ZYX R100 Ultimate

ZYX R100 Ultimate Test

Testujemy wkładkę gramofonową typu MC japońskiego producenta

  • Data: 2017-06-20

Jak wspominałem w swojej poprzedniej recenzji, japoński producent wkładek ZYX wymienił niedawno całą swoją ofertę. W ramach tej wymiany dostaliśmy też nową "setkę", od lat traktowaną jako model podstawowy dla poważnych melomanów (no i posiadających dość już zasobne konto w banku). Niedawno miałem możliwość testowania wkładki ZYX z nowego katalogu, modelu R50-3. Ta, która trafiła do mnie teraz, jest wyższa o stopień, mam na myśli model R100, obecnie z dodatkiem "Ultimate". Oznacza to zupełnie nową wkładkę niż dotychczasowa "setka", bo wprawdzie pozycja w katalogu została ta sama i obudowa też jest bardzo podobna, ale są pewne wyraźne zmiany. Powinny być, bo nowa wkładka nie zastępuje jednej dotychczasowej, ale aż trzy: standardową R100, Yatrę oraz Fuji. To budzi oczekiwania, zważywszy, że różnice w cenie między tymi wersjami były niemałe. Wstępnie zakładam, że nowa "setka" ma to wszystko, co miała najlepsza dotychczasowa wersja (czyli R100 Fuji) i jeszcze więcej. Sądząc z opisu parametrów, coś w tym jest.

Budowa

Nowa R100, podobnie jak Fuji, ma kriogenicznie modyfikowany miedziany drut nawojowy o średnicy 0,035mm (zwykła R100 i R100 Yatra miały przewód bez kriogenizacji, o grubości 0,03mm). Kriogenizacja wcześniej dotyczyła tylko wyższych modeli ZYX. Natomiast co do dalszych różnic technicznych, to główną stanowi nowy materiał wspornika igły. Zamiast boru we wszystkich wkładkach z serii Ultimate zastosowano wspornik z wiązki włókien węglowych. Jest to poważna zmiana, bowiem wspornik ten jest dwa razy lżejszy od dotychczas stosowanego, co musi wpływać na masę drgającą i tym samym na odczytywanie informacji z rowka. Przy okazji poszerzono pasmo przenoszenia, obecnie sięga maksymalnie 100kHz (wcześniej było to 80kHz). Biorąc pod uwagę parametry i rozwiązania techniczne, ZYX w pewnym sensie przesunął ofertę wkładek przynajmniej o jedno miejsce w katalogu do góry, nie podwyższając jednak ceny. Godne uznania podejście do innowacji.

Konstrukcja wewnętrzna obejmuje typowy dla tej firmy generator sygnałów elektrycznych określany jako Real Stereo, zbudowany z wykorzystaniem przewodów z monokrystalicznej miedzi, modyfikowany kriogenicznie, o czystości 6N. Nie ma tu opcji ze srebrnym drutem możliwej w przypadku dawnej wkładki Fuji. W ogóle mam wrażenie, że przy okazji wprowadzenia nowej linii wkładek firma pana Hisayoshiego Nakatsuki zaprowadziła większy porządek w katalogu i znacznie go uprościła, pozbawiając cech pewnego rozwichrzenia, typowych dla ręcznej roboty. Wcześniej było trochę pączkowania na boki, teraz jest liniowy postęp. "Real Stereo" w przypadku ZYX-a to nie hasło reklamowe, ani też nie określenie konkretnej cechy konstrukcyjnej, lecz spełnienie warunku postawionego przez H. Nakatsukę, sprowadzającego się do zlikwidowania zniekształceń czasowych w domenie nie tylko mechanicznej (na co we wkładkach kładzie się zawsze nacisk), ale i elektrycznej. Odbywa się to na drodze realizacji 15 punktów sformułowanych przez twórcę i głównego projektanta tych wkładek. Istotność tych punktów (lub postulatów) pokazywana jest zwykle na przykładzie firmowego podejścia do nawijania cewek (punkt 3 na liście pana Nakatsuki). Metoda nawijania opracowana i stosowana przez ZYX-a poprawia symetrię elektryczną uzwojenia, dzięki czemu sygnały w obu kanałach nie znajdują się w przeciwnej fazie.

Obudowa jest typowa dla ZYX-a, plastikowa, o niskorezonansowej konstrukcji. Wkładka została dociążona u góry metalową płytką (z oznaczeniem TB, a więc cynową), w efekcie można teraz ZYX-a określić jako wkładkę o średniej masie. Firma stosuje płytki cynowe lub srebrne, możliwe jest też stosowanie wkładek bez tego dociążenia.

Do testu otrzymałem model niskopoziomowy (0,24mV), dostępna jest też (podobnie jak w R50) wersja R100 określana jako wysokopoziomowa, o napięciu wyjściowym 0,48mV, czyli również niskopoziomowa, ale mniej. Nie pozwala to na użycie przedwzmacniaczy MM bez dodatku transformatora, ale niektóre przedwzmacniacze gramofonowe będą łatwiej współpracować z takim napięciem. Zewnętrznie nowy ZYX wyróżnia się tylko zmienionym kolorem przedniej płytki z nazwą modelu – teraz jest ona czarna. Obudowa, podobnie jak poprzednio, jest w kolorze dymnego kwarcu (jest taki minerał). Opakowanie typowe dla "Zyksów": drewniane pudełko z przezroczystym wieczkiem plus woreczek z jedwabiu, wyszywany i perfumowany (tak!). W komplecie kilka zestawów śrub, śrubokręt oraz szczoteczka. Tradycyjnie (na moje nieszczęście) wkładka nie ma zainstalowanych w korpusie gniazd na śruby, więc musiałem ganiać za nakrętkami po podłodze. Klątwa na głowy Japończyków, po raz kolejny.

