i on także poradził sobie bardzo dobrze z moimi kolumnami – muszę jednak zaznaczyć, że był o wiele droższy od testowanego później malucha Cyrusa.

Słuchanie rozpocząłem od płyt, którymi zazwyczaj testuję niskie rejestry dźwięku, takich jak "Khmer" Nilsa Pettera Molvaera czy utworu "All is Full of Love" Björk. Bas schodził naprawdę nisko i był świetnie kontrolowany. Co istotne, inżynierom Cyrusa udało się pozbyć pewnego rodzaju suchości, która często trapi wzmacniacze klasy D. Tutaj niczego takiego nie zaobserwowałem. Wzmacniacz trzymał w silnym uścisku membrany, konturował i wypełniał wszystkie dźwięki jak trzeba, pozostawiając wszystkie emocje na swoim miejscu. Także timing basu był bardzo dobry, to naprawdę wybitne osiągnięcie wśród urządzeń na tym pułapie cenowym. Również instrumentarium bardziej "naturalne" – kontrabas, gitara basowa – brzmiało bardzo fajnie. Tutaj nagrania jazzowe, zarówno te "klasyczne" z lat 50. ubiegłego wieku, jak i współczesne, brzmiały klarownie i z odpowiednią wagą dla zastosowanego instrumentarium.

Idąc w górę pasma, średnica również była bardzo poukładana. Szczególnie wokale prezentowały się bardzo ciekawie. Początkowo wydawało się, że nie było w nich nic specjalnego, ale z czasem wciągały coraz bardziej i trudno się było od nich oderwać. Słuchając, było się wciąganym w spektakl, nie można się było oderwać. Bez względu na to czy był to Sampha, czy Louis Armstrong, Adele bądź Mercedes Sosa, miałem wrażenie, że wszyscy śpiewali tylko dla mnie. Nie sposób pominąć też świetnej rozdzielczości ONE. Bez tego nie udałoby się osiągnąć wspomnianych przeze mnie emocji w głosach wokalistów. Także reprodukcja przestrzeni wypadła bardzo dobrze. Scena była bardzo szeroka, wychodziła poza bazę głośników. Trochę gorzej wypadała głębia, ale i tak Cyrus pokazywał całkiem sporo.

Trochę z niepokojem przystępowałem do oceny wysokich tonów. W przeszłości wiele wzmacniaczy klasy D miało bowiem z tym fragmentem pasma spore problemy. Wynikało to z konieczności stosowania filtra Zobla, aby odfiltrować "śmieci" w niesłyszalnej części pasma. Cyrus szybko pokazał, że moje obawy powinny się znaleźć tam, gdzie problemy tych wzmacniaczy z wysokimi tonami – w przeszłości. Wysokie tony ONE były czyste i dźwięczne, bez cech zapiaszczenia. Wspólnie ze średnicą ta część pasma odpowiada za prezentację sceny muzycznej, o której już wspomniałem, dopowiem jedynie, że muzycy mieli wokół siebie sporo powietrza, co na tym poziomie cenowym wcale nie jest oczywiste.

Na koniec zostało mi napisać kilka słów o graniu przez Bluetooth. Połączenie ze wzmacniaczem zarówno urządzeń z Androidem (korzystałem ze smartfonów Samsunga i HTC oraz tabletu Samsunga), jak i Apple (iPad Air) było absolutnie bezproblemowe. Wystarczyło włączyć wyszukiwanie urządzeń Bluetooth i po tapnięciu w urządzenie Cyrus ONE wszystko grało, jak trzeba. Sam wzmacniacz pokazuje ten proces, mrugając diodą przypisaną do wejścia Bluetooth. Niestety jakość dźwięku przy takim połączeniu jest nieco niższa niż przy połączeniu kablowym. Sądzę, że dla miłośników przenośnego audio i tak będzie więcej niż akceptowalna, ale praktycznie w każdym aspekcie połączenie bezpośrednie z odtwarzaczem (w moim przypadku DAC-iem) wygrywało. W trakcie grania bezprzewodowego było jakby mniej wszystkiego – mniej wysokich tonów, mniej basu, całość jakby grała zza jakiejś niewidzialnej zasłony. Myślę, że nie jest to absolutnie wina Cyrusa, gdyż inżynierowie z Wielkiej Brytanii wyciągnęli co tylko się dało z tego formatu, jednak nawet kodek AptX nie oferuje prawdziwej jakości brzmienia jak z płyty CD, szczególnie jeśli mamy dobre źródło podłączone po kablu.

Podsumowanie

Niniejszy test to było moje pierwsze spotkanie z firmą Cyrus w warunkach innych niż na wystawie Audio Video Show. I przyznaję, że było to spotkanie więcej niż udane. Cyrus ONE okazał się bardzo ciekawym wzmacniaczem za rozsądne pieniądze. Oferuje więcej niż przyzwoitą funkcjonalność, niemal skrojoną na potrzeby współczesnego konsumenta muzyki, bo ma wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy oraz moduł Bluetooth. Może brakuje w nim przetwornika cyfrowo-analogowego, bo to pozwoliłoby na bezpośrednie podłączenie doń laptopa, ale sądzę, że nie udałoby się wtedy utrzymać tak fantastycznej ceny, szczególnie, że sam wzmacniacz gra na bardzo wysokim poziomie. Myślę, że spokojnie może konkurować z nawet dwukrotnie droższymi urządzeniami konkurencji. Mam wrażenie, że Cyrus Audio nie jest w Polsce zbyt popularne, a szkoda, bo przetestowany przeze mnie wzmacniacz pokazał, że jest to bardzo ciekawa propozycja dla wszystkich lubiących dobre granie.

Werdykt: Cyrus ONE

★★★★★ W kategorii jakość/cena nie ma sobie równych. Połączenie rozwiązań dla tradycjonalistów dźwięku (gramofon) z tymi dla nowoczesnych (Bluetooth)