Xavian Bon Bonus

Xavian Bon Bonus Test

W ofercie znanej marki Xavian pojawia się premierowa, już druga odsłona monitorów Bon Bonus

  • Data: 2017-10-05

Od momentu kiedy światło dzienne ujrzał model Bonbonus, minęło już kilka lat – tanie i świetnie prezentujące się monitory produkowane przez czeskiego wytwórcę znalazły uznanie nie tylko w naszych oczach, ale również klientów, co przełożyło się na dobre wyniki sprzedaży. Ze względu na spore zainteresowanie tymi tanimi i eleganckimi monitorami szef firmy Xavian, Roberto Barletta, postanowił iść za ciosem i stworzył kolejną wersję tych filigranowych kolumn. Bon Bonusy oprócz nowej, stosowanej obecnie dwuczłonowej nazwy (stary model Bonbonus, nowy – Bon Bonus), mającej podkreślić w pewnym sensie fakt, że jest to różniąca się od poprzednika konstrukcja, wyposażono również w nowo zaprojektowany głośnik nisko-średniotonowy. Wygląd kolumn nie zmienił się zbytnio, oprócz rzucającego się w oczy nowego przetwornika odpowiadającego za przenoszenie zakresu średnich i niskich tonów zastosowano nieco większe skrzynki, a także nowe opcje kolorystyczne – tym razem nawiązujące do klasycznych kolorów.

Nowe Bon Bonusy dzięki zmianom konstrukcyjnym stały się poniekąd mniej kapryśne odnośnie do warunków akustycznych, jakie należy im zapewnić (są zdolne do pracy w nieco większych pomieszczeniach niż poprzednia wersja) i bardziej wydajne, ponieważ przy impedancji nominalnej o wartości 8Ω efektywność wzrosła o całe 2dB.

Małe cacka

Xavian w ostatnich latach poczynił ogromny postęp, jeśli chodzi o stolarkę. W oczach wielu fachowców z branży i klientów ta czeska marka od zawsze była postrzegana jako jedna z lepszych w obszarze stolarki, a nowe konstrukcje pojawiające się ostatnio w ofercie tylko utwierdzają w przekonaniu, że Roberto Barletta w dziedzinie obróbki drewna i wytwarzania skrzynek do kolumn osiągnął absolutne mistrzostwo. Nowe Bon Bonusy nie są wprawdzie zbudowane z tak szlachetnych materiałów, jak chociażby droższe monitory Joy, których obudowy wykonano z litego drewna, ale z drugiej strony, w porównaniu z konkurencją, wyraźnie widać, że Xavian w tej dziedzinie może służyć za wzorzec. Obudowy wykonano z płyt MDF o pożądanej grubości, dzięki czemu skrzynie są tak sztywne, że nie ma mowy o tym, by rezonowały i wpadały w jakiekolwiek wibracje mogące podbarwiać dźwięk, zwłaszcza w zakresie niskich tonów. Mimo że obudowy nieco "urosły" i dysponują komorą o nieco większej objętości w stosunku do poprzednika, to jeszcze zyskały na sztywności, co niewątpliwie zasługuje na uwagę. Naturalną okleinę położono i dopasowano perfekcyjnie. Nowe terminale wejściowe są niezwykle osobliwe, ponieważ nie są to typowe trzpienie z nakrętkami, a tuleje wprasowane bezpośrednio w tylną ściankę – akceptują tylko i wyłącznie kable wyposażone we wtyki. Warto jednak podkreślić, że Xavian do każdej pary kolumn dorzuca w prezencie komplet wtyków, w które zawsze można doposażyć kable.

