Tonsil Maestro III

Tonsil Maestro III Test

Najnowszy model Maestro III oparto na zmodyfikowanym trójdrożnym układzie głośnikowym z przekonstruowanym przetwornikiem średniotonowym

  • Data: 2016-10-14

Tonsil jest znany chyba każdemu Polakowi interesującemu się tematyką audio. Ikona PRL-u, produkt pożądany w czasach komuny i jedna z niewielu marek dostępnych wówczas na rynku, więc z marszu monopolista. Kto nie pamięta kolumn Altus o estradowym namaszczeniu, ze świszczącymi po uszach tubowymi głośnikami wysokotonowymi i obudowami o gabarytach kojarzących się ze skrzynkami na listy, jakie do dziś można znaleźć w placówkach Poczty Polskiej? Obecnie Tonsil przeżywa renesans – który to już raz? Ja przestałem liczyć, ale faktem jest, że fabryka z Wrześni wciąż wprowadza na rynek nowe modele kolumn i, co ważne, nie bazuje wyłącznie na rozpoznawalnej nazwie budzącej sentyment u wielu naszych rodaków. Nowe produkty to nowocześnie prezentujące się kolumny, świetnie zaprojektowane i wykonane, ale także zapewniające brzmienie na odpowiednim poziomie.

Na stronie internetowej producenta możemy przeczytać: "w dzisiejszym Tonsilu kultywujemy prestiż marki, stając się w pełni profesjonalną, nowoczesną firmą. Tworzymy jedną z niewielu firm, które w całości samodzielnie produkują swoje urządzenia, modernizują je i wprowadzają nowe rozwiązania". Mając okazję zapoznania się kilkoma modelami nowych produktów Tonsila, muszę stwierdzić, że nie ma w tych słowach cienia przesady i z całą pewnością nie są to przechwałki bez pokrycia. Przez lata miałem do czynienia z kolumnami jeszcze "starego" Tonsila – poznałem je od podszewki, dokonując napraw i usprawnień zarówno w swoich egzemplarzach Altusów, jak i moich znajomych. Cieszy mnie, że te kultowe kolumny doczekały się udoskonalonej wersji w postaci modelu Altus 380. O niebo lepiej prezentują się od poprzednika, cieszą ładnie wykonanymi skrzynkami, o których wręcz nie wypada powiedzieć, że to paździerz. Bezsprzecznie Tonsil pnie się w górę, co znajduje odzwierciedlenie niemal we wszystkich aspektach nowych kolumn wychodzących z fabryki tego producenta. Kadrze konstruktorskiej nie brakuje pomysłów, wprowadzane są ciekawe rozwiązania i korzysta się z wysokiej jakości komponentów, a katalog produktów jest coraz bardziej obszerny. Po raz kolejny sprawdza się więc powiedzenie "Polak potrafi" – dlatego jestem pewien, że coraz częściej będziemy sięgali po kolumny tego producenta z przekonania, a nie z konieczności, bo nie było innego wyboru.

Wśród wielu modeli kolumn Tonsil, oprócz wspominanych legendarnych Altusów wyposażonych w duży przetwornik niskotonowy, znalazły się zespoły głośnikowe chyba jeszcze bardziej kojarzące się z firmą z Wrześni – tą nowocześniejszą, współczesną. Mam na myśli model Maestro, który nie jest absolutną nowością, gdyż na rynku jest obecny już od wielu lat. Jednak jego najnowsza wersja to kolejny krok w rozwoju firmy i umacnianiu nowego wizerunku Tonsila.

Wspomnienia i awangarda

Wyjmując z kartonów Maestro III, przez cały czas mimowolnie się uśmiechałem, a przecież testowanie kolumn to dla mnie chleb powszedni. Skąd więc ten uśmiech? Oczywiście za sprawą Tonsila – ta marka wciąż wywołuje u mnie wielkie emocje, w większości pozytywne. Podobne odczucia towarzyszyły mi ok. 5 lat temu, kiedy to na potrzeby naszego pisma miałem okazję przetestować świeżutki wówczas model Pulse. Jeśli spojrzymy na takie zespoły głośnikowe, jak Pulse czy Maestro III, to widać wyraźnie, że Tonsil rozwija się, oferując coraz lepsze produkty o estetyce i brzmieniu dorównującym renomowanym, zagranicznym produktom.

