Sennheiser HD4.40 BT

Sennheiser HD4.40 BT Test

Sennheiser świetnie odnajduje się w rzeczywistości stopniowo przekształcanej na modłę "smart", prezentując kolejne bezprzewodowe słuchawki: HD4.40 BT

  • Data: 2017-01-17

Taki scenariusz można było przewidzieć zaraz po tym, jak na ubiegłorocznych targach IFA 2016 w Berlinie Sennheiser zaprezentował kilka nowych, przewodowych modeli słuchawek mobilnych. Wystarczyło poczekać kilka miesięcy, by – podobnie jak to miało miejsce w przypadku serii Momentum i Urbanite – dołączyły do nich konstrukcje bezprzewodowe. Nowy członek rodziny HD 4 nosi nazwę HD4.40 BT i, podobnie jak jego starsi bracia, kusi już samym wyglądem. Wydaje się niemożliwe, żeby coś tak zgrabnego i ładnego mogło zawieść nadzieje miłośników dobrego dźwięku, ale na wszelki wypadek postanowiliśmy to sprawdzić...

Konstrukcja

Zmiany w wyglądzie HD4.40 BT w stosunku do recenzowanych niedawno słuchawek 4.30 (zob. nr 11/16) są w zasadzie kosmetyczne i wynikają jedynie z faktu, że nowy model jest bezprzewodowy. Nowoczesną konstrukcję ujmującą elegancją i prostotą uzupełniono kilkoma nierzucającymi się w oczy, małymi przyciskami/przełącznikami (włącznikiem, który służy również do parowania Bluetooth, suwakiem do obsługi najważniejszych funkcji odtwarzacza i przyciskami regulującymi głośność), gniazdem mini-USB, diodą i mikrofonami, a także modułem łatwego parowania (obszar wykrywania NFC zaznaczono dyskretnym logo na lewej muszli) oraz baterią. Nie zabrakło również miejsca dla "asystentki głosowej", która – podobnie jak np. w modelu Momentum Wireless – informuje użytkownika czy to o włączeniu/wyłączeniu zasilania, czy też o utraceniu połączenia z uprzednio sparowanym urządzeniem. Cała reszta pozostała bez zmian – plastikowy korpus, syntetyczna skóra na padach i gumowaty spód pałąka cieszą zarówno tzw. wartością materiałową, jak i wykonaniem. Ponieważ nie zastosowano tu aktywnego układu wyciszającego szumy tła (tzw. NoiseGard zarezerwowano dla wyższego modelu HD4.50 BTNC; zob. Warto wiedzieć), całą redukcję hałasów z zewnątrz biorą na siebie pady. Sądząc z wyglądu, w ich wąskich podłużnych, eliptycznych otworach ucho nie ma szans się zmieścić, ale w praktyce nie ma z tym większego problemu i HD4.40 BT faktycznie są wokółuszne. Pianka o grubości 2cm wypełniająca poduszki skutecznie absorbuje fale dźwiękowe, a ekoskóra z pewnością lepiej radzi sobie z izolowaniem odgłosów otoczenia niż welur, choć w dłuższej perspektywie zapewne cierpi na tym wentylacja. Całościowo jednak komfort, jaki zapewnia nowy model bezprzewodowy Sennheisera, nie budzi zastrzeżeń.

W zestawie dostajemy przewód do ładowania USB, kabel audio, od strony muszli zakończony microjackiem z systemem blokowania, i materiałowy pokrowiec (HD4.40 BT są składane), a więc wszystkie niezbędne akcesoria.

Źródłem muzyki był m.in. flagowy smartfon firmy Samsung model Galaxy S7.

