Taga Harmony HTA-2000B v.2

Taga Harmony HTA-2000B v.2 Test

Zdobywająca coraz silniejszą pozycję w naszym kraju i za granicami, marka Taga Harmony wzbogaciła się o kolejną, udoskonaloną wersję hybrydowego wzmacniacza klasy średniej

  • Data: 2017-04-19

Polska marka Taga Harmony rozwija się niezwykle dynamicznie, więc nie dziwi fakt, że w jej ofercie pojawiają coraz to ciekawsze nowości. Ostatnio światło dzienne ujrzała jedna z najmocniejszych konstrukcji w katalogu producenta – jest to druga, udoskonalona wersja udanego wzmacniacza HTA-2000B. Producent pod względem rozwijania poszczególnych modeli wykazuje w ostatnim czasie dużą aktywność, co jest przejawem rozwoju firmy i dbałości o poprawę jakości poszczególnych produktów.

Nowy wzmacniacz HTA-2000B v.2 dysponuje mocą 150 watów przy 8-omowym obciążeniu, co jest bardzo dobrym wynikiem i jednoznacznie wskazuje, że mamy do czynienia z solidną amplifikacją. Zresztą wzmacniacz ten wyposażono w wydajny układ zasilający, bazujący na potężnym transformatorze, oraz muskularne końcówki mocy wyposażone w spore radiatory, jakie spokojnie mogłyby sprawnie odbierać ciepło ze stopni końcowych pracujących nawet w klasie A. HTA-2000B charakteryzuje się nie tylko sporą mocą i wydajnością, ale przede wszystkim jest bogato wyposażony, co znacznie poszerza jego możliwości, zwłaszcza pod względem współpracy z różnymi źródłami, niezależnie czy będzie się to odbywało poprzez bezprzewodowy streaming, bazując na technologii Bluetooth, czy też poprzez asynchroniczne wejście USB.

Solidny, przemyślany projekt

Model HTA-2000B v.2 już samym wyglądem wzbudza zainteresowanie, bo prezentuje formę nietuzinkową i raczej rzadko spotykaną w przypadku innych wzmacniaczy. Producent pod względem designu poszedł na całość, gdyż Taga Harmony łączy w sobie pewne cechy typowe dla klasycznych wzmacniaczy, ale z przewagą elementów kojarzących się raczej z futurystyczną linią wzorniczą. Spodnia oraz górna płyta aluminiowa tworzą swego rodzaju sandwicz zamykający przednią, tylną oraz boczne ścianki – te ostatnie są po prostu aluminiowymi odlewami użebrowanych radiatorów zatopionych w całą obudowę. Bardzo ładnie prezentuje się górna płyta wyposażona w drobno perforowaną siatkę, przez którą widać praktycznie całe wnętrze wzmacniacza, aczkolwiek nie chodziło tutaj tylko o walory wizualne, ponieważ ta część jest integralnym elementem wchodzącym w skład układu wentylacji. Front urzeka prostą i przemyślaną formą – w jego obszarze znalazły się dwa główne pokrętła regulacji głośności i wyboru źródła, natomiast pośrodku niewielki przycisk sieciowy oraz ulokowane w jednej linii diody informujące o aktualnie obsługiwanym źródle sygnału cyfrowego bądź analogowego. Zaś tylny panel posiada wszystkie niezbędne złącza, jakich tylko możemy się spodziewać, mamy więc wejścia gramofonowe (połączone ze wzmacniaczem Phono obsługującym zarówno wkładki magnetyczne typu MM, jak i MC), dwie pary analogowych wejść RCA oraz wyjścia z lampowego przedwzmacniacza, co znacznie poszerza użyteczność HTA-2000B v.2. Oprócz tego w obrębie cyfrowych wejść znalazły się wejście optyczne i USB. Terminale wyjściowe mimo sporej mocy stopni końcowych są pojedyncze.

