Gradient 5.1

Gradient 5.1 Test

Przedstawiamy kolumny podstawkowe, w ustawieniu których pomaga nie tylko koncentryczny układ głośnikowy, ale przede wszystkim membrana bierna

  • Data: 2017-05-18

Katalog marki Gradient pod względem ilości modeli nie robi może dużego wrażenia, ale co jakiś czas pojawia się w nim jakaś nowa propozycja. W lutym bieżącego roku do sprzedaży trafił model 5.1 wyposażony w niewielką skrzynkę i układ rezonansowy z membraną bierną, bezpośrednio nawiązujący do podłogowych kolumn 6.0 (zob. recenzję w nr. 6/2016 HFC&HC). Szczególny nacisk położono tu na jakość stolarki – skrzynki prezentują się tak samo dobrze, jak w innych, znacznie droższych kolumnach Gradienta. Z kolei koncentryczny układ głośnikowy, będący tak naprawdę wizytówką fińskiego producenta, ma zapewnić równomierną charakterystykę przetwarzania o szerokim kącie, co zdecydowanie wpływa na poprawę reprodukowanego obrazu stereofonicznego. Zresztą, jak sugeruje producent, model 5.1 nie musi być stosowany wyłącznie w systemach dwukanałowych, równie dobrze może sprawdzić się w roli kolumn obsługujących kanały boczne i tylne w instalacjach wielokanałowych, a nawet, dzięki specyfice koncentrycznego układu głośnikowego, jako kolumna centralna – nie ma znaczenia, czy położymy ją na boku, czy też klasycznie, pionowo.

Rzemiosło wysokich lotów

Gradient nie należy do producentów dysponujących ogromnym potencjałem produkcyjnym, a mimo to prezentuje stolarkę najwyższej jakości – w podobnym tonie wielokrotnie wyrażałem się na temat czeskiego Xaviana, ostatnio zaskakującego pięknie wykonanymi skrzynkami z litego dębowego drewna. Model 5.1 jest niemal kopią testowanych przez nas rok temu wolnostojących kolumn Gradient 6.0. Wszelkie detale konstrukcyjne, materiały odzwierciedlają dokładnie ten sam poziom, jaki prezentują podłogówki. Gradient 5.1 mają też identyczny zestaw głośnikowy – wykonany przy współpracy z norweską firmą SEAS, koncentryczny układ składający się z aluminiowej kopułki oraz charakterystycznego żółtego stożka z włókna szklanego. Ulokowana w centrum niewielka aluminiowa kopułka tworzy wraz ze stożkiem nisko-średniotonowym źródło punktowego promieniowana dźwięku i to o bardzo szerokim kącie. Mimo że koncentryczne układy głośnikowe stanowią zdecydowaną mniejszość na rynku, to jednak są stosowane przez kilku znanych i cenionych producentów, jak chociażby Tannoy czy KEF. I właśnie ze względu na wyszukany układ głośnikowy, jakiego próżno szukać u konkurencji, Gradient jest ceniony przez audiofilów.

Filigranowy model 5.1 wyposażono w skrzynie wykonane z brzozowej sklejki. Z zewnątrz przednią, jak i tylną ściankę pokryto laminatem Fenix NTM – jest to odporna na uszkodzenia mechaniczne, nieco gumowata w dotyku struktura wykończona w satynowej tonacji, na której nie zostają ślady palców. Generalnie jest to ładne i estetyczne wykończenie, dodające kolumnom charakteru, ale też poprawiające akustykę skrzynek, ponieważ w pewnym stopniu przyczynia się do niwelacji wibracji na poziomie mikro. Wnętrze komory akustycznej jest obficie wytłumione dosyć gęsto upchniętą wełną syntetyczną. Z kolei na dolnej ściance znalazły się elementy klasycznej zwrotnicy drugiego rzędu, wśród nich cewki powietrzne oraz blokowe kondensatory typu MKT. Montaż przeprowadzono lutując je bezpośrednio, bez użycia płytki drukowanej, a następnie przyklejono za pomocą kleju na gorąco do dolnej ścianki. Pasmo podziału ustalono w punkcie 2800Hz, a więc identycznie jak w wolnostojącym modelu 6.0. Naturalnie skrzynia jest szczelna, a każdy, nawet niewielki ruch stożka głośnika nisko-średniotonowego jest od razu przekazywany na owalną membranę bierną. Z tyłu, tuż pod tą membraną znalazły się zaciski terminali wejściowych, akceptujące wszystkie rodzaje końcówek. Stolarka nie pozostawia wiele do życzenia – krawędzie sprasowano perfekcyjnie, również drewno brzozowe wykończono z dbałością o najmniejsze detale. Obojętnie gdzie ustawimy te kolumny, z pewnością będą one cieszyć oko.

