Xindak XA-6950 (II)

Xindak XA-6950 (II) Test

Druga odsłona popularnego hybrydowego wzmacniacza XA-6950 niesie ze sobą istotne zmiany konstrukcyjne

  • Data: 2017-01-17

Xindak specjalizuje się w produkcji wzmacniaczy hybrydowych i najczęściej to właśnie takie konstrukcje pojawiają się w katalogu tego producenta. Ale co tak naprawdę oznacza określenie "hybrydowy"? To nic innego jak połączenie dwóch technologii odpowiadających za niskie i wysokie wzmocnienie sygnału, starej lampowej i nowoczesnej tranzystorowej. Czasem bywa odwrotnie, ale to właśnie ze względu na większą wydajność i bezawaryjność tranzystorowych stopni końcowych producenci sięgają po taką hybrydę, gdzie przedwzmacniacz wstępnie wzmacnia sygnał za pomocą lamp, najczęściej podwójnych triod, a potem sygnał kierowany jest do tranzystorów końcowych, aby zostać ostatecznie wzmocnionym i skierowanym do zespołów głośnikowych. Już wiele lat temu w katalogu Xindaka pojawiły się takie wzmacniacze, co sprawiło, że obecnie marka ta urosła do rangi lidera wśród producentów wytwarzających tego typu amplifikacje, oferując przy tym niezwykle atrakcyjne ceny. Spójrzcie na XA-6950 w nowej wersji – czy cena na poziomie niecałych siedmiu tysięcy złotych to dużo za wzmacniacz klasy A oparty na pełnej topologii dual-mono? Myślę, że za te pieniądze tak solidnie wykonanego i zaprojektowanego wzmacniacza nie znajdziemy. Ale do rzeczy.

Dwie technologie

Xindak zbudowany jest tak, jak wzmacniacz klasy hi-end, a kosztuje znacznie mniej niż konstrukcje z górnego zakresu cenowego. Producent postawił sobie chyba za punkt honoru zbudowanie tak fantastycznej konstrukcji za tak niewielkie pieniądze – nawet jeśli ten wzmacniacz kosztowałby dwa razy więcej, to nadal uznawałbym go za urządzenie perfekcyjnie dopracowane niemal w każdym calu i warte swojej ceny. Należy bowiem pamiętać o tym, że jest to wzmacniacz pracujący w czystej klasie A, o czym zresztą świadczy maksymalny pobór mocy w granicach 480 watów, podczas gdy końcówki mocy generują nie więcej niż 40 watów na kanał. Czy to dużo? Myślę, że jak na klasę A jest to całkiem przyzwoita wartość, natomiast jeśli ten wzmacniacz porównamy z konstrukcjami klasy AB, to na ich tle wypadnie blado – jest zdecydowanie mniej ekonomiczny. Ale jak wiadomo, nie tylko ilość watów decyduje o klasie urządzenia, choć niewątpliwie ma pewne znaczenie zwłaszcza w przypadku napędzania kolumn wymagających od wzmacniacza wyższych mocy. Jeśli chodzi o konstrukcję i podzespoły, na jakich bazuje XA-6950 (II), to jestem pełen uznania dla inżynierów Xindaka. Jest to bowiem konstrukcja dual-mono, a to oznacza, że począwszy od toru zasilającego, a skończywszy na stopniach końcowych obydwa kanały są od siebie odseparowane. W testowanym wzmacniaczu wykorzystano więc dwa oddzielne i wydajne prądowo transformatory toroidalne, zaopatrujące w prąd osobne sekcje zasilające. Przedwzmacniacz również jest podzielony na dwa niezależne tory dla każdego z kanałów i pracują w nim między innymi lampy 6922 marki Electro-Harmonix.

