JBL Playlist

JBL Playlist Test

W dobie coraz popularniejszego bezprzewodowego odtwarzania muzyki firma JBL proponuje głośnik o nazwie Playlist, który pozwala na strumieniowanie zarówno lokalnie, z urządzeń przenośnych, jak i poprzez chmurę

  • Data: 2017-05-18

Playlist to kolejny bezprzewodowy głośnik w ofercie JBL-a. Czy oferuje coś, czego nie potrafi Flip albo Charge? Owszem – wbudowaną funkcję Google Cast i Spotify Connect, dwupasmowe połączenie Wi-Fi oraz możliwość odtwarzania dźwięku o jakości 24bity/96kHz z funkcją gapless i wsparciem chmurowym. Brzmi to całkiem nieźle, prawda? A jak sprawdza się w praktyce?

Budowa i funkcjonalność

Playlist to urządzenie bezprzewodowe, aczkolwiek określenie to odnosi się tylko do połączenia ze źródłem dźwięku. Bez kabla zasilającego się nie obejdzie, bo głośnik nie ma wbudowanej baterii. Wszystko inne odbywa się już bez przewodów, no chyba że komuś przyjdzie ochota na podłączenie do niego np. przenośnego odtwarzacza plików poprzez wejście minijack ukryte we wnęce w podstawie.

Wygląd tego grajka niczym szczególnym nie zaskakuje, choć jak na JBL-a jest jednak dość nietypowy – eliptyczny, jajowaty kształt to pewne novum w ofercie producenta znanego przede wszystkim z głośników w formie krążka czy walca. Playlist jest wyraźnie większy od takiego Flipa 4 (zob. recenzję w nr. 4/17 HFC&HC), ale wciąż zgrabny, nie na tyle jednak, by przenosić go jedną ręką (brak tu zresztą jakiegokolwiek uchwytu itp.). To typowy sprzęt stacjonarny, który świetnie zaprezentuje się np. na biurku czy komodzie w salonie.

Stosunkowo płaski, przynajmniej w porównaniu z tyłem, front w zasadzie w całości przykrywa tekstylna, gęsto utkana maskownica z eleganckim logo wpisanym w kwadrat (metalowa płytka). Pod nim znalazła się podświetlana na biało ikona sygnalizująca połączenie Wi-Fi. Dwóm wooferom o średnicy 57mm ukrytym pod grillem towarzyszy owalny przetwornik pasywny umieszczony w tylnej, wypukłej części głośnika. Wykonano ją z wysokiej jakości matowego plastiku (dostępne są wersje czarna, biała i niebieska; maskownice i membrana pasywna mają taki sam kolor, jak obudowa), a w jej górnej części umieszczono prosty panel sterujący, na który składają się podświetlany włącznik, play/stop, "–" i "+" regulujące głośność oraz przycisk parowania Bluetooth (Playlist korzysta także z tej technologii). W praktyce jednak cała kontrola sygnału – odtwarzanie, pauzowanie, zmiana utworów, regulacja głośności – będzie odbywać się za pośrednictwem urządzenia mobilnego (podczas testu korzystałem z Samsunga Galaxy S7 z Androidem w wersji 7.0), co jest równie skuteczne, ale bez porównania wygodniejsze.

Do słuchania muzyki przez Wi-Fi przyda się aplikacja Google Home, która integruje muzykę zapisaną w pamięci urządzenia mobilnego (dostęp do niej uzyskujemy przez Google Play Music) oraz inne aplikacje audio, takie jak Spotify, TIDAL, Deezer, TuneIn Radio, 7digital Music i wiele innych. Do odtwarzania muzyki w usłudze Spotify potrzebna będzie jej wersja Premium, co oczywiście wiąże się z opłatą abonamentową. Nie trzeba też chyba tłumaczyć, że aby na głośniku Playlist słuchać muzyki z TIDAL-a, trzeba najpierw utworzyć w tym serwisie konto, a następnie wykupić subskrypcję albo przynajmniej zdecydować się na tzw. okres próbny.

Aby rozpocząć strumieniowanie muzyki bezpośrednio z chmury do głośnika, wystarczy (po uprzedniej konfiguracji Wi-Fi) tapnąć na przycisk Cast lub Spotify w wybranej aplikacji muzycznej. Jeśli ktoś nie przepada za serwisami streamingowymi i zdecydował się na "własną chmurę" w postaci dysku sieciowego, może odtwarzać muzykę, wykorzystując kompatybilność głośnika JBL-a z serwerami UPnP/DLNA. Warto w tym celu zainstalować na smartfonie/tablecie aplikację Hi-Fi Cast. Oprócz tego, że prześle się w ten sposób nawet sygnał 24/96, to jeszcze uda się to zrobić w trybie gapless, co w przypadku nagrań koncertowych czy tzw. koncept albumów ma kapitalne znaczenie.

