JBL Boombox

JBL Boombox Test

Boombox, nowy bezprzewodowy głośnik JBL-a, odpowiada – dosłownie i w przenośni – na potrzeby współczesnego użytkownika sprzętu mobilnego

  • Data: 2017-11-07

Podobno każda moda ma to do siebie, że kiedyś przeminie. Jeśli tak, to ciekawe kiedy do lamusa odłożymy głośniki bezprzewodowe. Temat ten nie tylko nie chce przeminąć, ale wręcz skupia na sobie uwagę całej branży technologicznej. Bo nie o samą muzykę tu już chodzi. Coraz częściej przy okazji premier bezprzewodowych "grajków" mówi się o "głośnikach inteligentnych". Przykłady? Zapowiedziane przez Google'a Home Mini i Home Max, HomePod od Apple'a albo Echo Amazona. O co tyle hałasu? Krótko mówiąc, o dostęp do asystenta głosowego. Można go poprosić o wyszukanie dowolnej informacji w sieci, odczytanie wiadomości albo np. włączenie odpowiednich urządzeń domowych. Bezprzewodowe głośniki w obecnej formie zdają się więc zapowiadać pełną integrację człowieka z technologią. Na razie wydaje się to jeszcze niezbyt prawdopodobne, ale za jakiś czas... kto wie? Tymczasem każdą taką nowinkę można wykorzystać do poszerzenia bądź odświeżenia oferty, z czego skwapliwie korzystają najwięksi producenci gadżetów audio w tym JBL, który gra w swojej lidze, korzystając z bogatego doświadczenia w dziedzinie dźwięku – zarówno tego domowego, jak i estradowego. Najlepszym tego przykładem jest opisywany tu Boombox.

Budowa i funkcjonalność

Moje pokolenie doskonale pamięta oryginalne boomboxy, swoiste symbole lat 80. i 90. ubiegłego wieku, początkowo wyposażone tylko w odtwarzacze kasetowe i radia AM/FM. Prehistoria, prawda? Z czasem urządzenia te ewoluowały, kieszenie na kasety zamieniły się w klapki odtwarzaczy CD, doszło też obowiązkowe w pewnym momencie odczytywanie plików zapisanych w MP3 i WMA, a tunery analogowe zastąpiono cyfrowymi. Ale nawet taka wersja dziś wydaje się już niepraktyczna. Prawdziwie nowoczesny boombox jest kompatybilny ze smartfonem, dla wielu osób podstawowym źródłem dźwięku, czyli wykorzystuje technologię Bluetooth. Oprócz tego pełni funkcję powerbanku i jest wodoszczelny. Moc? Im większa, tym lepiej, w końcu w boomboxach zawsze chodziło o to, by było głośno. JBL nie tylko spełniło wszystkie te warunki, ale dorzuciło jeszcze coś ekstra. Ale po kolei.

Opisywane tu urządzenie jest, jak na głośnik Bluetooth, ogromne. Sporo też waży – przeszło 5kg to naprawdę imponujący wynik. Gdyby nie charakterystyczna rączka, z jego przenoszeniem byłby nie lada problem. Konstrukcyjnie wygląda podobnie do innych bezprzewodowych głośników JBL-a, np. Flipa 4 (zob. recenzję w nr. 4/2017 HFC&HC), tyle że wszystko, tj. "bebechy" i obudowę, przeskalowano w górę. Jak bardzo? Weźmy wbudowany w Boomboxa akumulator – ma pojemność aż 20.000mAh. Jedno ładowanie wystarcza, by muzyki słuchać non stop przez całą dobę (poziom naładowania wskazują niewielkie diody umieszczone na froncie przy podstawie, jak również aplikacja JBL Connect – zob. dalej). Oprócz tego można bez stresu podładować urządzenia mobilne, a nawet laptopa – umożliwiają to dwa porty USB.

Obudowa jest oczywiście wodoszczelna. Stopień ochrony IPX7 oznacza, że głośnik zanurzony w wodzie na głębokości 1 metra powinien wytrzymać do 30 minut. To rzecz jasna ekstremalny przykład, który jednak pokazuje, że można bez obaw "boomboksić" czy to nad wodą, czy w plenerze praktycznie w dowolnych warunkach atmosferycznych.

Bluetooth w wersji 4.2 pozwala sparować z Boomboxem dwa smartfony lub tablety, by na zmianę odtwarzać muzykę. Sprawdziłem – nie pogryzie się nawet Galaxy S7 z iPadem.