Uwagę zwraca duża ilość wysokiej jakości elementów biernych, takich jak kondensatory sprzęgające w postaci blokowych polipropylenów od Wimy czy też jeszcze wyższej jakości jednostek pracujących w torze sygnałowym, zarówno w sekcji przedwzmacniacza, jak i samych końcówek mocy. Tam z kolei znajdziemy muskularne tranzystory marki Sanken (3x2SA1295 i 3x2SC3264). Sekcję regulacji poziomu głośności zrealizowano na klasycznym układzie bazującym na potencjometrze ślizgowym marki Alps (niebieski), a selektor źródeł na przekaźnikach hermetycznych sterowanych przez układ scalony. Obydwa stopnie końcowe są maksymalnie od siebie oddalone (tzn. znalazły się po skrajnej prawej i lewej stronie) i wyposażono je w masywne, potężne radiatory, specjalnie zaprojektowane pod kątem jak najlepszej charakterystyki związanej z pochłanianiem ciepła od tranzystorów i przekazywaniem go do otoczenia. Podczas pracy wzmacniacza radiatory rzeczywiście nagrzewają się dosyć mocno, ale nigdy nie są aż tak gorące, jakby się tego można spodziewać po wzmacniaczu tego typu. Mimo wszystko wokół Xindaka należy zapewnić sporo wolnej przestrzeni, aby ułatwić swobodną cyrkulację powietrza. Pod żadnym pozorem nie należy tego wzmacniacza upychać gdzieś na półce, czy stawiać na nim jakieś inne komponenty audio.

XA-6950 (II), tak jak inne wzmacniacze za podobne pieniądze z oferty Xindaka, wyposażono w wejście USB obsługiwane między innymi przez całkiem przyzwoity przetwornik cyfrowo-analogowy Burr Brown PCM2704 48kHz/16-bit, sprawdzający się w tej konkretnej aplikacji bardzo dobrze i oferujący przyzwoite brzmienie plików muzycznych z komputera. Do kompletu dodano jeszcze trzy analogowe wejścia na klasycznych gniazdach RCA oraz jedną parę zbalansowanych wejść XLR, co z pewnością powinno ucieszyć purystów. Wzmacniacz jest masywny i solidnie wykonany, a jedyną dostępną obecnie na rynku wersją jest ta anodyzowana w kolorze czarnym. Generalnie w odniesieniu do starszego modelu producent skupił się niemal na każdym aspekcie konstrukcyjnym mającym bezpośredni wpływ na jakość dźwięku, począwszy od układu zasilającego, a skończywszy na stopniach wyjściowych.

Finezja lamp i siła tranzystorów

Xindak XA-6950 (II) dla wielu miłośników dobrego brzmienia mających po raz pierwszy styczność z taką konstrukcją może okazać się sporym zaskoczeniem. Oczywiście wiele osób będzie już wstępnie nastawionych na styl brzmienia, jakiego można się spodziewać po amplifikacji pracującej w klasie A w tej cenie. Ale jeśli chodzi o mnie, to już niemal po godzinie odsłuchu jeszcze raz musiałem zweryfikować swoje wcześniejsze obserwacje odnośnie do wzmacniaczy o podobnej konstrukcji. Xindak pokazał esencję brzmienia amplifikacji pracującej w klasie A – dźwięk mocno nasycony w alikwoty, dysponujący przy tym piękną, subtelnie ocieploną barwą i jedwabistą gładkością. Ten hybrydowy wzmacniacz z pewnością nie należy do konstrukcji oferujących neutralne brzmienie, bo wprowadza do dźwięku coś od siebie, pewne elementy dodające każdej harmonicznej ostateczny szlif. Mimo wszystko uważam, że nie wprowadza on do muzyki zbyt wielu przekłamań, upiększając na siłę to i owo, a po prostu dodaje szczyptę finezji i nonszalancji, nieustannie czarując dźwiękiem. Xindak skojarzył mi się z inną podobnie brzmiącą integrą, a mianowicie wzmacniaczem Sonneteer Alabaster – obydwie konstrukcje dodają do dźwięku sporo ciepła, podwyższając w ten sposób temperaturę odbioru poszczególnych nagrań. Xindak jednak pod pewnymi względami idzie nieco dalej, mam na myśli nie tyle prezentację barwy, ile przede wszystkim sporo powietrza na scenie i oddech. To, z jaką swobodą i spokojem ten wzmacniacz buduje scenę i rysuje na niej poszczególne instrumenty, to prawdziwy majstersztyk – pokazuje ogromny potencjał, jaki drzemie w tego typu hybrydzie.