Brzmienie

Konfiguracja była zbliżona do wykorzystanej wcześniej w teście wkładki R50, z wyjątkiem tego, że w charakterze przedwzmacniacza gramofonowego występował oprócz małego urządzenia marki Heed również przedwzmacniacz Phasemation EA-300. Poza tym tranzystorowym wyjątkiem reszta systemu tradycyjnie była analogowa aż do bólu: lampa Lebena z głośnikami Spendora. Muszę powiedzieć, że orzechowe skrzynki Spendorów plus drewniane boki Lebena i bardzo drewniany gramofon Ad Fontes tworzyły jedyną w swoim rodzaju atmosferę sprzyjającą słuchaniu archaicznego nośnika, jakim jest winyl. Klimat był! Brakowało tylko drewnianej wkładki, chociaż przypominam sobie, że Phase-tech miał kiedyś w ofercie coś takiego...

Bezpośrednim porównaniem była oczywiście wkładka R50, ale też moja własna R100 poprzedniej generacji. Ultimate to przetwornik bardziej wyrafinowany od niższego modelu. Pierwsze różnice były zauważalne w dziedzinie szczegółowości: Ultimate podaje więcej detali, są one nieco lepiej słyszalne, chociaż nie nazwałbym ich wyeksponowanymi. Dźwięk jest czystszy i na tym tle detale są lepiej słyszalne. Przekłada się to na stereofonię, obrazy pozorne są jeszcze lepiej zlokalizowane, krawędzie źródeł ostrzejsze, dzięki temu scena sprawia wrażenie bardziej naturalnej. Dźwięk nowej "setki" jest nieco bardziej subtelny od niższego modelu, fragmenty muzyki podane lekko brzmią lżej, większa jest w ogóle rozpiętość dynamiczna.

Średnie tony są mocną stroną każdej z tych wkładek, ZYX to brzmienie naturalne i organiczne. Te wkładki świetnie sprawdzają się w muzyce wokalnej i akustycznej, gdzie ta właściwość jest kluczowa. Przesłuchane przeze mnie typowe płyty używane w testach ("Best Audiophile Voices", Jacintha, kilka płyt Stockfisha) nie pozostawiły w tym względzie wątpliwości. Dodatkową atrakcją okazały się niskie tony, zwłaszcza podczas odsłuchu z przedwzmacniaczem Phasemation. Pokazał on, że odpowiednio dobry kluczowy element toru, jakim jest phonostage, może wydobyć z tej wkładki jeszcze więcej. Rozciągnięcie pasma i dynamika w skali makro robiły wspaniałe wrażenie i słuchane przeze mnie w następnej kolejności płyty z muzyką symfoniczną bardzo na tym zyskiwały. Szczególnie dużą satysfakcję sprawiły mi dwa nagrania: muzyka Manuela de Falli oraz "Missa Criolla" Ariela Ramireza. Szczegółowość, naturalna miękkość średnich tonów oraz mocne uderzenie na basie było idealne do odtworzenia tej dość trudnej muzyki. Trudnej oczywiście dla sprzętu, bo generalnie jest to klasyczna, ale jednak rozrywka.

Wykorzystanie tak kosztownego i analogowo-ortodoksyjnego systemu do celów muzyki rozrywkowej mogłoby być uznane za lekką profanację, ale z drugiej strony u zarania nie istniała przecież inna muzyka niż rozrywkowa. Dopiero po pewnym czasie wymyślono, że pewne rodzaje muzyki z założenia mają służyć uświetnieniu bardziej ponurych ceremonii. A dziś możemy słuchać mozartowskich oper, będących ewidentną rozrywką i to często przeznaczoną dla niewybrednych słuchaczy, i napawać się ich klasycznością. Paradoks. Mozart podobno wysoko cenił swoją osobę, ale chyba nie tak wysoko, jak my dzisiaj. Należy mu się, a ja mogę posłuchać "Czarodziejskiego fletu". Nie ograniczając się do Mozarta, zapodałem sobie i Phila Collinsa, i Allman Brothers Band, a nawet płytę Boney M. To ostatnie przywołało przyjemne wspomnienia ze szkoły, gdy żadna impreza nie mogła się obyć bez ich hitów. Poza wspomnieniami przyjemność była średnia, bo nawet ZYX nie potrafi zrobić dobrego nagrania z przeciętnej rejestracji. Przy okazji słuchania zjechanych krążków stwierdziłem, ze nowy ZYX jest nieco bardziej wrażliwy na uszkodzenia powierzchniowe, przekazywał nieco więcej mikroskopijnych trzasków i szumu niż wcześniejsze generacje wkładek. Uboczny skutek większej dokładności i lżejszej igły? Możliwe. Różnica nie jest wielka, ale dało się ją wychwycić.

Podsumowanie

Wkładkę tę oceniam jako postęp w porównaniu z wcześniejszą wersją R100. Nie wiem, czy byłaby lepsza od modelu Fuji, ale tak czy inaczej robi świetne wrażenie i w swojej cenie jest bardzo kompetentnym graczem. Świetna oferta dla kogoś, kto nie chce wydawać fortuny na przetwornik mechaniczno-elektryczny, ale mimo to chce czegoś naprawdę dużej klasy. Okazuje się, że jest to możliwe. Nowa seria wkładek ZYX rokuje bardzo dobrze.

Werdykt: ZYX R100 Ultimate

★★★★★ Uniwersalna wkładka wysokiej klasy, lepsza od poprzednika