Musical Fidelity M6s Encore 225

Musical Fidelity M6s Encore 225 Test

Rosnąca popularność urządzeń all-in-one wymusza na producentach uzupełnianie katalogu o takie właśnie konstrukcje – Musical Fidelity z modelem Encore udowadnia, że swobodnie czuje się również na tym polu

  • Data: 2017-12-06

Firma Musical Fidelity po zdecydowanie słabszym okresie w swojej historii powróciła niedawno do wysokiej formy głównie za sprawą usystematyzowania oferty i wyraźnego przyporządkowania urządzeń do konkretnych grup cenowych, ale także poprzez wdrożenie nowych technologii i udoskonalenie linii produkcyjnej. Obecnie ten brytyjski producent może pochwalić się ciekawą i bogatą ofertą. Co ciekawe, katalog nie opiera się wyłącznie na klasycznych komponentach stereofonicznych, Brytyjczycy starają się również zaspokoić apetyt miłośników multifunkcjonalnych urządzeń typu wszystko w jednym.

M6s Encore 225 linią stylistyczną nawiązuje do urządzeń z serii M6s. Producent podkreśla, że w modelu tym zastosowano wiele sprawdzonych rozwiązań konstrukcyjnych zaczerpniętych bezpośrednio z komponentów serii M6s, co ma wpłynąć nie tylko na wysoką jakość brzmienia, ale również bezawaryjność urządzenia. Zatem system Encore 225 jest swego rodzaju wisienką na torcie w ofercie Musical Fidelity, ponieważ łączy w sobie wiele urządzeń, co zwiększa jego użyteczność i przede wszystkim funkcjonalność. W przypadku tego konkretnego systemu stereo w jednym urządzeniu mamy: wzmacniacz, przedwzmacniacz (z którego można również wypuścić w pełni sterowany sygnał do zewnętrznych końcówek mocy, w tym do monobloków), a także odtwarzacz CD, przetwornik C/A i serwer muzyczny, jako że w urządzenie wbudowano dysk twardy, na którym można gromadzić zasoby w postaci plików muzycznych. Mamy też komputer sterujący pracą całego systemu połączony z wieloma funkcjami sieciowymi – za pośrednictwem Encore 225 możemy strumieniować muzykę z wielu innych urządzeń podłączonych do domowej sieci.

Elegancja i wiele opcji

Musical Fidelity projektuje eleganckie urządzenia o przyjemniej dla oka linii, o czym nie raz już mogłem się przekonać. Nie inaczej jest w przypadku tego zintegrowanego systemu stereofonicznego. Przedni panel odlano z aluminium. Centralnie ulokowano wyświetlacz LCD, a po dwóch jego stronach umieszczono pokrętła selektora źródeł i regulacji głośności. Po bokach, tak jak w przypadku wzmacniaczy tej marki, zastosowano masywne aluminiowe radiatory o sporej powierzchni. Tylny panel wyposażono w praktycznie umiejscowione złącza i, co oczywiste, głośnikowe terminale wyjściowe ze stopni końcowych. Po zdjęciu górnej aluminiowej pokrywy wnętrze ukazuje logikę i porządek w ulokowaniu poszczególnych podzespołów. Uwagę zwraca między innymi centralnie umieszczony duży, wydajny transformator toroidalny (Encore jest w stanie pobierać z sieci 720W) oraz odseparowane dla lewego i prawego kanału stopnie końcowe. Niewielką płytę główną z pokładowym komputerem wyposażonym w procesor Dual Core 64-bit Intel oraz 2GB RAM ulokowano tuż za przednim panelem. Tuż pod wspomnianą płytką znalazł się napęd CD, a sekcję przedwzmacniacza, oczywiście wykonanego w technologii SMD, która jest bardzo charakterystyczna dla większości konstrukcji marki Musical Fidelity, wydzielono po części w okolicy wejść, a po części na płytkach stopni końcowych. W sąsiedztwie tylnego panelu ulokowano płytkę z przetwornikiem cyfrowo-analogowym, a tuż nad nią kolejną z modułem selektora źródeł dla przedwzmacniacza wraz z aktywnym układem przełączającym i hermetycznymi przekaźnikami. Tuż obok zabudowano 2,5-calowy dysk twardy marki Samsung. Stopnie końcowe pracujące w klasie AB wyposażono w łącznie cztery pary tranzystorów (po dwie na kanał w konfiguracji równoległej) i spore baterie z magazynem prądowym opartym na czterech dużych kondensatorach elektrolitycznych marki Jamicon (każdy o pojemności 4.700µF) dla każdego z kanałów osobno, co sumarycznie daje sporą pojemność, a tym samym obrazuje możliwości wzmacniaczy pod kątem oddawanej mocy.

Wydajność i analityczność

Musical Fidelity Encore 225 oferuje dźwięk typowy dla konstrukcji pochodzących z serii M6s, skąd zaczerpnięto stopnie końcowe. Oczywiście jeśli porównamy dźwięk Encore 225 ze wzmacniaczami serii M6s, to wszystko będzie zależeć od tego, jakie źródło zastosujemy w przypadku wzmacniaczy. Jeśli chodzi o Encore 225, to niewątpliwie podnosi on poprzeczkę źródłom typowym dla klasycznych systemów hi-fi. Mocną stroną testowanego urządzenia jest właśnie to, że może ono być traktowane jako niezależna biblioteka lub też magazyn muzycznych zbiorów – na gromadzenie danych w postaci muzycznych plików pozwala sporej pojemności wbudowany twardy dysk).

