Octave V 110 SE

Octave V 110 SE Test

Inżynierowie z Octave po raz kolejny udowodnili, że użytkowanie wzmacniacza lampowego może być przyjemne i całkowicie bezpieczne

  • Data: 2017-01-17

Ten niemiecki producent znany jest z niezwykłej staranności w aplikacji lamp elektronowych, ale też ze stosowania wyszukanych i rozbudowanych obwodów odpowiadających bezpośrednio za pracę żarzących się baniek. Postawiono przede wszystkim na bezpieczeństwo i łatwość użytkowania, dzięki czemu ryzyko uszkodzenia wzmacniacza w wyniku niewłaściwej obsługi bądź nadmiernego zużycia lamp i innych nieprzewidzianych okoliczności zostało jak nigdy dotąd zminimalizowane. Lampowe amplifikacje marki Octave niewątpliwie należą do najbezpieczniejszych w użytkowaniu, o czym mogłem się wielokrotnie przekonać, testując różne modele tego producenta.

Już podczas pierwszego kontaktu z tym niemieckim wzmacniaczem zyskujemy pewność, że mamy do czynienia z solidną i bezpieczną jednostką – wzmacniacz podczas uruchamiania nie wydaje żadnych dziwnych przydźwięków związanych ze wzbudzaniem się do pracy poszczególnych obwodów, nic nie buczy i nie występują żadne niepokojące trzaski. Układ bezpiecznego startu czuwa nad niemal bezszelestną procedurą uruchamiania.

Wyznaczający poziom

Nowy wzmacniacz Octave V 110 SE w porównaniu ze starą V 110-tką został nieco przekonstruowany – ma większą wydajność prądową i zastosowano wyższej klasy podzespoły elektroniczne. Obudowa wyróżnia się na tle innych, podobnych konstrukcji świeżym i nowoczesnym designem. Sporo tu elementów z blachy lakierowanej proszkowo, stali o większej grubości wchodzącej w skład szkieletu nośnego oraz precyzyjnie wykonanych aluminiowych elementów ozdobnych. Octave sprawia wrażenie monolitu o dosyć zróżnicowanej bryle z idealnie dopasowanymi elementami – jednym słowem V 110 SE jest pod tym względem perfekcyjny. Wzmacniacz bazuje na nowym układzie regulacji współczynnika tłumienia, a można wybierać spośród trzech trybów – niskiego, średniego i wysokiego poprzez wymianę lampy w stopniu przedwzmacniacza. Fabrycznie zainstalowano lampy sterujące ECC 81 (12AT7) produkcji Electro-Harmonixa w stopniu przedwzmacniacza oraz lampę regulującą współczynnik tłumienia ECC 81 (12AT7) produkcji Tung-Sol, oferującą średni poziom wartości współczynnika tłumienia. Aby go obniżyć, stosuje się w miejsce wyżej wymienionej lampy inną – ECC 82 (12AU7) – natomiast jeśli chcemy go podwyższyć, należy zastosować lampę ECC 83 (12AX7). Generalnie jest to spore ułatwienie, gdy konfigurujemy wzmacniacz z jakimiś specyficznymi kolumnami i pragniemy mieć wpływ na poprawę brzmienia. Tak czy inaczej jest to opcja dla zaawansowanych użytkowników, dysponujących dosyć obszerną wiedzą w zakresie budowy kolumn, chcących maksymalnie wykorzystać walory wzmacniacza poprzez możliwość ustawienia wartości współczynnika tłumienia. W stopniu końcowym standardowo pracują lampy KT120. Mamy oczywiście możliwość zamiany lamp na inne, a więc KT150 oraz KT88, 6550, KT90, KT100. Dzięki trybowi wysokiej oraz niskiej mocy (przełącznik znajduje się z tyłu i należy go używać wyłącznie przy wyłączonym wzmacniaczu) użytkownik może zadecydować, jakie jeszcze inne lampy można użyć w stopniach końcowych.