Cztery przetworniki "aktywne" (dwa woofery o średnicy 4 cali i dwa 20-milimetrowe tweetery) plus dwie membrany pasywne i wbudowane wzmacniacze zapewniają moc 2x30W (w trybie zasilania sieciowego) i 2x20W (przy zasilaniu z akumulatora). Niby niewiele – zwłaszcza jeśli ktoś uwierzył w bajdy wypisywane na dawniejszych boomboxach, np. 2000W – ale zapewniam, że w typowych warunkach lokalowych to aż nadto. Gdyby jednak komuś było mało, to zawsze może dokupić drugiego Boomboxa, podwoić moc i za pomocą aplikacji JBL Connect skonfigurować stereo w trybie Party mode. Ale to nie wszystko. Teoretycznie istnieje bowiem możliwość bezprzewodowego połączenia nawet ponad 100 takich głośników dzięki technologii JBL Connect+. Nie bardzo wiem, czemu miałoby to służyć, skoro wystarczy jeden głośno grający Boombox, by sąsiad z parteru sparował chochlę z kaloryferem... Prawdopodobnie dałoby się nagłośnić w ten sposób niewielką imprezę plenerową. Kto się nie boi, niech próbuje, najlepiej poza domem, zwłaszcza że Boombox oferuje dwa predefiniowane tryby dźwięku: "w pomieszczeniu" i "na zewnątrz", więc można będzie przy okazji sprawdzić, jak zmienia się brzmienie w plenerze.

To teraz pora na wspomniane na początku "coś ekstra". Otóż z poziomu wspomnianej już aplikacji JBL Connect przyciskowi Play (umieszczono go w jednym rzędzie z pozostałymi guzikami-ikonkami na froncie głośnika) przypisujemy albo jego prymarną funkcję, czyli play/pause, albo funkcję uruchamiania... asystenta głosowego. Skąd go wytrzasnąć? Z aplikacji Google Now albo, w przypadku smartfonów Samsunga, S Voice (polecenia użytkowników iOS-a wykona zapewne Siri) – wybrany przez użytkownika asystent/aplikacja jest zapamiętywany. Warto także dodać, że z poziomu apki JBL Connect włączymy lub wyłączymy funkcję zestawu głośnomówiącego (Speakerphone function), jak również jeden z przywołanych wcześniej trybów dźwiękowych (Indoor/Outdoor) – fizyczny przełącznik tych ostatnich umieszczono z tyłu głośnika.

Jakość brzmienia

PR-owcy chyba jednak trochę za bardzo odlecieli, przygotowując tekst o Boomboxie – chodzi o fragment, w którym mowa o możliwości zobaczenia basu. Tak dobrze to jeszcze nie ma. Oczywiście można się domyślić, co spece od marketingu mieli na myśli – poruszające się membrany pasywne. Faktycznie, jest na czym oko zawiesić, bo bas Boomboxa wymiata. Żaden inny znany mi głośnik bezprzewodowy nie pozwala na fizyczne odczucie niskich tonów. Dla Boomboxa to małe piwo na śniadanie. Nie tylko zejście, uderzenie i masa niskich tonów robią imponujące wrażenie. Jego zwartość i precyzja w tej grupie urządzeń audio także nie mają sobie równych. Od razu jednak trzeba sobie uświadomić jedną rzecz: Boombox nawet na chwilę nie stara się być urządzeniem neutralnym brzmieniowo. Ale czy to źle? Raczej nie, no chyba że ktoś chciałby słuchać na nim "powagi" albo jazzu. Oczywiście da się, ale kto kupuje BMW, żeby jeździć po wiejskich polach? Od tego są traktory albo kombajny. Innymi słowy, nie po to Boomboxa zbudowano. Jego specyficzne "wyżyłowane" brzmienie, z megabasem i wyraźnie podbitymi sopranami, aż się prosi o muzykę z mocnym bitem – hip-hop, electro, pop i rock. Nawet takie kawałki, jak "Sweaty Fingers" Cave czy "Nie pytaj o Polskę" Obywatela G.C. bujają bardziej niż zwykle, zyskując jakby estradowy sznyt, a oddanie ich tempa i motoryki nie stanowi dla głośnika JBL-a najmniejszego problemu. Jest w tym brzmieniu jakiś pazur podkreślany przez wyjątkowo dobrze przekazaną dynamikę i to nie tylko niskich składowych. Dzięki niej przekaz żyje i pulsuje w każdym zakresie, a noga w pobliżu Boomboxa "sama chodzi".

Podsumowanie

JBL stworzyło imprezowego potwora dla wszystkich, którzy mają ochotę na naprawdę głośne słuchanie. Miłej zabawy.

Werdykt: JBL Boombox

★★★★★ Nowoczesne wcielenie klasyka dla wielbicieli mocnego uderzenia