Każdy z głośników został zamontowany w perfekcyjnie przygotowanych frezowanych otworach, a całości dopełniają eleganckie aluminiowe tunele rezonansowe i płócienne maskownice wyposażone w system magnesów, dzięki czemu fronty pozbawione są jakichkolwiek otworów. Wnętrze komory akustycznej wytłumiono dwoma rodzajami materiałów – są to filc oraz gąbka. Filcem oklejono bezpośrednio wszystkie wewnętrzne ścianki, natomiast gąbką (trzema jej warstwami) wypełniono wolną przestrzeń w ok. 70%. Producent zadbał jednak o to, żeby nie zakłócać przepływu powietrza między tylną częścią membrany stożka nisko-średniotonowego a bas-refleksami. Wobec powyższego gąbki ułożono tak, aby nie zatykały przestrzeni między tymi obydwoma elementami. Zwrotnicę ulokowano na tylnej ściance, a w jej obrębie znalazły się bardzo dobrej jakości elementy, takie jak kondensator polipropylenowy w sekcji filtra dla toru wysokotonowego oraz kondensatory typu MKT dla sekcji filtra nisko-średniotonowego. Jest też cewka powietrzna w torze tweetera oraz cewka nawinięta na rdzeń ze sproszkowanego żelaza dla głośnika nisko-średniotonowego w celu ograniczenia rezystancji do niezbędnego minimum. Są to dosyć proste filtry drugiego rzędu, ale wyposażone w dodatkowe elementy korygujące charakterystykę obydwu głośników. Między płytką drukowaną z elementami zwrotnicy a tylną ścianką zastosowano dodatkową filcową matę, co świadczy o wielkiej staranności czeskiego producenta i dbałości o najmniejsze detale, poniekąd również wpływające na brzmienie.

Sercem każdej z kolumn są oczywiście głośniki i o ile w przypadku głośnika wysokotonowego zdecydowano się na identyczny model (choć pewnie z niewielkimi zmianami) wyposażony w miękką jedwabną kopułkę, o tyle do przetwarzania zakresu nisko-średniotonowego wykorzystano zupełnie nową jednostkę. Oczywiście obydwa głośniki noszą logo Audiobarletta i zostały wyprodukowane przez włoskiego podwykonawcę według ścisłych zaleceń Roberto Barletty. Nowy stożek odtwarzający tony średnie i bas okazuje się solidniejszą konstrukcją, przede wszystkim oferującą wyższą efektywność. Widoczne zmiany objęły zarówno kosz głośnikowy, jak i membranę – stosowany w starszym modelu impregnowany papierowy stożek zastąpiono polipropylenowym, co również znalazło przełożenie na barwę dźwięku, zwłaszcza w zakresie średnich tonów.