Transport CD zainstalowany w Encore 225 traktowany jest jako swego rodzaju pomost w przekazywaniu informacji pochodzących ze standardowego krążka CD, przeznaczonych właśnie do zapisu na wbudowany dysk twardy w Encore 225. Po wsunięciu płyty CD do szczeliny transportu od razu rozpoczyna się procedura, dzięki której szybko możemy zapisać muzykę w postaci plików muzycznych, oczywiście tych bezstratnych. Jak wspomniałem na wstępie opisu walorów dźwiękowych, Encore 225 oferuje brzmienie zbliżone, a wręcz naznaczone cechami charakterystycznymi dla wzmacniaczy pochodzących z serii M6s, ale niewątpliwie piętno na dźwięku odciska sposób, w jaki dochodzi do odczytu danych, ponieważ Encore 225 jest po prostu niezależnym serwerem muzycznym, więc strumieniowanie danych odbywa się przede wszystkim w jego wnętrzu, a bazą jest tutaj oczywiście dysk twardy.

Poszczególne dźwięki budowane są w oparciu o tak zwane czarne tło. Nie ma tu szumów, jakie często generowane są przez tańsze transporty CD. To z kolei pozwala wnikać w muzykę nie tylko na zasadzie dogłębnej analizy i odtwarzania najsubtelniejszych detali, ale przede wszystkim uzyskać wierny i naturalny brzmieniowy koloryt. Encore 225 śmiało można zaliczyć do grupy urządzeń odkrywających prawdę w nagraniach, ale bez przesadnej laboratoryjnej sterylności. Ten zintegrowany system stereofoniczny brzmi naturalnie, prezentując muzykę płynnie i transparentnie. Jednak z drugiej strony nie jest to z pewnością urządzenie dla fanów ciepłego i barwnego grania niczym z urządzeń lampowych. Owszem, Encore 225 bliżej jest do brzmieniowej delikatności i pastelowości, z jaką często możemy spotkać się w przypadku tych najbardziej wyrafinowanych urządzeń audio, jednak nie liczcie w jego przypadku na większą ilość ciepła i nieco wyższą temperaturę nagrań, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę sposób, w jaki prezentuje zakres średnich tonów. Jeśli jednak poszukujecie systemu all-in-one rzetelnie podchodzącego do odtwarzania muzyki, to pod tym względem jest to idealne urządzenie. A dzięki wysokiej mocy i sporej wydajności prądowej Encore 225 jest w stanie dostarczyć muzyce solidny basowy fundament z niemal perfekcyjną kontrolą. Oczywiście bas nie jest tak precyzyjny i doskonale zróżnicowany, jak w przypadku dzielonych systemów, ale poziom jaki prezentuje, spokojnie dorównuje jakością wzmacniaczom pochodzącym właśnie z serii M6s. Dzięki oddzieleniu stopni końcowych lewego i prawego kanału Encore 225 zachowuje się w pewnym stopniu jak wyrafinowane stopnie końcowe zbudowane w technologii dual mono, a przekłada się to przede wszystkim na prezentację przestrzeni.

Scena stereo budowana jest z zachowaniem pożądanej odległości między poszczególnymi źródłami pozornymi, o czym mogłem się przekonać, słuchając Sary K czy Depeche Mode. Najważniejszy jest jednak fakt, że Encore 225 równie dobrze radzi sobie z rysowaniem sceny w głąb. Jest czytelna i zostały zachowane wszelkie proporcje w oddaniu wielkości konkretnych instrumentów.

Warto wiedzieć

M6s Encore 225 zbudowano w oparciu o najlepsze rozwiązania, jakie można spotkać w zintegrowanych systemach stereo. Składa się na to kilka kluczowych elementów, takich jak odseparowane moduły dla stopni końcowych i przedwzmacniacza, a także sam fakt, że stopnie końcowe pracują praktycznie w konfiguracji dual-mono, nie licząc oczywiście wspólnego transformatora, ale i z niego, co oczywiste, wypuszczono oddzielne odczepy z napięciem dla sekcji zasilającej zarówno lewy, jak i prawy kanał. Musical Fidelity zastosował przejrzyście rozplanowaną konstrukcję modułową, a to pozytywnie wpływa na ograniczenie przesłuchów między kanałami oraz obniżenie zniekształceń. To właśnie dlatego jakość brzmienia, jaką oferuje M6s Encore 225, jest porównywalna z klasycznymi i nieco bardziej rozbudowanymi systemami stereo.

Podsumowanie

Encore 225 należy uznać za uniwersalne urządzenie oferujące wysoką jakość brzmienia dzięki użyciu przez projektantów kilku kluczowych podzespołów. Rzadko kiedy w tego typu konstrukcjach można spotkać się ze wzmacniaczami w konfiguracji dual mono. Musical Fidelity jest na tyle uniwersalnym i funkcjonalnym urządzeniem, że do pełni szczęścia potrzebuje jedynie pary dobrze brzmiących kolumn, a jeśli spełnimy ten warunek, to otrzymamy równie dobrze brzmiący system stereo, nawet jeśli porównamy go z klasycznie skonfigurowanymi zestawieniami stereofonicznymi. Jedynym minusem na dzień dzisiejszy jest brak możliwości odczytu plików w formacie DSD, ale podobno producent pracuje na tym pełną parą i w kolejnej aktualizacji taka możliwość powinna się pojawić.

Werdykt: Musical Fidelity M6s Encore 225

★★★★½ M6s Encore 225 spełnia praktycznie wszystkie zachcianki fanów zintegrowanych systemów stereo z wyższej półki. Udany design i bardzo dobry dźwięk idą w parze z intuicyjną obsługą i sporymi możliwościami, nie tylko dzięki muzycznej bibliotece dostępnej z wbudowanego dysku twardego, ale również wysokiej jakości przetwornikowi C/A, pozwalającemu strumieniować muzykę z cyfrowych źródeł wpiętych w domową sieć