Wnętrze zasługuje na same pochwały, bowiem nosi ono znamiona konstrukcji typowej dla wzmacniaczy z wyższej półki cenowej. Centralnie króluje potężny transformator zamknięty w metalowej puszce ekranującej, dalej prąd płynie do głównej sekcji prądowej wydzielonej już osobno dla lewego i prawego kanału – znalazły się tam osobne zintegrowane mostki prostownicze dostosowane do pracy przy sporych wartościach prądu. Magazyn prądowy zarówno dla lewego, jak i prawego kanału zrealizowano na kondensatorach elektrolitycznych o sporych pojemnościach pochodzących od Nichicon. Naturalnie z transformatora wypuszczono również osobne odczepy dostarczające prąd dla sekcji lampowej przedwzmacniacza i obwodów sterowania oraz pomocniczych. W stopniu przedwzmacniacza pracuje ślizgowy potencjometr marki Alps oraz dwa lampowe stopnie małej mocy – para lamp 12AX7 pracuje we wstępnym obwodzie wzmocnienia, natomiast za nimi użyto drugiej pary lamp 12AU7 wchodzących w skład układu drugiego wzmocnienia SRPP. Druga para lamp, można by rzec wygładzających, ma zapewnić charakterystykę sygnału o znacznie niższych zniekształceniach, ale też dodatkowo wpływać na bogatszą, bardziej lampową barwę brzmienia. W stopniach końcowych pracują zaś tranzystory o sporej mocy (łączone w pary), będące w stanie wyprodukować 150 watów mocy na kanał. W obwodach sygnałowych oraz bocznikujących wykorzystano wysokiej jakości kondensatory polipropylenowe, co z pewnością znajduje przełożenie na wyższej jakości dźwięk. Widać też, że wnętrze zostało podzielone na kilka wyraźnie oddzielonych od siebie ekranowanych sekcji – mamy więc osobną komorę dla transformatora, jak i dla stopni końcowych oraz części przedwzmacniacza, gdzie pracują podwójne triody, co z pewnością wpłynie na redukcję zakłóceń wewnątrz wzmacniacza.

Gładkość, słodycz i ciepło

Testowany wzmacniacz w porównaniu z wcześniejszym modelem wynosi dźwięk na jeszcze wyższy poziom. A mam tu na myśli przede wszystkim to, w jakim stylu ten wzmacniacz posługuje się dynamiką. Brzmienie jest szybkie, zwinne, selektywne zwłaszcza w skali mikro, ale też wszystko słychać tam, gdzie dochodzi do gwałtownych spiętrzeń dźwięku, nie tylko w średnicy, ale też w zakresie niskich tonów. Taga Harmony oferuje poukładane brzmienie o dużym potencjale dynamicznym, ale jednocześnie można odnieść wrażenie, że równie mocno dba o kulturę grania – podczas odsłuchu kilku dynamicznych numerów z repertuaru niemieckiego synth-popowego duetu z De/Vision dało się odczuć, że HTA-2000B v.2 lubi mieć wszystko pod kontrolą. Ale z drugiej strony sygnał dostarczany ze źródła stara się przekształcać w odpowiednią ilość watów bez nadmiernej nerwówki, co sprawia, że mamy właśnie to poczucie panowania wzmacniacza nad każdym impulsem kierowanym do kolumn.

Na pokładzie HTA-2000B v.2 znalazł się wbudowany moduł Bluetooth, pozwalający strumieniować muzykę ze smartfona czy laptopa. Wyższą jakość dźwięku zapewni streaming przy użyciu wejść USB. Taga Harmony brzmi wtedy bardziej rozdzielczo, przykładając jeszcze większą uwagę do detali i niuansów. Ma to szczególne znacznie, kiedy sięgamy po audiofilskie wydania z muzyką przykładowo takich tuzów, jak Lars Danielsson czy też Miles Davis. Generalnie dźwięk HTA-2000B v.2 może się podobać miłośnikom lampowych klimatów, choć muszę przyznać, że nie jest to taki typowy ciepły, miękki przekaz. Owszem, jest fantastyczna plastyka i bogata barwa, ale o nadmiernym ocieplaniu alikwotów nie ma mowy – muzyka sączy się z głośników z lampową manierą i estetyką, ale do głosu dochodzą też muskularne tranzystorowe stopnie wyjściowe i to one tak naprawdę decydują o efekcie. A ten jest nad wyraz obiecujący, zwłaszcza dla miłośników wokali – muszę przyznać, że HTA-2000B v.2 w zestawieniu ze średniej wielkości kolumnami podłogowymi A3r marki Spendor pokazał się od bardzo dobrej strony, jeśli chodzi o odtwarzanie wokali. Ten wzmacniacz ujął mnie otwartością w średnim zakresie częstotliwości i barwą wyrafinowaną do tego stopnia, że w ślepym teście spokojnie dałbym się nabrać, iż obcuję z kilkukrotnie droższą amplifikacją. Taga Harmony elegancko obchodzi się z wokalami, czego doświadczyłem między innymi podczas odsłuchu mojej ulubionej płyty z repertuaru Freddy'ego Cole'a – mocny głos tego artysty został uzupełniony o wiele charakterystycznych dla tego wokalu elementów. A to w połączeniu z ostro kreślonymi źródłami pozornymi na scenie zwiększyło sugestywność odbioru muzyki.