Od początku swego istnienia model Maestro przechodził wiele przeobrażeń i modyfikacji – w pamięć najbardziej zapadła mi wersja z ładnie zaokrąglonymi krawędziami skrzynek i z frontowymi płytami obciągniętymi alcantarą oraz z odbijającą światło z wystawy sklepowej tytanową kopułką wysokotonową (osobiście nie znoszę tego wysokotonowego głośnika, bo zakupiłem go kiedyś jako jednostkę służącą do budowy innych kolumn i ciężko było z niego uzyskać satysfakcjonujące brzmienie, np. takie, jak z aluminiowej Vify D25AG, ale i tak na tle wcześniejszych osiągnięć firmy z Wrześni wydawał się wtedy czymś ultranowoczesnym). Tak czy inaczej, nowe Maestro III wyglądają zdecydowanie najlepiej i miło jest na nie spojrzeć, kiedy ustawi się je nawet w ponad 30-metrowym salonie. Trójdrożny układ głośnikowy, jaki zastosowano w Maestro III, z pewnością nie jest klasyką gatunku, od której powoli się odchodzi (mam tu na myśli układ składający się wyłącznie z trzech głośników – wysokotonowego, średniotonowego i sporego niskotonowego), gdyż bazuje na dwóch mniejszych wooferach pracujących w paśmie basu oraz stożku średniotonowym znajdującym się tuż nad tekstylną kopułką wysokotonową. Głośniki są "Made in Poland by Tonsil" – inaczej być nie może. Nawet z zamkniętymi oczami, dotykając je, zawsze poznam, że to nie może być nic innego, jak właśnie Tonsil.

Obydwa stożki pracujące w paśmie basu, jak i ten odpowiadający za reprodukcję tonów średnich, wykonano z polipropylenu, materiału, po który konstruktorzy polskiej marki od jakiegoś czasu chętnie sięgają. Zaś stożek średniotonowy wzbogacono dodatkowo o korektor fazy, wdzięcznie dzierżący miejsce w centrum cewki i układu magnetycznego – ma to swoje plusy, bo poprawia się kształt pola magnetycznego, a i membrana mniej waży, co przekłada się na jej lepszą reakcję na impulsy pochodzące z cewki i karkasu. To rozwiązanie szczególną rolę odgrywa właśnie w paśmie średnich tonów, stąd praktycznie nie stosuje się go w głośnikach odtwarzających wyłącznie bas.

Kopułka wysokotonowa wydaje się najbardziej typowym produktem dla firmy Tonsil, bo nawiązuje do wcześniejszych konstrukcji, ale jak zapewnia producent i w jej przypadku poczyniono pewne modyfikacje mające na celu poprawę dźwięku. Skrzynie są ciężkie i solidne, wraz z zamontowanym kwartetem głośnikowym każda waży po 23kg, więc całkiem sporo. Gruby MDF jest odporny na wibracje, a obfite wytłumienie z wełny syntetycznej pochłania niekontrolowane odbicia wewnątrz komór akustycznych. Naturalnie nie mogło być inaczej i przetwornik średniotonowy dysponuje własną, niewielką i szczelną komorą, całkowicie odizolowaną od reszty skrzyni.

Na uwagę zasługuje fakt, że zwrotnica składa się z bardzo dobrych komponentów – prosty układ w większości pierwszego rzędu (kopułka odcięta jest przez filtr drugiego rzędu) tworzą cewki powietrzne i okazałe blokowe kondensatory MKSP marki Miflex na napięcie 400V, co sprawia, że charakteryzują się niskimi stratami dla sygnału akustycznego. Pstryczek w nos należy się jednak konstruktorom Maestro III za terminale wejściowe – może wyglądają jak większość, czyli są podwójne, pozłacane i teoretycznie akceptują wszystkie rodzaje zakończeń kabli, ale z wtykami się wyraźnie nie lubią. A to za sprawą kanałów o nieco za dużej średnicy: włożone weń wtyki, nie tylko te standardowe, ale też firmowe z konfekcjonowanych kabli takich marek, jak XLO czy DNM Stereo Solid Core Precision, "latają" na boki i nie trzymają się zbyt pewnie, przez co mogą z nich wypadać. Tę rzecz koniecznie należy poprawić. Pomijając to drobne niedociągnięcie, Maestro III prezentują jednak poziom konstrukcyjny i stylistyczny, jakiego nie powstydziłoby się wiele znanych zachodnich marek, więc w moich oczach z automatu stają się dla nich równorzędnym konkurentem.

