Unison Research Absolute 845 SE/MAX2

Unison Research Absolute 845 SE/MAX2 Test

Przetestowaliśmy nietuzinkowy system włoskiej firmy Unison Research – topowy wzmacniacz lampowy i kolumny

  • Data: 2017-02-15

Dzień spotkania w siedzibie warszawskiego dystrybutora, firmy Trimex zaczął się niczym w wierszu wieszcza socjalizmu – Majakowskiego:

"Mróz trzaskający.

Zima – niczego.

A bluzy się lepią od potu,

W bluzach komuniści.

Ładują drzewo.

Czas: Popołudnie. Sobota".

Wprawdzie nie komuniści, a recenzenci i nie drzewo, a akumulatory samochodowe, bo spotkanie wypadło akurat w najzimniejszy dzień nowego roku, kiedy to temperatura w Suwałkach spadła do -30 stopni Celsjusza, ale czas się zgadzał – popołudnie, sobota.

Z, bagatela, dwugodzinnym opóźnieniem, wynikłym z nieplanowanego unieruchomienia naszych pojazdów, stawiliśmy się wreszcie na miejscu. Rzadko prowadzimy testy poza swoimi systemami, ale tym razem sytuacja była wyjątkowa – wąskie ramy czasowe i ciężar urządzeń – ponad 210kg netto (bez opakowań) przemówiło do recenzenckiego "widzimisia". Tak więc nikt z redakcji nie porwał się na próbę wyniesienia tego gdziekolwiek poza salę odsłuchową firmy Trimex.

Na miejscu zastaliśmy zacnie wyglądający system i już pierwszy rzut oka na potężny wzmacniacz lampowy przekonał nas, że decyzja o przyjeździe tutaj była ze wszech miar słuszna.

Wzmacniacz Unison Research Absolute 845 SE wygląda niesamowicie, choć jego uroda może być dyskusyjna, mimo że mamy do czynienia z włoskim wzornictwem. Nie jest to projekt rzucający na kolana każdego, jak Alfa Romeo czy Ferrari Giorgetta Giugiaro, ale naprawdę może się podobać, bo na wzornictwie Włosi znają się jak mało kto, co doskonale potwierdzały stojące w sali odsłuchowej kolumny Unison Research MAX 2. Nie bez kozery producent sugeruje takie właśnie zestawienie urządzeń, bo zarówno dźwiękowo, jak i wzorniczo stanowią idealne połączenie, a poza niepowtarzalnym projektem urządzenia zachwycają świetną jakością wykonania.

Unison Research Absolute 845 SE – budowa

Topowy, zintegrowany wzmacniacz zbudowano z wykorzystaniem dwóch żarzonych lamp mocy typu 845 w jednym kanale, połączonych z sobą w układzie Parallel Single Ended. Dzięki takiemu rozwiązaniu uzyskano znacznie większą moc wyjściową w stosunku do pojedynczej lampy, ale co najważniejsze, zachowano charakter brzmienia układu SE. W stopniu wejściowym i sterującym znajdują się trzy lampy 12AX7 oraz jedna 12AU7. Część z nich obsługuje wbudowane wejście gramofonowe dla wkładek typu MM. Przed lampami wejściowymi umieszczono przekaźnikowy selektor niesymetrycznych wejść RCA oraz potencjometr regulacji głośności firmy ALPS, o symbolu RK27 – czyli popularny tzw. "Blue Velvet". W takiej konfiguracji osiągnięto moc 40W RMS. Do wzmacniacza możemy podłączyć zestawy kolumn o impedancji znamionowej w zakresie od 4 do 8Ω. Na tylnej ściance przewidziano do tego celu dwa odczepy, dodatkowo zdublowane, mogące z łatwością obsłużyć przewody głośnikowe typu bi-wire. Zasilanie bazuje na klasycznych mostkach Graetza oraz filtracji z wykorzystaniem dławików, rezystorów i kondensatorów. Sekcja ta jest bardzo rozbudowana. Topologia układu sugeruje osobną filtrację napięć dla każdego z kanałów. W przypadku triod bezpośrednio żarzonych, takich jak 845, 300B czy 2A3, jakość zasilania jest sprawą kluczową. W tym wypadku nie można mieć większych zastrzeżeń, ale w topowej konstrukcji wypadało jednak użyć prostowników lampowych. Aby mieć pewność, iż wzmacniacz ma ustawiony odpowiedni punkt pracy, konstruktorzy umieścili pośrodku urządzenia dwa analogowe wskaźniki wychyłowe. Na ich skali zaznaczono kolorem zielonym poprawne ustawienie prądu podkładu (BIAS). Dzięki temu użytkownik bez problemu może sam sprawdzić parametry, a także wyregulować je za pomocą pokręteł, bez użycia żadnych dodatkowych, wyspecjalizowanych narzędzi. Budowa może sugerować, iż są to monobloki, ale nic bardziej mylnego. Wzmacniacz wykonano co prawda w układzie dual-mono, ale np. złącza wejściowe znajdują się tylko z lewej strony. Świadczy to o tym, iż sprzętu nie można podzielić na części.