Trójwymiarowość w każdym calu!

Gradient 5.1, mimo że należą do kolumn niewielkich i nie dysponują wymagającym układem głośnikowym, to jednak zdecydowanie bardziej polubią się z wydajnymi wzmacniaczami. Skuteczność na poziomie 86dB przy 8-omowej impedancji jest co prawda wynikiem przeciętnym, który nie powinien przysporzyć typowemu wzmacniaczowi większych problemów, ale jeśli przyszły użytkownik tych kolumn będzie chciał w pełni wykorzystać ich potencjał, to zdecydowanie powinien wykorzystać wydajny prądowo wzmacniacz dysponujący sporą mocą. Oczywiście model 5.1 bez problemu zagra przykładowo z 40-watową integrą, ale już z dwukrotnie mocniejszym wzmacniaczem stworzy zdecydowanie bardziej wciągający spektakl dźwiękowy. Podczas kilku sesji odsłuchowych korzystałem z Hegla H80, Denona PMA-1500NE, a także lampowej integry V110 SE marki Octave. Z każdym z tych wzmacniaczy te filigranowe monitory, wyposażone w koncentryczny układ głośnikowy, uzyskały energiczne i przestrzenne brzmienie. Naturalnie to właśnie styl, w jakim budowana jest scena dźwiękowa, należy zaliczyć do najbardziej charakterystycznych cech tych kolumn. Nadrzędną cechą modelu 5.1 jest jednak to, że niezależnie od ustawienia, obojętnie czy kolumny wylądują na standach, komodzie czy też na półce, zawsze do naszych uszu będzie docierał zrównoważony dźwięk z rzetelnie reprodukowaną głębią sceny dźwiękowej. Zaskakujące jest także to, że monitory 5.1, mimo że są przecież znacznie mniejsze od podłogowego, bliźniaczego modelu 6.0, są w stanie generować tej samej wielkości scenę dźwiękową. Przykładowo z muzyką klasyczną i jazzem uzyskiwały podobne zagęszczenie dźwięku przy jednocześnie ostrej lokalizacji poszczególnych źródeł pozornych – scena wygląda podobnie, jeśli chodzi o rozpiętość i rozmach, jednak pod warunkiem, że model 5.1 pracuje w pokoju nie większym niż 15–18 metrów kwadratowych. Wtedy balans tonalny w zakresie niskich tonów jest zachowany, zwłaszcza jeśli rozpatrujemy masę basu i jego obfitość względem wyżej położonych zakresów częstotliwości. Z kolei w większym pokoju da się już odczuć niedostatki związane z głębią i masą niskich tonów, co jest przecież normalnym zjawiskiem w przypadku kolumn dysponujących niewielkimi skrzynkami. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że model 5.1, z racji tego, że jest wyposażony w układ rezonansowy oparty na membranie biernej znajdującej się z tyłu, daje możliwość – w pewnych granicach – regulacji siły przebicia niskich tonów poprzez dosuwanie lub odsuwanie kolumn do ściany znajdującej się za nimi. Przy czym należy podkreślić, że gdy zostaną one dosunięte na odległość nawet kilku centymetrów, bas, mimo znaczącego przyrostu masy, nadal będzie cechował się znakomitą kontrolą i konturowością w przeciwieństwie do bas-refleksów, gdzie pojawiać się mogą mało przyjemne dla ucha podbarwienia.

