Harman Kardon Aura Studio 2

Harman Kardon Aura Studio 2 Test

Sprawdzamy, jakie zmiany wprowadza nowa wersja głośnika Bluetooth Harman Kardon Aura Studio 2

  • Data: 2017-10-05

Pierwszą wersję tego głośnika, nazwaną po prostu Aura, wprowadzono do sprzedaży trzy lata temu. Z czasem pierwotna koncepcja ewoluowała, ale zmiany objęły tylko wyposażenie czy raczej funkcjonalność, czego wyrazem jest m.in. pozbycie się obecnego jeszcze w modelu Aura Studio (zob. recenzję na https://www.hfc.com.pl/test/2490,harman-kardon-aura-plus.html) cyfrowego wejścia optycznego, pozwalającego na połączenie np. z telewizorem, i wprowadzenie funkcji zestawu głośnomówiącego. Futurystyczne wzornictwo zostawiono jednak w spokoju. Nic dziwnego, bo design Aury jest jedyny w swoim rodzaju. Może się kojarzyć z lampą, nawilżaczem powietrza albo... miniaturową pułapką na tulpy z serialu "Miasteczko Twin Peaks" (chodzi o szklane "ustrojstwo" z pierwszego odcinka trzeciego sezonu, z którego wyskakuje coś, co masakruje spółkującą parę). Jako że wizyta przybysza z innego wymiaru, pytającego "Masz ogień?", raczej nam nie grozi, wracamy do skojarzenia z lampą, jak się okazuje całkiem zasadnego, ponieważ Aura Studio 2 ma LED-owe podświetlenie, co producent wykorzystuje w haśle reklamującym najnowszą wersję głośnika: "dźwięk oszałamiający wizualnie". Harman nie kryje też inspiracji swoimi kultowymi Soundsticksami, będącymi częścią wystawy stałej w MoMA (Muzeum Sztuki Nowoczesnej) w Nowym Jorku, a ściślej rzecz biorąc subwooferem tamtego zestawu. Jego podobieństwo do Aury jest uderzające.

Najbardziej niezwykłym elementem całej konstrukcji jest oczywiście przyciemniana przezroczysta kopuła z "lejkiem" pełniącym funkcję bas refleksu oraz podświetlany deflektor w kształcie turbiny – elementy znane z poprzednich wersji Aury, ale nadal robiące duże wrażenie. Podobnie jak wcześniej, 4,5-calowemu subwooferowi napędzanemu przez wzmacniacz o mocy 30W towarzyszy aż sześć 1,5-calowych głośników średnio-wysokotonowych, współpracujących z dwoma 15W wzmacniaczami – wszystko to ukryto w dolnej części konstrukcji, za tekstylną maskownicą, pod paskiem z sześcioma sensorami dotykowymi. Możemy nimi włączać i wyłączać: zasilanie, podświetlenie, zestaw głośnomówiący (mikrofon umieszczono tuż przy logo) i parowanie Bluetooth, a także regulować natężenie dźwięku (tu ciekawostka, zwiększanie i zmniejszanie głośności ma wpływ na intensywność podświetlenia pierścienia umieszczonego wokół tylnej części woofera, co kojarzy się z pokrętłami znanymi z amplitunerów marki Harman Kardon). Nic też nie stoi na przeszkodzie, by Aurą sterować za pośrednictwem smartfona z aplikacją HK Remote, zwłaszcza że pozwala ona także na wykorzystanie funkcji DLNA i przesłanie do głośnika muzyki zapisanej w plikach na dysku komputera czy NAS-a. Po przetestowaniu tej funkcji zarówno na Androidzie (Samsung Galaxy S7), jak i iOS-ie (iPad 2) okazało się, że tylko ten pierwszy radzi sobie z przesłaniem plików innych niż mp3, w tym hi-res.

Wracając do budowy Aury Studio 2 – z tyłu umieszczono niewielką wnękę z trzema gniazdami: zasilającym (w zestawie znajduje się zasilacz 19V/3A), mini-USB (tzw. serwisowe, do aktualizacji oprogramowania) oraz 3,5mm wejściem AUX dla zewnętrznego źródła dźwięku. Głośnik od spodu też wygląda nietypowo – tworzy go gumowata w dotyku obręcz z trzema nóżkami oraz kołnierz deflektora okalający celulozowy głośnik niskotonowy.