Otwarta średnica

Już po kilku minutach odsłuchu wiadomo, że mamy do czynienia z dobrymi kolumnami i, co ważne, atrakcyjnie wycenionymi. Jeśli miałbym zapłacić za parę Maestro III nieco ponad 2,5 tys. złotych, to nie wahałbym się ani przez chwilę. Te kolumny ujmują otwartością brzmienia i swobodą przekazu, zwłaszcza w środkowym zakresie pasma akustycznego. Wynika to nie tylko z faktu, że mamy tu trójdrożny układ głośnikowy, ale przede wszystkim ze stylu strojenia. Głośnik średniotonowy pracuje w dosyć szerokim paśmie, bo sięga wysoko w zakresie najwyższych częstotliwości, odciążając w ten sposób tekstylną kopułkę od nadmiaru pracy, a z drugiej strony dosyć płynnie integruje się z obydwoma stożkami odpowiadającymi za przeniesienie najniższego zakresu pasma. Sprawia to, że możemy zapomnieć o skrzeczącej kopułce wysokotonowej pracującej przy zbyt niskim podziale pasma. Oczywiście Maestro III nie są wybitnie zestrojone i moim zdaniem można by je jeszcze nieco podciągnąć, zwłaszcza w zakresie wysokich tonów. Ale zważywszy na ich cenę oraz bezpośrednie porównanie z konkurencją w postaci takich kolumn, jak Klipsch RF-52 II, Canton GLE 476, Polk Audio TSx 330T, Taga Harmony Azure F100 v.2 czy wreszcie JBL ES90, jestem skłonny do stwierdzenia, że polskie kolumny nie mają się czego wstydzić i bez kompleksów mogą stanąć w szranki z zagraniczną konkurencją. Wśród tego towarzystwa to właśnie Tonsil wydaje się w szczególny sposób traktować średnie tony – nie są może one tak dobrze dociążone, jak w przypadku RF-52 II Klipscha, ale ujmują bezpośredniością i lekkością w zaznaczaniu istoty dynamicznej niemal każdego pojawiającego się dźwięku. W efekcie z muzyką wokalną, kameralnym jazzem, a nawet klasyką Tonsile rozkładają skrzydła i pokazują spore możliwości w operowaniu środkowym zakresem częstotliwości. Wokale są namacalne, materializują się wręcz w pomieszczeniu i słychać dobrze ich barwę, charakter, pewne cechy typowe dla danego artysty, jak delikatny "żwirek" w głosie Freddy'ego Cole'a czy subtelny mat doprawiony ponadprzeciętną melodyjnością w wokalu Diany Krall. A są to przecież cechy wyławiane przez kolumny kosztujące znacznie większe pieniądze. A tutaj dostajemy to jak na tacy.

Wysokie tony nie są do końca neutralne, bo pojawia się w nich swego rodzaju delikatny szelest, typowy dla konstrukcji Tonsila. Góra pasma jest za to rozdzielcza i charakterem ładnie wpasowuje się w średnie tony, bo i tutaj ładnie podkreślone są wszelkie akcenty dynamiczne, a gęsto tkana tekstylna kopułka potrafi należycie pokazać różnice między delikatniejszymi detalami a tymi mocniejszymi. Z kolei bas jest chyba najlepszy w tej grupie cenowej, chociażby ze względu na brak jakichkolwiek podkolorowań w jego średnich i wyższych partiach.

Kupując tanie kolumny, często można spotkać konstrukcje przytłaczające podbitym basem, co na dłuższą metę jest męczące. Tonsil oferuje zrównoważony zakres niskich tonów, na tyle konturowy oraz plastyczny, że pozwala wyłowić naszym uszom wiele informacji. Bas nie wpada w nieprzyjemne rezonanse, a dwie niskotonowe membrany żywiołowo reagują na wszelakie zmiany rytmu, o czym przekonałem się podczas odsłuchu bogatej w niskie tony płyty "Delta Machine" grupy Depeche Mode czy albumu "Modern Cool" Patricii Barber z mocno dociążonym, dominującym w tle kontrabasem. Bas Maestro III potrafi zapuścić się nisko i czasem nawet tąpnąć subsonicznie, należy jednak pamiętać, że jeśli ustawimy te kolumny w ponad 30-metrowym salonie, to dołu może nieco brakować, aczkolwiek zawsze można go podciągnąć za pomocą regulacji, jeśli takową we wzmacniaczu posiadamy. Optymalnym rozmiarem pokoju dla Maestro III będzie taki o powierzchni nieco powyżej 20 metrów kwadratowych, wtedy w basie nie będzie niczego brakować. Na uwagę zasługuje również stereofonia – źródła pozorne rozmieszczone są na scenie rysowanej między kolumnami bez natłoku i z pewną manierą – są czytelne, ale nie aż tak idealnie ostre, malowane raczej miękką linią, a nie twardą kreską. Co ciekawe, w klasyce instrumenty nie giną, a w kameralnym jazzie palcem można wskazać położenie niemal każdego źródła dźwięku, czyli jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. A pamiętajmy, że mamy do czynienia z niedrogimi kolumnami.