Brzmieniowy progres

Nie da się ukryć, że nowe Bon Bonusy zaprojektowano nie tylko po to, aby jeszcze lepiej wyglądały, ale też żeby piękniej brzmiały. Dźwięk przez nie reprodukowany jest poniekąd esencją tego, z czym mieliśmy do czynienia w przypadku wcześniejszego modelu – już wówczas wyraźnie było słychać, że na ich dźwięku piętno odcisnęły zupełnie nowe przetworniki Audiobarletta, w całości wyprodukowane we Włoszech według projektu szefa marki Xavian. Kolejna odsłona kolumn Bon Bonus bazuje na zupełnie nowym głośniku nisko-średniotonowym, który oprócz tej finezji, jaką oferowały wcześniejsze konstrukcje, osiąga również bardziej precyzyjne brzmienie z niżej schodzącym basem i jeszcze lepszą dynamiką, zwłaszcza w skali makro. Nowy głośnik nisko-średniotonowy wyposażony w skrzynie o nieco zwiększonym litrażu zdecydowanie lepiej radzi sobie z odtwarzaniem basu. Wzrost efektywności też zrobił swoje, ponieważ te kolumny są jeszcze łatwiejsze do napędzania od poprzedników, mimo że dysponują większym zasięgiem w paśmie niskich tonów. Xaviany urzekają przede wszystkim gładkością brzmienia i niewątpliwie to barwa jest ich najmocniejszą stroną. Nowy materiał, jaki zastosowano do produkcji membrany głośnika odtwarzającego tony średnie i bas, ma spory wpływ na barwę. Już podczas odsłuchu kilku płyt z muzyką jazzową stwierdziłem, że nowe Xaviany oferują znacznie bardziej nasycony w alikwoty dźwięk, a barwa została nieco dopalona w zakresie temperatury – jest zdecydowanie cieplej, bo takie właśnie brzmienie oferują stożki wyposażone w membrany polipropylenowe. Ale co najważniejsze, dźwięk stał się bardziej jedwabisty i plastyczny. Bon Bonusy są wręcz stworzone do jazzu, co szczególnie słychać w przypadku instrumentów dętych – trąbka Milesa Davisa ma w sobie zdecydowanie więcej blasku i zabrzmiała też precyzyjniej i bardziej rozdzielczo niż w poprzednim modelu bazującym na celulozowym głośniku nisko-średniotonowym. Mimo że Bonbonusy pierwszej generacji czarowały ładną i plastyczną barwą, to obecnie odbiór pod tym względem został jeszcze bardziej spotęgowany. Podczas odsłuchu korzystałem naprzemiennie z dwóch wzmacniaczy – pierwszym był Hegel H80, a drugim Accuphase E-270. Obydwie te amplifikacje pozwoliły mi na rzetelną ocenę walorów dźwiękowych, jakimi dysponują obecne Bon Bonusy. Tak więc zarówno z neutralnym Heglem, jak i kwieciście brzmiącym, najlepszym w swojej kategorii cenowej japońskim wzmacniaczem E-270 oferującym barwę o niemal lampowym namaszczeniu, te małe czeskie monitory pokazały, na co je stać, prezentując nie tylko wyrafinowaną barwę, ale przede wszystkim lepiej brzmiący bas. Zakres niskich tonów na pewno zyskał na precyzji, przez co poszczególne gatunki muzyczne zabrzmiały różnorodniej, o czym przekonałem się, słuchając m.in. linii basowej z koncertowego krążka Lee Ritenoura z Los Angeles "Alive in L.A.". Bon Bonusy okazały się również schodzić w basie zdecydowanie niżej – bas miał nie tyle większą masę, co właśnie pozwalał na odtworzenie brzmieniowej natury instrumentów, które wymagają od kolumn niższego zasięgu w basie. O ile wcześniejsza wersja tych kolumn mogła mieć z tym problem, to nowe Bon Bonusy już go nie mają. Oczywiście wciąż są to podstawkowe kolumny, obarczone pewnymi ograniczeniami w zakresie niskich tonów, zwłaszcza jeśli porównamy je z kolumnami podłogowymi, ale w porównaniu z poprzednikiem progres w zakresie zasięgu basu jest wyraźnie słyszalny. Nowe Bon Bonusy są też zdolne do wytworzenia nieco wyższego ciśnienia w zakresie niskich tonów, stąd też z jego poprawną reprodukcją poradzą sobie również w nieco większych pomieszczeniach niż poprzednie konstrukcje. Z kolei zakres wysokich tonów pozostał niezmieniony, zwłaszcza w zakresie barwy. Choć słychać, że jego motoryka nieznacznie się poprawiła, to mimo wszystko nowe Bon Bonusy jeszcze bardziej czarują barwą i powodują, że z każdym kolejnym utworem apetyt na ich słuchanie rośnie. Małe Bon Bonusy łatwo znikają z pomieszczenia odsłuchowego, ale nie oferują tak rozłożystej sceny dźwiękowej, jak droższe kolumny podłogowe Xaviana. Z drugiej strony ich zaletą jest na pewno to, że skupiają się mocno na przybliżeniu pierwszego planu, co zwiększa u słuchacza poczucie obcowania z artystą niczym na żywo.

Podsumowanie

W porównaniu z poprzednimi konstrukcjami nowe Bon Bonusy mocno zyskały przede wszystkim na precyzji i dynamice. Choć czeskie konstrukcje nie zabijają dynamiką, to w ich brzmieniu pojawiła się pewna sprężystość, której wcześniejszym konstrukcjom mogło nieco brakować. Nowe czeskie budżetowe monitory lepiej reagują na zmiany rytmu, a do tego oferują większy zasięg w zakresie niskich tonów, dzięki czemu brzmienie zyskało na jakości.

Werdykt: Xavian Bon Bonus

★★★★★ Bardzo dobre monitory dla wyrobionych melomanów, chcących posiadać relatywnie niedrogie, ale za to ładnie wykonane i przede wszystkim dobrze brzmiące monitory