Octave V 110 SE naszpikowany jest obwodami elektronicznymi pełniącymi funkcję ochronną, co widać już na pierwszy rzut oka po zdemontowaniu obydwu górnych pokryw – oprócz standardowych układów pełniących funkcję zasilającą, sterującą i wzmacniającą wyraźnie widać elektronikę wyłamującą się poza ogólnie przyjęte standardy. Z kolei w sekcji przedwzmacniacza znalazły się elementy pierwszego sortu, zarówno w obrębie rezystorów (jednostki o jak najniższej indukcyjności), jak i kondensatorów sprzęgających i tych pracujących w sygnale – są to wysokiej jakości walcowe polipropyleny. W sekcji regulacji głośności pracuje potencjometr marki Alps (model niebieski), natomiast selektor źródeł zrealizowano na hermetycznych przekaźnikach sterowanych układem scalonym. W Octave bardzo wysoką wagę przywiązuje się również do jakości transformatorów wyjściowych, a także sieciowego. Są to niezwykle starannie zaprojektowane i skonstruowane jednostki, oferujące szerokie pasmo przenoszenia, dzięki czemu nie ograniczają możliwości wysokiej jakości podzespołów pracujących we wzmacniaczu, przez co w pełni wykorzystano walory brzmieniowe amplifikacji. Transformatory nawijane są ręcznie w fabryce w Niemczech, natomiast rdzenie do nich sprowadzane są ze Szwajcarii.

Wzmacniacz jest przyjemny w obsłudze dzięki miękko i precyzyjnie pracującym pokrętłom selektora źródeł czy regulacji poziomu głośności, ale też ze względu na sprawnie działający, przepięknie wykonany pilot zdalnego sterowania. Co ciekawe, wzmacniacz jaki otrzymaliśmy do testu bazuje na bańkach KT150 (cena pozostaje bez zmian), co świadczy o jego sporej elastyczności we współpracy z innymi lampami.

Nowa lampowa ideologia

Ze wzmacniaczami lampowymi jest tak, że kocha się je przede wszystkim za pewną określoną specyfikę brzmienia, swego rodzaju magię. Model V 110 SE oferuje esencję brzmienia lamp uzupełnioną fenomenalną dynamiką i konturowością dźwięku, z jaką możemy mieć do czynienia w przypadku konstrukcji tranzystorowych. Octave zapewnia dużą moc, a to niewątpliwie przekłada się na sporą elastyczność w operowaniu rytmem niezależnie od poziomu głośności. Należy podkreślić, że testowany wzmacniacz, tak jak i wcześniejsze konstrukcje tego niemieckiego producenta, łączy w sobie wiele cech, jakie z pewnością moglibyśmy przypisać zarówno tranzystorom, jak i lampom. Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości, że za taki stan rzeczy odpowiadają w dużej mierze pewne elementy konstrukcyjne, jak układy czuwające nad prawidłowym funkcjonowaniem lamp, ale przede wszystkim transformatory wyjściowe oraz sieciowy, do których producent przywiązuje szczególną uwagę. W efekcie otrzymujemy wzmacniacz ze stopniami końcowymi zrealizowanymi na lampach, dysponujący równie szybkim i zwinnym brzmieniem jak amplifikacje tranzystorowe. Octave doskonale radzi sobie z przekazem rytmu i miało to miejsce zarówno w chwilach, gdy sięgałem po utwory z muzyką klasyczną czy jazzem, jak i wtedy, kiedy do głosu dochodził hard rock w wykonaniu AC/DC czy jeszcze mocniejsze dźwięki kilku zespołów prezentujących nurt tradycyjnego heavy metalu. V 110 SE posiada wielką zdolność do skupiania się na dynamicznych aspektach i przedstawia muzykę, wyciągając z niej wszystko co jest typowe dla danego gatunku muzycznego – przykładowo podczas odsłuchu kilku utworów Marka Bilińskiego Octave był w stanie tak precyzyjnie i intensywnie wgłębiać się w warstwę melodyczną, że określenie obcowania z artystą jak podczas wykonania na żywo nabrało dla mnie zupełnie nowego wymiaru. Dźwięk, mimo że generowany był z dwukanałowego systemu, imponował trójwymiarowością, do tego poszczególne źródła pozorne rysowane były na scenie z zegarmistrzowską precyzją, nie tylko pod względem gabarytów, ale też głębi. Octave oferuje zróżnicowany, sprężysty i piekielnie szybki bas, co również miało ogromny wpływ na to, jak odbierałem muzykę tego genialnego polskiego artysty. "Ucieczka z tropików" czy "Dom w Dolinie Mgieł" rysowane były na scenie niemal z efektem kwadrofonicznym, czego mogłem doświadczyć także podczas odsłuchu płyty "Amused To Death" Rogera Watersa. Niektóre dźwięki "pojawiały" się w zupełnie innych, nietypowych miejscach, tak jakby Octave na nowo zdefiniował ich miejsce w przestrzeni, być może odzwierciedlając w ten sposób zamysł producenta podczas realizacji w studio nagraniowym.