Jakość brzmienia

W dźwięku HD4.40 BT uwagę zwraca przede wszystkim bas: głęboki i obszerny. To nie przypadek, bo charakterystycznych dla brzmienia tych słuchawek niskotonowych "przerysowań" oczekuje dziś chyba większość klientów – ludzi przede wszystkim młodych, zafascynowanych współczesną muzyką taneczną, klubowymi, "kosmicznymi" brzmieniami. Tak więc wrażenie obfitości i potęgi brzmienia nowych Sennheiserów z pewnością nie zawiedzie "basogłowych" i sprawdzi się wszędzie tam, gdzie chodzi o mięsistość niskich tonów. Jeśli lubicie Kanye Westa, Jaya Z, Wyclefa Jeana czy Younga Thuga, to HD4.40 BT są właśnie dla Was i możecie brać je "w ciemno". Tak samo usatysfakcjonowani będą fani elektronicznych produkcji spod znaku np. Depeche Mode czy Radiohead. Słuchawki te sprawdzą się także w jazzie, gdzie jednak zaakcentują bardziej aspekt muzykalności niż analityczności, jak również w nagraniach popowo-rockowych z prostszym, miarowym rytmem (np. "Stranger To Stranger" Paula Simona albo "Keep Me Singing" Vana Morrisona). Tam, gdzie w większym stopniu chodzi już o szybkość, jak np. w "Luminol" Stevena Wilsona, słychać, że pogrubienie niskich składowych pogarsza nieco ich selektywność i sprawia, że mogą wydać się stosunkowo mało urozmaicone. A hardrock i heavy metal? Gatunki te opierają się przede wszystkim na ostrych, chropawo i szorstko brzmiących gitarach, które w wydaniu Sennheiserów są nieco zmatowione. Sytuacja ta przypomina poniekąd zdjęcie z dominantą, czyli niepożądanym odcieniem barwnym obrazu na odbitce lub przezroczu przy fotografii barwnej, wywołanym np. niewłaściwym naświetleniem. Rzecz w tym, że dominujący w brzmieniu Sennheiserów bas zabarwia średnicę, w związku z czym środkowy zakres gitar, odpowiadający za ich ostrość, jest lekko "zatkany" i w efekcie instrumenty te tracą nieco na świeżości. Z tego samego powodu po HD4.40 BT nie sięgną raczej miłośnicy muzyki klasycznej, która powinna grać otwartym, naturalnym dźwiękiem wolnym od podbarwień w całym paśmie.

Oczywiście w brzmieniu Sennheiserów nie brakuje ani najwyższych częstotliwości, ani wrażenia przestrzeni. Kreowanie zjawisk przestrzennych ma zresztą istotny związek z ilością basu – duża ilość niskich składowych przekłada się na gęstą i pełną "rozciągłość", aczkolwiek efekt ten jest wykreowany bardziej przez słuchawki niż realizatora. Z kolei wysokie tony ładnie uzupełniają pozostałe zakresy, od czasu do czasu rozświetlając przekaz wyraźnie zdominowany przez ciepłe, nasycone barwy.

Warto wiedzieć

NoiseGard to system aktywnego tłumienia hałasu, początkowo opracowany przez Sennheisera z myślą o pilotach samolotów wymagających dobrej jakości dźwięku oraz skutecznej ochrony w bardzo głośnym otoczeniu. System ten tłumi zewnętrzny hałas w oparciu o fizyczną zasadę fali dźwiękowej i fali do niej przeciwnej. Zbudowany jest z układu mikrofonów odpowiedzialnych za "zbieranie" dźwięku z otoczenia, umieszczonych najczęściej w zewnętrznej części kopułki przetwornika oraz układu elektronicznego, sprzężonego z generatorem fali akustycznej. Dzięki zastosowaniu aktywnego tłumienia możliwe jest np. niezakłócone słuchanie muzyki w samolocie, autokarze itd., stąd też system ten znajduje zastosowanie w serii słuchawek mobilnych.

Podsumowanie

Zaskoczenia nie ma, Sennheiser po raz kolejny stanął na wysokości zadania. HD4.40 BT to słuchawki, które polubią się z większością współczesnej muzyki rozrywkowej, zwłaszcza z tą, która opiera się na syntetycznych bądź elektronicznie przetworzonych dźwiękach i tzw. tłustych bitach. Przekonajcie się sami.

Werdykt: Sennheiser HD4.40 BT

★★★★½ Nie są może mistrzami neutralności, ale z większością współczesnej muzyki rozrywkowej brzmią bardzo wciągająco