Kryna Inca5

Kryna Inca5 Test

Średniej klasy model wśród interkonektów analogowych serii Inca ma osiągać brzmienie zbliżone do flagowego modelu, jednak za znacznie mniejsze pieniądze

  • Data: 2017-05-18

Japońskie kable Kryna gościły już kilkukrotnie na naszych łamach. Na mnie największe wrażenie, zwłaszcza pod względem kreowania sceny dźwiękowej, zrobiły flagowe kable głośnikowe Spca7 i również flagowe interkonekty Inca7, które miałem przyjemność dla Państwa przetestować wcześniej. Tym razem otrzymaliśmy od polskiego dystrybutora model średni w ofercie, a mianowicie Inca5 (w katalogu jest jeszcze niżej pozycjonowany Inca3).

Kryna specjalizuje się w projektowaniu i produkcji kabli, i osiąga na tym polu spektakularne efekty. Ten japoński producent stosuje w swoich produktach wiele ciekawych rozwiązań, szczególnie między ekranem a żyłami przewodzącymi. Specyficzny ekran ściśle oplatający przewodniki skutecznie chroni je przed zakłóceniami. Jednak, jak przekonałem się w przypadku ostatniego testu kabli głośnikowych, nie tylko sam ekran odpowiada za efekt trójwymiarowego brzmienia, bowiem model Spca5, mimo iż był wyposażony w mniej rozbudowany ekran, zabrzmiał tak samo zjawiskowo jak droższy flagowiec Spca7.

W przypadku analogowych interkonektów Inca5 zastosowano technologię Zet-Wiring. Niestety producent nie zdradza wszystkich sekretów tej technologii, wiemy tylko tyle, że przewodniki są poprowadzone inaczej niż w większości kabli innych producentów. Wprawdzie udostępniono przekrój poprzeczny każdego z kabli znajdujących się w ofercie Kryna, ale inne aspekty dotyczące budowy, np. sposoby łączenia żył ujemnych i dodatnich, owiane są tajemnicą. Ponadto po zdemontowaniu osłony wtyku wyraźnie widać, że tę część kabla zamaskowano klejem. W każdym bądź razie z analizy materiałów ujawnionych przez producenta wynika, że technologia Zet-Wiring opiera się na zróżnicowanej długości poszczególnych przewodników oraz nietypowym sposobie ich prowadzenia – występujące między przewodnikami zależności powstałe na skutek specyficznej geometrii mają zapewne wpływ na najważniejsze parametry, takie jak indukcyjność i pojemność, więc tutaj doszukiwałbym się jakiegoś rozwiązania bezpośrednio wpływającego na dźwięk kabli marki Kryna.

Model Inca5 posiada taką samą ilość przewodników pracujących w żyle gorącej i to dokładnie w takiej samej kombinacji, jak w przypadku flagowego modelu Inca7. Natomiast jeśli chodzi o żyły ujemne, to zastosowano tutaj jedną, podczas gdy we flagowym modelu są trzy. Ekran prezentuje się identycznie, a przynajmniej jego najważniejsze elementy. Nie należy jednak zapominać, że producenci często w celu zwiększenia efektywności układu ekranującego łączą jego poszczególne elementy, przykładowo płaszcz wykonany z miedzi lub aluminium z przewodnikami ujemnymi, więc sam fakt, że ujemnych przewodników w modelu Inca5 jest mniej, sugerować może też nieco inną konstrukcję samego układu ekranującego. Tak czy inaczej, Inca5 prezentuje się równie solidnie jak droższy model i posiada te same, wysokiej jakości, pozłacane wtyki z regulowaną siłą docisku.