Pozostaje jeszcze pytanie o Bluetooth – czy warto z niego korzystać? W przypadku wystąpienia problemów z siecią na pewno tak, jednak generalnie większe korzyści płyną z wykorzystania Chromecasta działającego przez Wi-Fi: dzięki temu możliwe jest m.in. połączenie z głośnikiem więcej niż jednego urządzenia mobilnego (muzykę do Playlista mogą więc strumieniować np. członkowie rodziny lub znajomi używający swoich telefonów/tabletów bez konieczności konfigurowania dodatkowych ustawień) i kontrola odtwarzania z każdego miejsca w domu, a ponadto korzystanie z telefonu w czasie strumieniowania (można odbierać połączenia telefoniczne, grać, wysyłać sms-y itp.) bez zakłócania odtwarzanej na głośniku muzyki oraz, co bardzo ważne, bez rozładowywania baterii telefonu, o lepszej jakości dźwięku nie wspominając.

Jakość brzmienia

Playlist to nie cudna wydmuszka, a głośnik – chciałoby się powiedzieć – z krwi i kości, oferujący kawał naprawdę sensownego dźwięku. Przykładanie doń typowo audiofilskiej miary mija się co prawda z celem, ale też nie ulega wątpliwości, że ta konkretna propozycja JBL-a znacznie łatwiej przekona do siebie nawet wybrednych melomanów ceniących sobie wysoką jakość dźwięku. Nie ma bowiem najmniejszego powodu, by na widok Playlista brali nogi za pas. Powodem takiego stanu rzeczy jest, obok rzecz jasna samego brzmienia, wspomniana już możliwość korzystania z sieci Wi-Fi. Nie chodzi tu nawet o możliwość odtwarzania plików hi-res, a o niezakłócanie muzyki powiadomieniami i innymi irytującymi odgłosami, których wyłączenie wymaga nieraz żmudnego grzebania w ustawieniach smartfona.

Trochę na przekór temu, co z Playlista da się wycisnąć, odsłuchy rozpocząłem od Jacaszkowych "Kwiatów" (z TIDAL-a), które mają znacznie więcej wspólnego z estetyką lo-fi niż tzw. audiofilskimi klimatami. Sporo w tej muzyce przesterów czy "usterek", zamierzonych brudów i warstw szumu. Instrumenty mają rozmyte kontury, a akustyka jest dość duszna i mętna. Artysta postarał się jednak, by zwłaszcza na dalszych planach sporo się działo. Fabulistyka na temat niesamowitej stereofonii czy kościelnej przestrzeni w kontekście głośnika bezprzewodowego zakrawałaby na żarty, więc napiszę po prostu jak jest: JBL-owi udaje się pokazać całkiem sugestywne wrażenie głębi "sceny" – przede wszystkim za sprawą dużego, dobrze rozciągniętego basu i umiejętności wniknięcia w muzyczną materię. W drugim na przywołanej płycie utworze "To Perenna" wokal Hanny Malarowskiej jest wyraźnie oddalony, niejako wkomponowany pod warstwę muzyczną, co Playlist pokazał bezbłędnie, ładnie wydobywając przy tym delikatny puls elektroniki. Z kolei z utworu "Old Song" z płyty "The Blue Notebooks" Maksa Richtera udało mu się wyciągnąć przejeżdżający "za oknem" pociąg – może i efekt nie był tak sugestywny, jak na kolumnach czy słuchawkach, ale przynajmniej był – są głośniki, które zupełnie tego "nie widzą".

Z tzw. lo-fi czy też modern classical Playlist radzi więc sobie całkiem dobrze, a co z "muzyką taneczną dla pokolenia spędzającego czas przed ekranami"? Z takim repertuarem (np. Traxman) głośnik JBL-a wypada równie przekonująco, bez problemów nadążając czy to za pędzącymi "trzaskami" perkusji, czy też kawalkadami kick-drumów. Żywiołowy, czysty środek pasma, wyraziste wysokie tony plus lekka "odchyłka" w paśmie basu, polegająca na wyraźnym nasyceniu niskich składowych, ich ociepleniu kosztem szybkości ataku, daje bardzo satysfakcjonujący efekt. Bas jest tu poniekąd subwooferowy – nastawiony na zejście i zwiększenie potęgi brzmienia, z pewnością pomoże rozbujać ospałe od gapienia się w kilkucalowe wyświetlacze towarzystwo podczas kameralnych domowych imprez.

Warto wiedzieć

Wbudowany w głośnik bezprzewodowy, Chromecast to technologia Wi-Fi, która pozwala strumieniować muzykę bezpośrednio z chmury. Urządzenie przenośne (smartfon/tablet) działa wówczas jako pilot. Niezbędnych ustawień dokonuje się za pomocą aplikacji Google Home, która na urządzeniach Chromecast Audio pozwala m.in. na uruchamianie i wstrzymywanie odtwarzania oraz zmianę głośności, jak również na odkrywanie nowych aplikacji, ofert i treści.

Podsumowanie

Playlist to głośnik na miarę naszych czasów i na skalę możliwości JBL-a, odpowiadający na najważniejsze aktualne potrzeby rynku. Po pierwsze jest bezprzewodowy. Po drugie łączy przesyłanie plików przez Bluetooth oraz Wi-Fi, bo coraz częściej strumieniujemy muzykę z chmury. Po trzecie oferuje świetną jak na głośnik bezprzewodowy jakość dźwięku. To musi być hit, nie ma innej opcji.

Werdykt: JBL Playlist

★★★★★ Pomysłowe i proste w obsłudze, a przede wszystkim skuteczne narzędzie do słuchania muzyki bezpośrednio z chmury