Ten niemiecki wzmacniacz lampowy ma jeszcze jedną nadrzędną cechę wyróżniającą go na tle podobnych konstrukcji, a mianowicie bardzo starannie dozuje wszelkie zawiłości związane z odtworzeniem barwy w konkretnych nagraniach. Wygląda to tak, że słyszymy jeszcze więcej ze znanych nam na pamięć płyt – na mnie szczególne wrażenie zrobił album "Merry Go Round" z wokalem Freddy'ego Cole'a. Brzmienie jazzowego bandu towarzyszącego artyście zostało naniesione staranną i ostrą jak brzytwa kreską, idealnie odwzorowującą formę i charakter konkretnych instrumentów. To właśnie skrupulatnie oddane różnice między odtwarzanymi dźwiękami sprawiają, że w odbieranej przez słuchacza muzyce słychać dosłownie wszystko, od właściwie podanej barwy po tempo nagrań i ich oblicze. Octave brzmi jednorodnie i monolitycznie aż do tego stopnia, że nie mamy ochoty rozkładać muzyki na czynniki pierwsze, bo brzmi ona wszechstronnie i kompleksowo – nie musimy zastanawiać się, czy ten lub inny instrument został odtworzony wiernie i naturalnie, bo to po prostu słychać dosłownie w każdym nagraniu.

Warto wiedzieć

Octave stosuje manualny układ regulacji poziomu Bias dla lamp, podobnie jak inni producenci. Ale został on uproszczony dzięki diodom sygnalizującym określony poziom stanu prądu spoczynkowego – nie trzeba wykonywać pomiarów przy pomocy miernika. Trzy diody sygnalizacyjne (czerwona, żółta i zielona) informują użytkownika podczas procesu regulacyjnego, w jakim kierunku powinien obracać potencjometrami – każda lampa końcowa ma przyporządkowany jeden taki potencjometr, który obracamy za pomocą dołączonego do zestawu śrubokręta. Producent podkreśla, że regulację prądu spoczynkowego należy przeprowadzić we fabrycznie nowym egzemplarzu lub też przy ewentualnej wymianie lamp na nowe. Regulację należy bezwzględne przeprowadzać po uprzednim rozgrzaniu się wzmacniacza do właściwej temperatury (zwykle następuje to po czasie od 5 do 10 minut od uruchomienia wzmacniacza), dzięki czemu wszystkie obwody nabierają nominalnych parametrów poprzez termiczną stabilizację.

Podsumowanie

Octave V 110 SE wydaje się nie mieć żadnych ograniczeń w operowaniu dynamiką i jest niesłychanie wiernym wzmacniaczem, jeśli chodzi o wielkość źródeł pozornych oraz brzmienie i barwę poszczególnych instrumentów. Cyzeluje każdy dźwięk, obrabiając go niemal wzorcowo i zgodnie z pierwowzorem. V 110 SE jest absolutnie referencyjną konstrukcją wśród lamowych amplifikacji i obawiam się, że długo jeszcze nikt nie stworzy podobnego wzmacniacza, dającego tak wielkie poczucie bezpieczeństwa w obcowaniu z rozgrzanymi do czerwoności bańkami próżniowymi.

Werdykt: Octave V 110 SE

★★★★★ Jest odzwierciedleniem ideału w łączeniu starej lampowej technologii z nowoczesnym podejściem do projektowania wzmacniaczy. Mnogość opcji użytkowania nie tylko w kontekście lamp, ale też ustawień sprawia, że jest to jeden z najciekawszych lampowych wzmacniaczy


Pobierz aplikację Hi‑Fi Choice

Użytkowników tabletów Apple iPad oraz urządzeń z systemem Android zapraszamy do App Store lub Google Play w celu bezpłatnego pobrania zarówno aplikacji, jak i wszystkich wydań w atrakcyjnej szacie graficznej.

Download on App Store
Get it on Google Play
Jeśli korzystasz z komputera musisz zainstalować wtyczkę Adobe Flash Player 10.2.0 lub nowszą aby czytać wydania cyfrowe w atrakcyjnej szacie graficznej.