HTA-2000B v.2 oferuje bogaty i gładki środek pasma, ale też pięknie wtopione w średnicę wysokie tony, nieco zawoalowane i niewybijające się ponad to, co zapisano na płycie. Rzekłbym, że góra nie wymyka się spod kontroli i krok w krok kopiuje sygnał pochodzący z danego źródła (w tym przypadku odtwarzacza CD), co daje nam gwarancję, że żadne przekłamania nie pojawią się w dźwięku. Z kolei najniższy zakres częstotliwości podany jest w formie charakterystycznej dla dysponujących sporą mocą stopni końcowych. Jest więc przede wszystkim kontrola, spora siła przebicia i konturowość brzmienia pozwalająca z łatwością śledzić dźwięk generowany przez zarejestrowane na płycie lub w pliku muzycznym instrumenty opierające swoje brzmienie głównie na basie. Co ciekawe, HTA-2000B v.2 nie należy do konstrukcji zbyt często zapuszczających się w absolutne basowe czeluści, bo przykładowo w porównaniu z Xindakiem XA-6950 nie dysponuje tak niskim zasięgiem. Z drugiej jednak strony siła przebicia w basie jest wystarczająca, żeby nie czuć niedosytu z muzyką rockową czy ostrym metalem. Tak więc w przypadku Taga Harmony postawiono przede wszystkim na dynamikę i konturowość basu.

Warto wiedzieć

Hybrydowe wzmacniacze posiadające lampowe stopnie przedwzmacniające oraz tranzystorowe stopnie końcowe coraz częściej pojawiają się w ofercie niektórych marek, choć trzeba przyznać, że to właśnie Taga Harmony niewątpliwie przoduje w produkcji tego typu urządzeń. Lampowy dźwięk jest bardzo ceniony nie tylko przez audiofilów, ale również osoby poszukujące nieco bardziej wyrafinowanego brzmienia. Generalnie typowa hybrydowa konstrukcja ma właśnie zapewnić lampowy charakter brzmienia połączony z wysoką mocą płynącą z tranzystorów. W przypadku testowanego wzmacniacza użyto jednak nie jednej pary podwójnych triod, jak to najczęściej bywa, ale dwóch par, mających za zadanie nie tylko zwiększyć poczucie obcowania z urządzeniem brzmiącym z lampowym charakterem, ale przede wszystkim uzyskać jeszcze niższe zniekształcenia. Rolę wstępnego wzmocnienia sygnału podzielono między dwie pary lamp, z których to pierwsza pracuje przy jeszcze niższym prądzie niż zwykle ma to miejsce w przypadku, gdy stosowane są obwody z jedną parą lamp w przedwzmacniaczu, natomiast druga para poniekąd "dopala" jeszcze sygnał, ale też pełni funkcję wygładzającą charakterystykę przenoszenia, co pozwala uniknąć zniekształceń, tak czy inaczej w jakimś stopniu generowanych przez lampowe układy.

Podsumowanie

HTA-2000B v.2 jest wzmacniaczem kompletnym, wyposażonym we wszelakie udogodnienia, jak moduł Bluetooth oraz możliwość streamingu przez wejście USB. Miłośnicy winylowych płyt również powinni być zadowoleni z połączenia dźwięku analogu z potęgą tranzystora z lampowym namaszczeniem. Testowany wzmacniacz zaliczyłbym do grupy amplifikacji będących w stanie zaspokoić potrzebę na wysokiej jakości dźwięk dla szerszego grona użytkowników, ceniących sobie przede wszystkim funkcjonalność, ale też rasowy dźwięk oraz wydajność, dzięki której współpraca z różnymi kolumnami okaże się dla wzmacniacza niewielkim wyzwaniem.

Werdykt: Taga Harmony HTA-2000B v.2

★★★★★ HTA-2000B może współpracować z wieloma źródłami i to z pewnością jest jego zaletą, tak samo jak korzyści wynikające z użycia lampowego stopnia wejściowego oraz potężnych tranzystorowych stopni końcowych