Bowers & Wilkins 805 D3

Bowers & Wilkins 805 D3 Test

Testujemy najnowszą wersję kolumn podstawkowych z flagowej serii 800 legendarnej firmy B&W

  • Data: 2017-11-07

Myślę, że miłośnikom dobrego brzmienia firma Bowers & Wilkins jest dobrze znana. Została ona założona w Worthing, na południe od Londynu, w 1966 roku. Już w tym samym roku wyprodukowano pierwsze kolumny, wtedy jeszcze z głośnikami pochodzącymi od innych producentów. Od tamtego czasu firma cały czas się rozwija, proponując kolumny dla wielu odbiorców i w wielu zakresach cenowych. Co ważne, wszystkie ważniejsze elementy – od obudów po głośniki – wytwarza samodzielnie, co pozwala na zachowanie najwyższych standardów. Ikoną, produkowaną nota bene od 1993 roku do dziś, są Nautilusy, kolumny o charakterystycznym kształcie i doskonałym brzmieniu. Ale B&W to nie tylko kolumny, firma współpracuje z producentami samochodów, tworząc dla nich zestawy nagłaśniające. Stosunkowo niedawno w ofercie pojawiły się wysokiej klasy słuchawki, także bezprzewodowe. Firma Bowers & Wilkins stworzyła również Society of Sound, internetowy serwis zapewniający dostęp do nagrań w wysokiej rozdzielczości.

Model 805 D3 to najnowsza wersja kolumn podstawkowych. Seria 800 to topowa propozycja brytyjskiego producenta, gdzie wykorzystano pełnię wiedzy i umiejętności inżynierów oraz projektantów firmy. W porównaniu z wcześniejszymi wcieleniami, w nowym modelu znajdziemy sporo ulepszeń, jak choćby głośnik wysokotonowy z diamentową membraną czy membrana Continuum w przetworniku średnio-niskotonowym.

Diament i Continuum

Testowane 805 D3 należą do najnowszej i najwyższej serii kolumn B&W. Tak więc pomimo niewielkich rozmiarów, 805 mają obudowę wzmocnioną systemem Matrix, czyli poprzeczek zamontowanych wewnątrz, powodujących, że obudowa zachowuje się niemal jak zbudowana z litego materiału. Sama obudowa jest wygięta, ma kształt zbliżony do lutni, co ma za zadanie eliminowanie fal stojących wewnątrz obudowy. Głośnik wysokotonowy wyposażono w membranę diamentową, firma twierdzi, że to jedyna kolumna podstawkowa z takim głośnikiem - jest zamontowany w specjalnej, aluminiowej tubie tłumiącej na górnej powierzchni kolumny. Ta tuba ma specjalny profil, powodujący wygaszanie fal generowanych przez membranę, ale poruszających się do tyłu kolumny, co ma poprawić odpowiedź impulsową membrany. W tej serii kolumn B&W zrezygnowało z kevlaru w głośniku średniotonowym, który do tej pory było niejako znakiem rozpoznawczym produktów z Worthing. W tym modelu zastąpiono go nowym materiałem, nazwanym Continuum, który ma mieć jeszcze lepsze właściwości i przenosi zniekształcenia poza częstotliwości obsługiwane przez głośnik. Różnicę łatwo zaobserwować – nowe włókno nie jest już żółte tylko srebrne. Także mocowanie głośnika średnio-niskotonowego jest odmienne niż w starszych modelach. Nie ma tutaj podfrezowania pod kołnierz głośnika, a zamiast tego zastosowano aluminiowy pierścień, nieco wystający przed ściankę przednią, do którego przymocowano głośnik. Poniżej głośnika znajdziemy port bas-refleks z typowymi dla B&W wgłębieniami zmniejszającymi turbulencje powietrza. Wygląda to bardzo dobrze, chyba że chcemy zamontować maskownicę, bo ta wystaje dość mocno do przodu.