Wielka kultura i przestrzenność

Model Inca5 wpięty w system stereo od razu uraczył mnie ponadprzeciętnie wyważonym i kulturalnym przekazem. Nawet kiedy sięgnąłem po agresywniejsze gatunki muzyczne, w postaci zespołu Metallica czy AC/DC, do moich uszu docierał selektywny, aczkolwiek pozbawiony natarczywości dźwięk w zakresie wysokich tonów. Słychać, że Inca5 niespecjalnie ingeruje w brzmienie w takim sensie, że zmienia jego balans tonalny czy też zwiększa ładunek emocjonalny – muzyka jest po prostu taka, jaka powinna być, a więc prezentowana bez zbędnych upiększeń czy też dodatkowych elementów uatrakcyjniających odbiór. Kryna nie ingeruje również w dynamikę dźwięku – dużo więcej będzie tutaj zależało od poszczególnych komponentów wchodzących w skład systemu audio. Oczywiście istnieją na rynku kable, takie jak na przykład interkonekty marki Nordost, znacznie poprawiające dynamikę czy kontur brzmienia danego systemu i to w pewnych sytuacjach może się okazać lepszym wyborem. Natomiast osoby dysponujące systemem stereo prezentującym wystarczająco dobrą dynamikę i konturowość brzmienia, ale chcące poprawić nieco balans tonalny (bez uwypuklania jakiegokolwiek zakresu częstotliwości), a przede wszystkim odbiór stereofonii z pewnością będą zadowolone ze stylu brzmienia, jaki prezentuje Inca5. W dobrze zbalansowanych systemach ten kabel przestanie praktycznie istnieć, stając się jednocześnie najbardziej przeźroczystym elementem instalacji, w zasadzie nieingerującym w równowagę tonalną czy też barwę i charakter poszczególnych zakresów. Natomiast co innego można powiedzieć o stereofonii, bo ta budowana jest zjawiskowo. Może nie z takim rozmachem, jak robi to flagowy model Inca7, jednak opiera się ona na atrybutach praktycznie nieosiągalnych dla konkurencji w podobnej cenie. Uwagę zwraca przede wszystkim wykrystalizowanie się poszczególnych planów – Inca5 kładzie nacisk nie tylko na poprawę czytelności pierwszego planu, ale również pozostałych, co nie zawsze ma miejsce w przypadku innych kabli. Instrumenty prezentowane w głębi sceny są tak samo dobrze czytelne, jak te towarzyszące artyście na pierwszym planie.

Kryna brzmi ze swego rodzaju swobodą i luzem, zwłaszcza jeśli chodzi o ukazanie całego bogactwa mikrodźwięków na płytach, gdzie odgrywają one niebagatelną rolę w kreowaniu klimatu, o jaki chodziło artyście czy producentowi muzycznemu – album "Amused To Death" Rogera Watersa został odtworzony z całą gamą niezbędnych dźwięków występujących na tej płycie, a szczególnie tych z otoczenia, czasem ginących na innych systemach audio. W tym przypadku dźwięki otoczenia zostały przekazane intensywniej i nie chodzi mi tu bynajmniej o to, że została zwiększona ich precyzja czy po prostu głośność, ale przede wszystkim zostały one ładnie odseparowane od innych dźwięków generowanych przez instrumenty czy wokal. Inca5 posiada taką samą zdolność, jak flagowy model Inca7 do kreowania muzyki w oparciu o "uwolnienie" wszelkiego rodzaju efektów muzycznych występujących gdzieś w tle, a w konsekwencji mających duży wpływ na odbiór danego nagrania, tak jak wokale i instrumenty. Kryna odkrywa przed słuchaczem każdy dźwięk, robiąc to jednak bez tanich sztuczek w postaci podbijania zakresu wysokich tonów, pozornie zwiększającego szczegółowość muzyki. Cały efekt opiera się za to na zjawiskowości i ogromnej swobodzie w rysowaniu efektów przestrzennych.

Podsumowanie

Model Inca5 pod względem prezentacji przestrzeni w zasadzie nie odstaje od tego, co prezentuje flagowiec Inca7 – jedyną różnicą jest to, że droższy interkonekt scenę dźwiękową buduje w oparciu o znacznie większe źródła pozorne. Jest to bliższe temu, co możemy usłyszeć podczas występów na żywo. Inca5 oferuje tak samo wyważony przekaz, oparty na perfekcyjnie zaprezentowanej równowadze tonalnej oraz niewymuszonej, naturalnej dynamice.

Werdykt: Kryna Inca5

★★★★★ Inca5 wydaje się nie ingerować w balans tonalny systemu audio, podobnie jak flagowiec Inca7, i zachowuje podobną, zjawiskowo kreśloną przestrzeń, co z pewnością ucieszy posiadaczy prawidłowo zestawionych systemów stereo, chcących jednak zaoszczędzić nieco na okablowaniu