Małe Gradienty prezentują identyczną barwę, jak wolnostojący model 6.0 – mamy więc neutralną temperaturę, bo fińskie monitory niczego na siłę nie ocieplają, ani też nie sprawiają, że instrumenty brzmią beznamiętnie i syntetycznie. Barwa charakteryzuje się neutralną temperaturą, ale, co najważniejsze, środek pasma jest niezwykle czytelny, na czym zyskują wszelkie naturalne, żywe instrumenty, a przede wszystkim wokale. Jazzowy band towarzyszący Patricii Barber wypadł wiernie, a wgląd, jaki miałem w scenę dźwiękową, umożliwił mi dokładnie określenie położenia każdego z instrumentów – model 5.1 kreśli holograficzną przestrzeń, z czytelną głębią i precyzyjnie oddaną gradacją poszczególnych planów, co w zasadzie jest nie do osiągnięcia dla klasycznych zespołów głośnikowych w tej cenie. Jest to niewątpliwie największy atut tych fińskich, niewielkich kolumn, budujących scenę dźwiękową z niebywałym rozmachem i idealnym wyczuciem położenia niemal każdego instrumentu.

Warto wiedzieć

Gradient 5.1 bazują na układzie rezonansowym z membraną bierną, którą ulokowano na tylnej ściance. Owalna membrana wykonana z różnego rodzaju tworzyw, tj. kompozytów i pianki, ma wykorzystać zmiany ciśnienia wewnątrz skrzynki generowane przez napędzaną przez wzmacniacz membranę stożkową głośnika nisko-średniotonowego. Tego typu układ rezonansowy w porównaniu z tradycyjnym tunelem bas-refleks generuje znikome zniekształcenia (przykładowo bas-refleks generuje spore szumy), w zasadzie niesłyszalne dla ludzkiego ucha, ponieważ jego praca opiera się głównie na działaniu mechaniki, a nie tylko na wykorzystywaniu drgań słupa powietrza znajdującego się w tunelu. Generalnie membrana bierna zasadą pracy nie różni się niczym od działania klasycznego głośnika niskotonowego, z taką jednak różnicą, że do jej napędzania wykorzystywane są zmiany ciśnienia panującego wewnątrz skrzyni, a nie bezpośrednio prąd generowany przez wzmacniacz, doprowadzany do wejścia cewki współpracującej z układem magnetycznym. Do ustalenia właściwej częstotliwości rezonansowej membrany biernej konstruktorzy posługują się najczęściej dodatkowymi metalowymi obciążnikami. Jednak w tym konkretnym wypadku już same materiały użyte do produkcji membrany miały właściwą masę, więc dodatkowe obciążniki stały się zbędne.

Podsumowanie

Te niewielkie, zgrabne monitory sprawdzą się zarówno podczas odsłuchu w bliskim polu, jak i w klasycznej konfiguracji dwukanałowej, przy ustawieniu na standach. Ich niewątpliwym atutem jest odporność na interakcje z pomieszczeniem odsłuchowym, zwłaszcza w paśmie niskich tonów, oraz fenomenalnie kreślona przestrzeń z precyzyjnie i wręcz trójwymiarowo budowanymi źródłami pozornymi. Dodatkową zaletą jest wysokiej jakości stolarka i świetne wykonanie. Te kolumny przypadną do gustu przede wszystkim osobom przykładającym wielką wagę do przestrzeni, ale również ceniącym sobie pełen, dobrze zrównoważony i nasycony przekaz.

Werdykt: Gradient 5.1

★★★★★ Niewątpliwą zaletą modelu 5.1 jest łatwość, z jaką można je ustawić dosłownie wszędzie. Do tego kompaktowa skrzynka oraz koncentryczny układ głośnikowy predysponuje je do pracy w systemach wielokanałowych, gdzie sprawdzi się zarówno z tyłu, z boku, jak i jako jednostka centralna