Podstawkowy high-end

Przyznam się bez bicia, że lubię brzmienie kolumn ze stajni Bowers & Wilkins. Miarą mojego przywiązania do ich brzmienia mogą być używane przeze mnie od wielu kolumny tej marki, a mianowicie B&W 804S. Mają one typowe dla tego producenta cechy, czyli aluminiowy wysokotonowiec w tubie, kewlarowy średniotonowiec i basowce z materiału Rohacell. Ale jak wspomniałem w poprzednim akapicie, firma nie stoi w miejscu, proponuje nowe rozwiązania i nowe materiały. A te mają zdecydowany wpływ na jakość dźwięku. Testowane 805 D3 grają wybitnie! Powiem więcej, te podstawkowce zaprezentowały najlepsze wysokie tony, jakie do tej pory udało mi się słyszeć. Kropka.

Muszę też od razu wspomnieć, że 805 grają bardzo otwartym i dość jasnym dźwiękiem. Nie szczędzą wysokich tonów w żadnym nagraniu, ale jakość tego co proponują w tym zakresie jest absolutnie wybitna. Usłyszymy absolutnie wszystko, co zostało nagrane na nośniku, niezależnie od tego czy to srebrna płyta, winyl czy plik. Każdy dźwięk, też i sybilanty, jeśli są na nagraniu, każdy element pozamuzyczny, niemal każde machnięcie batutą wywołujące turbulencje powietrza wokół niej – nic nie ginie, nic nie jest zawoalowane, nic nie jest ukryte czy zmiękczone. Ale żaden z tych dźwięków nie kłuje w uszy, nie wywołuje pękania szkliwa na zębach, czy podobnych objawów. To absolutnie niesamowite, że słysząc to wszystko, brzmienie jest gładkie i przyjemne. Chyba rzeczywiście diament to najlepsze tworzywo na membrany głośników wysokotonowych. Usiłowałem przekonać testowane B&W do ukazania jakiejś słabości tego zakresu, playlista Roona (w tej chwili to nasz redakcyjny odtwarzacz muzyki z plików – rewelacyjny!) zawierała utwory od Yello, przez Annę Marię Jopek, Manu Katche po klasykę graną przez Berlińczyków pod Karajanem, ale nie udało mi się ich wyprowadzić z równowagi. Jedyne słyszane przeze mnie kolumny, które są porównywalnie dobre, pod względem jakości tej części pasma, to Gauder Berlina RC-8.

Dużym zaskoczeniem był dla mnie bas. Schodził naprawdę nisko, był ładnie wypełniony, miał całkiem sporo wypełnienia, a do tego był szybki jak błyskawica. Słuchając muzyki rockowej czy jazzu absolutnie niczego mi nie brakowało. Ale, jak już wspomniałem, kolumna podstawkowa ma swoje ograniczenia. Bezpośrednie porównanie z wolnostojącymi 804 udowodniło, że rozmiar i ilość wooferów ma znaczenie, szczególnie jeśli ktoś lubi masowanie trzewi i furkot nogawek od spodni. 805 D3 nie były w stanie oddać potęgi największych piszczałek organowych, czy zatrząść ścianami przy uderzeniach w największy bęben Kodo czy syntetycznych pomrukach rodem z płyt Björk. Ale nie można tego traktować jako zarzut, ja po prostu odnotowuję fakt, gdyż każdy podstawkowiec ma takie ograniczenia. A jeśli nie będzie się miało możliwości bezpośredniego porównania z kolumnami o sporo większych możliwościach w zakresie basu, to nawet tego nie zauważymy. Ponadto rytmika i kontrola tego zakresu jest świetna, więc zdecydowanie nie można narzekać.

Jeśli chodzi o średnicę, to w pierwszym momencie odnosimy wrażenie, że jesteśmy po chłodnej stronie mocy – jest ona nieco niedoświetlona. Jednak po posłuchaniu tych kolumn przez dłuższy okres czasu, stwierdzam, że to tylko wrażenie. Owszem, średnica w 805 jest w odbiorze dość chłodna, nie ma tam pozłoty znanej z kolumn takich jak Harbeth czy Trenner & Friedl, bo B&W postawiło na neutralność. Po prostu nie ma wycieczek w żadną ze stron, zimna czy ciepła, jesteśmy niemal idealnie na środku skali. Dodatkowo wspomniane wrażenie potęgują wysokie tony, które dodają dodatkowej lekkości brzmieniu. Ale tak czy siak rozdzielczość całych kolumn, jak i samej średnicy, jest bardzo dobra. A to przekłada się na doskonałą reprodukcję dźwięku, jak i jego gładkość.