Na koniec tej części opisu warto jeszcze wspomnieć o funkcji Dual Sound, która pozwala na zintegrowanie głośnika z innymi produktami firmy Harman Kardon, w tym także połączenie dwóch Aura Studio 2.

Jakość brzmienia

Na pierwszy ogień poszło "Despacito"... Nieee, żartuję! Lepszym wyborem wydała mi się Billie Holiday, moim zdaniem zdecydowanie bardziej zasługująca na trzy miliardy odsłon/odtworzeń na YouTube. Aura Studio 2 bez wysiłku wpasowała się w wyjątkowy klimat płyty "All Or Nothing At All", prezentując swój uładzony, relaksujący charakter, daleki jednak od jednostajnego, szarego czy wypłowiałego brzmienia. Wręcz przeciwnie – główne atuty głośnika Harmana to żywość dźwięku i przyjemnie nasycone barwy, zwłaszcza dolnej i środkowej części pasma. Podobać może się także nieco stonowany, górny zakres częstotliwości. Choć trudno doszukać się tu takich cech, jak np. otwartość czy perlistość, to rozróżnianie barw poszczególnych blach perkusyjnych jest względnie czytelne. Bas, jak zawsze w niewielkim głośniku, jest kompromisem, w tym wypadku jednak całkiem satysfakcjonującym. Co prawda najniższe składowe mają rezonansowe zabarwienie, w związku z czym szybkie solówki basu czy kontrabasu wybrzmiewają trochę zbyt długo i jednostajnie, ale ogólny charakter tego zakresu nie budzi niedosytu. Niskie tony mają imponującą masę i sensowną barwę, a stopa perkusji jest wystarczająco silna i sprawna. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że słuchanie muzyki z Aurą Studio 2 w żaden sposób nie prowokuje do dzielenia włosa na czworo i śledzenia poszczególnych zakresów pasma, uwagę zwraca ogólny przyjemny i muzykalny charakter brzmienia. Dzięki temu np. kameralne zespoły jazzowe, jak ten towarzyszący Billie Holiday, zyskują osobliwy klimat, a takie instrumenty, jak np. trąbka, są wyjątkowo (jak na głośnik Bluetooth) obecne.

A co z bardziej agresywną muzyką? Do jej prawidłowego odtworzenia potrzebne są, jak wiadomo, duże skoki ciśnienia i szybki atak. Wydaje się, że Aura Studio 2 nie jest do tego stworzona, a mimo to jej dźwięk jest – oczywiście w granicach rozsądku, bo o oddaniu ataku dużej orkiestry można zapomnieć – wystarczająco żywy i szybki. Z wyjątkiem wspomnianego już najniższego basu głośnik Harmana potrafi zagrać naprawdę zwinnie, nieźle różnicując zmiany tempa w utworach, od zrywnego i szybkiego, tworzącego tzw. ścianę dźwięku, do stonowanych, bardziej eterycznych fragmentów, jak choćby w utworze "Blackest Eyes" zespołu Porcupine Tree. Co ciekawe, wyczuwalne złagodzenie akcentów rytmicznych, pewne rozmiękczenie nie wpływa w istotny sposób na zubożenie uderzenia i tzw. "wykopu", a zejście basu, jego rozłożystość sprawia nieraz piorunujące wrażenie.

Niewątpliwie na pozytywny odbiór brzmienia Aury Studio 2 duży wpływ ma także charakterystyczne oddanie przestrzenności prezentacji. Jeden głośnik nie jest w stanie pokazać sceny czy panoramy stereo w taki sposób, jak dwie kolumny, jednak oryginalna konstrukcja zapewniająca dźwięk 360 stopni i technologia DSP robią swoje – dzięki nim przekaz zajmujący stosunkowo dużą przestrzeń sprawia wrażenie nieźle nasyconego powietrzem i niepodzielnego (niestety również w takim sensie, że separacja poszczególnych planów jest niemożliwa), a źródła pozorne są, jak na jeden głośnik, nieźle zogniskowane.

Podsumowanie

Aura Studio 2 to idealna propozycja dla tych, którzy rozglądają się za niebanalnie wyglądającym głośnikiem o atrakcyjnym brzmieniu – muzykalnym i z tzw. klimatem – i którzy od czasu do czasu lubią sobie porządnie "łupnąć" muzyką klubową czy rockową.

Werdykt: Harman Kardon Aura Studio 2

★★★★★ Głośnik atrakcyjny zarówno dla oka, jak i dla ucha, do wyciszenia się, ale też do głośnej zabawy