Absolute 845 SE to ciężka, 90-kilogramowa zwarta konstrukcja. Obudowę wykonano z bardzo grubych blach, a boki i front ozdobiono drewnem. Całość jest sztywna, nie rezonuje i sprawia wrażenie bardzo solidnej konstrukcji. Różnorodność i masa użytych materiałów znacząco poprawia tłumienie drgań, co jest szczególnie ważne w przypadku wrażliwych konstrukcji lampowych. Wisienką na torcie jest górna pokrywa wzmacniacza, którą wykonano z pięknej, połyskującej, giętej miedzi. Na płycie czołowej widnieją cztery duże czarne pokrętła. Kultura ich pracy nie powinna zawieść nawet najbardziej wymagających klientów. Wszystko chodzi gładko, z lekkim, przyjemnym oporem. Manipulatory te odpowiadają za selektor wejść, przełącznik pętli magnetofonowej, wyłącznik zasilania oraz regulację głośności. Tę ostatnią funkcję zazwyczaj korygujemy najczęściej, a w tym wypadku będziemy musieli robić to ręcznie. Wzmacniacz nie ma bowiem możliwości obsługi za pomocą pilota zdalnego sterowania. W tej sytuacji, pod względem funkcjonalnym, należy potraktować Absoluta jak dobry gramofon, do którego trzeba się od czasu do czasu pofatygować.

Unison Research MAX 2 – budowa

Kolumny zbudowano z myślą o współpracy z konstrukcjami lampowymi. Zwrócono szczególną uwagę nie tylko na wysoką skuteczność, ale także na płaski przebieg impedancji, który pozwala na bezstresową pracę wzmacniacza. MAX 2 to kolumny dwudrożne w obudowie typu bas-refleks, z wylotem umieszczonym na froncie obudowy. Pozwala to na łatwiejsze ustawienie ich w pomieszczeniu.

Głośnik niskotonowy to potężny 15-calowy układ włoskiej produkcji z membraną wykonaną z mieszanki materiałów organicznych oraz włókien węglowych. Połączono ją z dwuwarstwową cewką o średnicy 100mm z aluminiowym karkasem. Cewkę umieszczono w solidnym magnesie neodymowym. Zawieszenie górne membrany jest w kształcie przebiegu trójkątnego. Zrealizowano je przy użyciu materiału będącego mieszanką bawełny i poliestru oraz pokryto specjalną warstwą ochronną. Kosz głośnika w celu osiągnięcia maksymalnej sztywności konstrukcji jest odlewany. Producent deklaruje wytrzymałość mocową, ciągłą na poziomie powyżej 800W RMS.

Głośnik wysokotonowy to konstrukcja tubowa, również włoskiej produkcji. Zastosowano tu tytanową membranę o średnicy 74mm umieszczoną w aluminiowej obudowie. Driver został połączony z tubą o eliptycznym kształcie, wykonaną z poliuretanu, o szerokim polu rozproszenia dźwięku (60x90 stopni). Kierunkowość nie wpływa znacząco (±0,85dB) na pasmo przenoszenia do 12kHz.

Zwrotnicę zaprojektowano na płytkach drukowanych, używając filtrów o nachyleniu zbocza 6dB oraz 12dB na oktawę. Zastosowane podzespoły są odpowiednio parowane. Do jakości wykonania i zastosowanych komponentów nie można mieć żadnych zastrzeżeń – kondensatory marki Mundorf, powietrzne cewki z miedzi beztlenowej czy rezystory MOX świadczą o poważnym podejściu do tematu. Zwrotnica ma układ korekcji impedancji taki, aby była ona zgodna z normą DIN 45500 dla zespołów głośnikowych o impedancji znamionowej 8Ω. Dodatkowo mamy możliwość włączenia filtru dolnoprzepustowego, który wprowadza lekkie opadanie pasma przenoszenia w zakresie wysokich częstotliwości.

Obudowę wykonano z solidnych płyt MDF o grubości 25mm (z wyjątkiem frontu, który ma grubość 30mm) oraz oklejono naturalnym fornirem i skórą ekologiczną. We wnętrzu znajdziemy liczne wzmocnienia oraz ścianki pokryte materiałem wytłumiającym w kształcie piramidek. Głośniki zlicowane są z frontem, aby uniknąć podkolorowań w średnich zakresach częstotliwości.

Reasumując, są to kolumny uniwersalne, które mogą być użyte zarówno w domu, jak i w systemach profesjonalnych.

Jak to gra?

Trzeba przyznać, że zestaw gra tak samo imponująco, jak wygląda – zamaszyście, ale w sposób tak żywy i naturalny, że wręcz trudno przestać go słuchać. Nie da się ukryć, że tubowe kolumny są absolutnie nie do pobicia przez tradycyjne konstrukcje kopułkowe, a w połączeniu z wielkim, 38-centymetrowym niskotonowcem zwyczajnie wbijają w fotel. Obawiam się, że zrezygnowałabym ze swoich Dynaudio na rzecz MAX-ów w jednej sekundzie, gdyby tylko zmieściły się w moim pokoju, ale niestety ich rozmiary, ku mojej rozpaczy, skutecznie wykluczają taką zamianę.