Na koniec wspomnę jeszcze o takich oczywistościach jak budowa sceny czy spójność brzmienia. W obu przypadkach jest bardzo dobrze. Scena proponowana przez 805 jest szeroka i głęboka, a ustawienie muzyków na niej holograficznie precyzyjne. Muzycy mają też mnóstwo miejsca wokół siebie, na pewno nie będą się nawzajem szturchać przy ruchach smyczkiem. Omawiając poszczególne podzakresy pasma nie wspomniałem jeszcze, że inżynierom udało się idealnie zespolić oba głośniki zamontowane w kolumnie – absolutnie nie słychać miejsca podziału pasma; kolumna gra jak jeden głośnik. Wpływa to bardzo dobrze na całość odtwarzanej muzyki; ta jest spójna w całym paśmie.

Warto wiedzieć

Prawdopodobnie większości z Państwa Bowers & Wilkins kojarzy się jedynie z kolumnami. Do niedawna rzeczywiście tak było. Ale od lat dwutysięcznych firma sięga dalej, proponując rozwiązania sięgające poza ten teren. Współpracując z firmami motoryzacyjnymi przygotowała specjalne nagłośnienie dla aut Jaguara, Maserati, Volvo czy BMW. Stworzono także zestawy do słuchania muzyki z iPoda - w 2007 roku powstał "Zeppelin", urządzenie nazwane tak ze względu na swój kształt, pozwalające wpiąć iPoda w podstawkę i słuchać muzyki z niego w doskonałej jakości. W tym samym roku powstało Society of Sound, miejsce dla pasjonatów muzyki, tych słuchających, jak i tych ją tworzących. Twarzą tego projektu został Peter Gabriel, który udostępnia część swojej muzyki w jego ramach. Ale także mniej znani, choć świetni, muzycy mogą tam zaistnieć.

Po 2010 roku firma poszła kolejny krok dalej i wprowadziła na rynek słuchawki swojego projektu. Te od razu zdobyły uznanie użytkowników, są też cały czas udoskonalane, np. od niedawna dostępna jest wersja bezprzewodowa nauszników P5 czy tłumiące hałas PX. Także pole nagłośnienia estradowego zostało zbadane przez Brytyjczyków, stworzyli zestaw pod nazwą Sound System, który posłużył, między innymi, do nagłaśniania koncertów takich jak Womad czy Primavera Sound Festival.

Jednak centrum zainteresowania firmy stanowią cały czas kolumny dla zastosowań domowych. Ostatnio na rynek trafiła odnowiona seria 700, gdzie znajdziemy coraz więcej rozwiązań do niedawna zarezerwowanych dla topowej serii, takich jak wysokotonowce w tubie tłumiącej czy średniotonowce z membraną Continuum.

Podsumowanie

Pomimo tego, że lubię markę Bowers & Wilkins, nie spodziewałem się, że 805 D3 okażą się aż tak dobre. Po kilkunastodniowym teście, zacząłem się poważnie zastanawiać nad zmianą swoich 804S na nowszy model – testowane podstawkowce były tak dobre w zakresie góry, że powrót do moich kolumn był dość bolesny... Jak widać w dziedzinie kolumn nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa, nowości wprowadzanie przez brytyjskiego producenta zdecydowanie należy zaliczyć na plus. High-end na podstawce? Tak, absolutnie!

Werdykt: Bowers & Wilkins 805 D3

★★★★★ High-end na podstawce. Jeśli szukamy ultimatum brzmienia z niewielkiej kolumny, do nagłośnienia małego metrażu, to prawdopodobnie Bowers & Wilkins 805 D3 będzie tym złapanym króliczkiem