Warto wiedzieć

Do pełnego wysterowania Maestro III w zupełności wystarczy 40-watowy wzmacniacz zintegrowany. Należy jednak pamiętać, że taka konfiguracja sprawdzi się w pokojach o powierzchni nieprzekraczającej dwudziestu kilku metrów kwadratowych. Do większych pomieszczeń niezbędny będzie wzmacniacz dysponujący wyższą mocą. Aby uzyskać silny i nisko schodzący bas, potrzebne są konstrukcje z wydajnym układem zasilającym. Aczkolwiek przyjazna efektywność i impedancja Maestro III sprawiają, że są to stosunkowo łatwe do napędzenia kolumny, więc ich właściciele nie będą mieli problemów z doborem odpowiedniego wzmacniacza.

O firmie Tonsil

Historia firmy Tonsil sięga marca 1945 r., kiedy to dyrekcja Polskiego Radia w Poznaniu powołała do życia Fabrykę Głośników we Wrześni. W starych drewnianych budynkach rozpoczęto produkcję głośników radiowęzłowych, bazując na zapasach pozostawionych przez Niemców. W roku 1946 zmieniono nazwę przedsiębiorstwa na Państwową Fabrykę Głośników, by w 1950 r. zrobić to ponownie – nowa nazwa to Zakłady Wytwórcze Głośników. Dopiero w 1960 r. przedsiębiorstwo otrzymało nazwę w obecnym brzmieniu, a mianowicie Tonsil. W latach 1973–1974 rozpoczął się okres prosperity za sprawą gruntownej modernizacji zakładu i zakupu licencji na 18 typów głośników od japońskiego koncernu Pioneer Corporation. W tym czasie powstała także komora bezechowa umożliwiająca wykonywanie dokładnych pomiarów.

Od 1961 r. Tonsil podlegał pod Zjednoczenie Przemysłu Elektronicznego Unitra. W okresie PRL-u był praktycznie monopolistą w produkcji głośników, a produkty z Wrześni trafiały nawet na rynki zagraniczne, co pozwalało opłacać koszty licencji.

Rok 1989 przyniósł olbrzymie zmiany w Polsce, co wymagało dostosowania się wszystkich podmiotów państwowych do nowej rzeczywistości. Początkowo Tonsil radził sobie z tym bardzo dobrze, gdyż od kwietnia 1991 r. funkcjonował jako spółka akcyjna Tonsil S.A., która jako jedna z pierwszych była notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Niestety po kilku latach spółka ogłosiła upadłość i zniknęła z rynku. Na szczęście znaleźli się chętni do reaktywowania tej zasłużonej marki i obecnie w fabryce we Wrześni powstają nowe, bardzo udane kolumny, w tym odświeżone wersje starych hitów, np. Altusów.

Nowy właściciel tak przedstawia się na swojej witrynie internetowej: "Na przestrzeni lat marka Tonsil została legendą. Dlatego w dzisiejszym Tonsilu kultywujemy prestiż marki, stając się w pełni profesjonalną, nowoczesną firmą. Tworzymy jedną z niewielu firm, które w całości samodzielnie produkują swoje urządzenia, modernizują je i wprowadzają nowe rozwiązania".

Podsumowanie

Maestro III świetnie wyglądają, bo są solidnie wykonane i ładnie zaprojektowane. Głośnik średniotonowy wyposażony w korektor fazowy jest tutaj esencją brzmienia i to wokół niego budowane są pozostałe częstotliwości. Solidny, sprężysty i konturowy bas schodzi nisko, czasem niżej niż u konkurencji, należy tylko pamiętać, że bez dobrego wzmacniacza takiego basu nie uzyskamy. Szelest wysokich tonów może nie każdemu odpowiadać, ale jakie kolumny w tej cenie są wzorem neutralności?

Według mnie Maestro III są najlepszymi zespołami głośnikowymi na tym poziomie cenowym, jakie Tonsil kiedykolwiek wyprodukował, więc poważnie zastanawiam się nad ich kupnem. Nie po to, żeby stały gdzieś w kącie, jak stare Altusy u niektórych moich znajomych, ale żeby ich czasami posłuchać, bo to przecież solidny polski wyrób, będący częścią legendy lat minionych, do których wracamy z coraz większym rozrzewnieniem wraz z upływem lat.

Werdykt: Tonsil Maestro III

★★★★★ Maestro III to przemyślany i dopracowany projekt. Trójdrożny układ oparty na dwóch wooferach pozwoli wielu miłośnikom domowego hi-fi wspiąć się na kolejny etap w odkrywaniu piękna muzyki


Pobierz aplikację Hi‑Fi Choice

Użytkowników tabletów Apple iPad oraz urządzeń z systemem Android zapraszamy do App Store lub Google Play w celu bezpłatnego pobrania zarówno aplikacji, jak i wszystkich wydań w atrakcyjnej szacie graficznej.

Download on App Store
Get it on Google Play
Jeśli korzystasz z komputera musisz zainstalować wtyczkę Adobe Flash Player 10.2.0 lub nowszą aby czytać wydania cyfrowe w atrakcyjnej szacie graficznej.