A skoro testowaliśmy kolumny tubowe, to oczywiście w repertuarze nie mogło zabraknąć Pink Floydów, którzy są mistrzami planów i teł, ukrytych dźwięków, stuków, puków, szelestów, audio-planktonu i innych smaczków. Wszystko to oczywiście dało się usłyszeć, bo testowany zestaw okazał się wyjątkowo skrupulatny, ale mimo to zaskoczył mnie bardzo, gdy w piątej minucie utworu "Echoes" usłyszałam szelest, o istnieniu którego przypominam sobie jedynie podczas odsłuchów sprzętu wysokiej jakości. Oto właśnie niezaprzeczalna wyższość konstrukcji tubowych. I jeszcze ta scena! – szeroka, rozciągająca się poza linię kolumn, głęboka i wysoka na tyle, że każdy plan zbudowany przez Watersa znalazł dla siebie miejsce, umożliwiając słuchaczowi napawanie się w pełni tym muzycznym spektaklem.

Po muzycznej ekwilibrystyce przyszła kolej na klimatyczną płytę "Wars" z muzyką Henryka Warsa w instrumentalnej wersji duetu Hołownia – Pulcyn. Fortepian to instrument trudny do odtworzenia, ale ten włoski system nie miał najmniejszych problemów, żeby zabrzmiał jak podczas koncertu na żywo. Był dźwięczny, sprężysty i przyjemnie miękki – Hołownia gra w charakterystyczny dla siebie sposób, prowadzi mały romans z instrumentem, dźwięk jest lekki, zwiewny, krystaliczny, ale jednocześnie ma właściwy ciężar. Natomiast w przypadku Pulcyna słychać jego oddech i odgłosy przesuwania palców po strunach. Bas był punktualny, dobrze dociążony i przyjemnie nisko schodzący oraz, co ważne, bez nadmiernych wybrzmień.

Na płycie " Tribute to Andrzej Zaucha" Kuby Badacha dało się zauważyć dużą naturalność zarówno instrumentów, jak i wokalu. Piękna szeroka scena z dużą głębią bez problemu zmieściła wszystkie instrumenty, których lokalizacja i rysunek dały wrażenie żywego koncertu. Blachy skrzyły się gdzieś z tyłu, słychać było uderzenia miotełek o talerze, których złocisty dźwięk pozostawał klarownie czysty i ciepły zarazem.

Głos Badacha, który znam i uwielbiam, i niejednokrotnie słyszałam na żywo w różnych salach oraz warunkach, został zaprezentowany w nieprawdopodobnie naturalny sposób, z obłędną barwą i fantastyczną artykulacją! Wszystko to dawało wrażenie, jakby Badach śpiewał tylko dla mnie, stojąc na środku pokoju odsłuchowego Trimexu w tę mroźną, zimową sobotę.

Słychać było naprawdę wszystko, lekkie przeszkadzajki w tle nie były tylko pustym szumem czy głuchym cykaniem, dało się usłyszeć przesypujące się w nich ziarna. Saksofon pozostawał czysty, a jego ciepły dźwięk koił zmysły. Jednak najbardziej spektakularnie zabrzmiała perkusja, już dawno nie słyszałam takiego blasku, lekkości i bogactwa dźwięków.

W zasadzie na tym miałam zakończyć, ale jeszcze na odchodne postanowiłam posłuchać Dead Can Dance "Into the Labyrinth" i aż usiadłam z wrażenia. Tubowa góra była niesamowita! Ta mnogość szczegółów, barwa wokali, trójwymiar sceny, wszystko! Dead Can Dance było eteryczne, mistyczne, jakby nie z tego świata, ale miejscami brzmiało też monumentalnie, wypełniając dźwiękiem każdy zakamarek pokoju.

Testowany zestaw Unison Research hipnotyzuje dźwiękiem, roztaczając przed słuchaczem wielowątkowy spektakl pełen feerii barw, szczegółów i niespodzianek, tak niesamowity, że prawie nierealny, ale z pewnością niezapomniany. Doprawdy nieczęsto zdarza mi się słuchać tak niesamowicie brzmiącego zestawu stereo. Szkoda tylko, że jego cena jest poza możliwościami większości melomanów, dlatego warto korzystać z każdej nadarzającej się okazji, aby pieścić zmysł słuchu tak wspaniałymi dźwiękami. Ten wzmacniacz został sprowadzony z Włoch specjalnie na wystawę Audio Video Show 2016, cieszę się więc, że zdążyliśmy go posłuchać, zanim został odesłany. Kolejna możliwość nadarzy się być może przy okazji następnej edycji wystawy AVS.

Werdykt: Unison Research Absolute 845 SE/MAX2

★★★★★ Fantastyczny zestaw muzyczny, który roztacza przed słuchaczem wspaniały wielobarwny spektakl muzyczny. Oferuje wyrafinowany dźwięk ze zjawiskową górą