Utarło się, że we wzmacniaczach klasy A nie stosuje się lampowego przedwzmacniacza, bo i po co na siłę jeszcze coś dodawać. Z kolei z racji pewnych aspektów brzmieniowych taka kombinacja najczęściej sprawdza się ze wzmacniaczami klasy AB lub nawet D, gdzie czasem może brakować nieco ciepła czy zasobniejszej barwy. Ale w przypadku testowanego XA-6950 (II) okazało się, że również taka kombinacja przedwzmacniacza lampowego ze stopniami końcowymi pracującymi w klasie A może przynieść niesamowity rezultat brzmieniowy. Reprodukowana muzyka okraszona jest bogatą, plastyczną barwą, a takie instrumenty, jak trąbka czy akordeon mają w sobie nieco więcej ciepła niż normalnie. Ten wzmacniacz urzeka reprodukcją naturalnych, żywych instrumentów i jest wręcz stworzony do muzyki klasycznej, jazzowej i instrumentalnej, wyłapując z niej elementy stanowiące o jej charakterystycznym brzmieniu. Zakres średnich tonów jest niewątpliwie przez tę hybrydową konstrukcję traktowany iście po królewsku – saksofon Jana Garbarka brzmi tak, jakby odtwarzany był pełnym tchem, bez najmniejszych śladów kompresji. Xindak dopieszcza każde wybrzmienie, sprawiając że muzyka nabiera bardzo realistycznego wymiaru i niesamowitych rumieńców – odbiór jest taki, jak podczas wykonań live. Są emocje poparte niewymuszoną dynamiką, dzięki czemu rytmika określonej muzyki przedstawiana jest nad wyraz osobliwie. Nie znam żadnego innego wzmacniacza w tej cenie obdarzonego tak wciągającym, wręcz magicznym dźwiękiem. Scena stereo zyskuje dzięki owemu nasyceniu, jest bardziej przestrzenna, a każdy instrument czy wokal kreślone są w taki sposób, jak czynią to malarze tworzący mieniące się kolorami obrazy. Jest miękko, ale z wyrazem i mocno oddziałującą na naszą wyobraźnię specyfiką, kryjącą w sobie najistotniejsze elementy muzyki stanowiące o jej wyjątkowości i pięknie.

Jeśli idzie o zakres niskich tonów, to również i na tym polu Xindak potrafi zachwycić, ponieważ zapuszcza się naprawdę nisko, nie tracąc przy tym ani trochę na dynamice poszczególnych instrumentów, zaprzeczając tym samym pewnym stereotypom odnośnie do amplifikacji pracujących w klasie A. W repertuarze klasycznym bas ma niezbędny wigor i potęgę brzmienia. Zresztą podobnie jest z muzyką rockową i metalową.

Xindax XA-6950 (II) bardzo ładnie reaguje na zmiany szybkości w zakresie niskich tonów i potrafi się dostosować do konkretnego materiału muzycznego. Oczywiście w tej cenie możemy trafić na konstrukcje oferujące bardziej czytelny bas, ale pod tym względem Xindak aż tak mocno nie ustępuje rywalom.

Warto wiedzieć

Xindak XA-6950 (II) pracuje w czystej klasie A i potrzebuje nieco czasu na tak zwaną wstępną rozgrzewkę. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż obwód wzmacniający sygnał wymaga stabilizacji termicznej, aby pokazać pełnię swoich możliwości. Podczas kilku sesji odsłuchowych okazało się, że Xindak najlepiej brzmi po upływie około 30–40minut od uruchomienia. To właśnie wtedy ta hybrydowa integra jest w stanie zaprezentować maksymalny potencjał, bo zarówno lampowy przedwzmacniacz, jak i stopnie końcowe pracujące przy znacznie wyższej temperaturze mają zapewnione najlepsze warunki do pracy.

Podsumowanie

XA-6950 (II) niewątpliwie należy do jednych z najlepszych konstrukcji na rynku w tej grupie cenowej. Na jego korzyść przemawia sposób, w jaki prezentowana jest przestrzeń, ponadprzeciętnie nasycona w alikwoty średnica i zgrany, dobrze rozciągnięty bas, oferujący znacznie lepszą kontrolę niż zwykle ma to miejsce w przypadku wzmacniaczy pracujących w klasie A. Zainstalowany na pokładzie XA-6950 (II) przetwornik cyfrowo-analogowy nie jest może najnowocześniejszą konstrukcją, ale idealnie współgra z torem wzmacniającym sygnał, oferując piękny lampowy dźwięk nawet z komputera. Dzięki dużej wydajności prądowej Xindak może napędzać kolumny nawet o przeciętnej efektywności.

Werdykt: Xindak XA-6950 (II)

★★★★★ Ukazuje duży potencjał tego producenta, gdyż jest to niewątpliwie najbardziej udana konstrukcja marki Xindak w ostatnich latach